Kategoria: Splity

EMBRIONAL / EMPHERIS The Spectrum Of Metal Madness `09

ImageEMBRIONAL / EMPHERIS „The Spectrum Of Metal Madness”
split CD `09 (Old Temple)

Image

Zrobił się w Polsce, wśród death/black metalowców popyt na splity. „The Spectrum Of Metal Madness” to kolejny z nich, który zresztą od razu budzi skojarzenia z „Total Regression!” THORNEUM i REVELATION OF DOOM. Czyli mamy do czynienia z dwoma grupami grającymi covery, które w przypadku EMBRIONAL i EMPHERIS są uzupełnione autorskimi utworami. No i cóż, pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne i od razu widać, że te dwie kapele bardzo do siebie pasują stylistycznie i jeśli chodzi o podejście do metalowej muzy. Szybko i z przytupem. Brutalnie i z melodią. Z diabelskim klimatem i w mrocznym brzmieniu. Taki jest ten splicior. A konkretniej… Śląska ekipa brzmi surowo i bardziej old shoolowo niż wcześniej. Agresywnie, ale też z miażdżącymi zwolnieniami. Rewelacyjnie wyszły temu zespołowi zwłaszcza numery: SARCOFAGO – „Rotting” i PESTILENCE – „Land Of Tears”, zaś instrumentalna wariacja „Death & Destruction” na zakończenie tej części płytki pozostawia miłe wspomnienia. Natomiast Warszawiacy tradycyjnie uderzają diabolicznym black/thrashem, nie pozbawionym też modniejszych fragmentów:-). Po prostu muzyka EMPHERIS ma w sobie charakterystyczną, drapieżną melodykę, która napędza cały mechanizm. Poza tym grupa ta wydobyła ze sztandarowej kompozycji ASSASSIN całą jej żywiołowość, co wyszło naprawdę czadowo i z jajem. A że utwór ten ma dodatkowo chwytliwy refren, to ogólnie bardzo fajnie się on wkomponował w styl polskiej kapeli. I nawet jest to ciekawszy moment na krążku niż również buzująca na melodii piosenka THE RAMONES. Później mamy jeszcze tylko (a może aż) krótką inwazję w postaci BLASPHEMY i OBITUARY (znów dobre wykonanie, choć chyba jednak bez większych emocji). Jedyny zarzut – brzmienie mogłoby być ździebko lepsze. Chociaż każdy wie, że umyślnie jest ono nieczyste, brudne i w ogóle na wskroś przesiąknięte duchem starego podziemia. Ogólnie „The Spectrum Of Metal Madness” to bardzo wartościowa pozycja. Zwykło się uważać, że covery najlepiej sprawdzają się na koncertach, a na studyjnych albumach mogą być zbędnymi dopełnieniami. Ale na pewno nie jest tak w przypadku wspólnego wydawnictwa EMBRIONAL i EMPHERIS. Tutaj doskonale sprawdza się właśnie formuła splitu łączącego przeróbki innych zespołów i autorskich utworów. A jak już stoją za tym takie grupy jak właśnie te, to już w ogóle jest bombowo. Rzecz warta grzechu! [Kasia]

Embrional, Ryszard Sosnowski, ul. Gliwicka 24/1, 41-800 Zabrze; tel. 0793377166; embrional@op.pl; www.embrional.com.pl / www.myspace.com/embrional
Empheris, Adrian Pełka, P.O.Box 20, 02-919 Warszawa 76; hellish@o2.pl; tel. 0693526162
Old Temple, Eryk, ul. Chełmińska 108d/40, 86-300 Grudziądz; old@oldtemple.com; gg 3825559; www.oldtemple.com / www.myspace.com/oldtemple

LOSTBONE / TERRORDOME Split It Out `08

ImageLOSTBONE / TERRORDOME „Split It Out”
split CD `08

Image

Czacha dymi. „Split It Out” to wspólne wydawnictwo dwóch kapel z uwielbiających się nawzajem miast – Warszawy i Krakowa. Fizycznie rzecz biorąc, split jest wykonany profesjonalnie i przejrzyście. Niewątpliwie zachęca to do konsumpcji materiału. Płytkę rozpoczyna LOSTBONE. Kapela prezentuje mieszankę stylów hardcore/thrash. Zwolennicy mocnego przyjebania powinni być zadowoleni. Utwory bazują na średnich tempach opartych na różnych rodzajach cięć i nawalanek. Muza pod względem aranżacyjnym przemyślana i autentyczna. Zapewne doskonale sprawdza się na żywo. Jest w porządku. Druga część krążka, czyli kolejne trzy utwory to TERRORDOME. Tutaj pojawia się pewne zaskoczenie. Terroryści zrobili duży krok do przodu. Muzyka nie straciła na swojej mocy, ale nabrała ogłady i jakiegoś konkretnego scenariusza. Na „Shit Fuck Kill” było dużo nieokiełznanego chaosu, z niektórych numerów wiało nudą. W pamięci utkwiły mi natomiast trzy killery tamtego wydawnictwa: „Sickness Among Us”, „Fuckbody”, „Boiling Dogsblood”. Piszę o nich dlatego, że „Split It Out” stanowi rozwinięcie tego tematu, wzbogacone o pewien progres. Duża w tym zasługa nowego brzmienia. O ile „jedynka” była jak zardzewiała żyletka, tak teraz TERRORDOME brzmi jak odkażona brzytwa. Pojawiła się nawet jakaś solóweczka na gitarce. Wokalnie bez zmian. Ryj nadal zdziera Łapa i chyba pozostanie na stanowisku wokalisty zespołu już na zawsze. Przy pierwszym odsłuchu jego maniera może drażnić, jednak z czasem jakoś logicznie się to wszystko układa. Jest zadziornie i punkowo. Zresztą chłopaków chyba gówno obchodzi to, czy komuś się to podoba czy nie. Grają po prostu swoje. Na dzień dzisiejszy pierwsze miejsce na liście mojej niedzielnej audycji zajmuje utwór „Pathological”… [Sabian]

Lostbone, www.lostbone.hardzone.pl / www.myspace.com/lastbone
Terrordome, Mateusz Łapczyński, ul. Lasówka 16, 30-718 Kraków; terrordome@tlen.pl; tel. 0605524640; www.terrordome.net.pl / www.myspace.com/terrordomeband

LOST SOUL / REINLESS / DISINTER / NIGHT GALLERY Disco’s Out, Slaughter’s In `99

ImageLOST SOUL / REINLESS / DISINTER / NIGHT GALLERY
“Disco’s Out, Slaughter’s In”

4-way split CD/MC` 99 (Novum Vox Mortis)

Image

Novum Vox Mortis wpadło na naprawdę świetny pomysł, by na jednej kasecie / jednym CD umieścić cztery materiały czterech różnorodnych kapel death metalowych z naszego kraju. Tytuł wydawnictwa – “Disco’s Out, Slaughter’s In” – adekwatny, bo już rozpoczynający całość wrocławski LOST SOUL, mimo tego, że działa od ponad 8 lat, nie zapomniał, jak przygrzać i być jednocześnie technicznie grającym bandem. Wszystkie cztery kawałki pulsują brutalnością, tak jak i nieoczekiwanymi pomysłami oraz rozwiązaniami. No i ten wspaniały perkusista… Kolejny jest REINLESS z Koszalina. Niespecjalnie znany grupa, ale sądząc po demo „Lost Humanisty”, przy zbiegu dobrych okoliczności i samozaparciu może nieźle zamieszać. Gra agresywnie, nie zapominając o melodii, a klawisze są interesującym tłem dla poczynań zdecydowanie metalowych instrumentów. DISINTER z Opola (wcześniej znany jako DISSENTER z dwóch kaset wydanych przez Seven Gates Of Hell…) prezentuje dwa utwory z „Moral Insanity”. Bez komentarzy – ostra jazda. I tylko do brzmienia się ktoś przyczepi… Wkrótce nowy materiał, który – miejmy nadzieję – rozwieje wątpliwości, że jest to świetny zespół. Jako ostatni na “Disco’s Out, Slaughter’s In” prezentuje się NIGHT GALLERY. Szczerze mówiąc nie przypadła mi do gustu ta mieszanka różnych death/thrashowych podstyllstyk. Może jedynie „Our Lost Means War” zwraca na siebie  uwagę,  ale wiem, że muza tej grupy ma zwolenników, więc… Po prostu warto mieć  ten split w swojej kolekcji. [Diovis]

Lost Soul, www.lostsoul.pl
Night Gallery, www.myspace.com/nightgalleryband
Novum Vox Mortis, P.O.Box 21, 00-956 Warszawa 10

NAPALMED / OUTERMOST Mental Block `95


ImageNAPALMED / OUTERMOST „Mental Block”

split tape `95

Image

Nie wiem, po co człowiek będący istotą rozumną wymyślił coś takiego jak noise. Przecież to nie jest żadna muzyka. Dźwięki ze splitu „Mental Block” mogłyby być preparowane – na różne sposoby i w odmiennych tonacjach – raczej przez generator, nie instrumenty. Albo za pomocą młoteczka i kowadełka. Chociaż jest tu na końcu strony czeskiego NAPALMED bardzo ładna, zagrana na gitarze melodyjka „Podoutrobonus”. To takie uspokojenie wprowadzające sielską atmosferę. Drugi na kasecie OUTERMOST z Japonii nie wnosi niczego nowego. Znane odgłosy. Urywane brzęczenia, trzaski, zgrzyty. Te same symulacje. Drgania i pulsacje. Jakby ktoś przepuszczał przez popsute radio echo tętna zbliżającego się do erupcji wulkanu. Konia z rzędem temu, kto po przesłuchaniu tych „utworów” zdoła je zapamiętać, odróżnić od siebie, przyporządkować tytuły… [Kasia]

Napalmed, Radek Kopel, Lipova 1123, 434 01 Most, Czech Republic; napalmed@seznam.cz
Outermost, Kei Yokoto, 064 Sapporo, Minami 7, Nishi 12, Heartland 12-103, Japan

DATURA / MEMBRO GENITALI BEFURCATOR / SEPSIS / SURGEONT Slamseason… `08

Image DATURA / MEMBRO GENITALI BEFURCATOR /
SEPSIS  / SURGEONT „Slamseason Split 2”

CD `08 (Coyote Rec.)

Image

Trafiła mi się do płytka przeznaczona tylko dla koneserów – split czterech kapel, które fanatycznie kochają death metal. I do takiż odbiorców wydawnictwo „Slamseason Split  2” jest skierowane. Będę więc nieobiektywny, ale proszę o zrozumienie… Ukraińska DATURA stara się zostać drugim CANNIBAL CORPSE. Wynik jest taki jak zawsze przy tego typu pomysłach. Nieciekawy. Do tego dochodzi wokal Dimasa, który mógłby rywalizować z Tardy'm z OBITUARY w kategorii "najniżej brzmiący growl". Obawiam się tylko, że przy takim podejściu do swojego głosu, chłop nagra może jeszcze z dwie płytki i umrze na raka krtani… O Rosjanach z MEMBRO GENITALI BEFURCATOR mogę powiedzieć tylko to, że inspirują się brzmieniem słyszanej zza ściany mojej pralki w czasie wirowania. Z tak innowacyjnym podejściem już wkrótce mogą zostać okrzyknięci pionierami nowego podgatunku – washer metalu… SEPSIS, pochodząca z kraju, który jak żaden inny kojarzy się nam z kiczem, czyli Czech, pokazuje, że death metal można zagrać w miarę ciekawy sposób. Zaczynają od intra w postaci dźwięków zarzynanej świni (a na promocyjnej fotce wyglądają na takich sympatycznych wegetarianów). Ich numery są, w przeciwieństwie do "kompozycji" MEMBRO GENITALI BEFURCATOR, zaaranżowane, da się w nich odnaleźć nawet ciekawe przejścia i slayerowate riffy. Ba, w "Collection Of Body (P)Arts" pobrzmiewają nawet echa DEATH, co dla mnie jest już dużą nobilitacją dla zespołu. Tylko Laky mógłby jeszcze trochę urozmaicić swój wokal, nie ograniczać się tylko do growli. Poza tym, trzeba przyznać, że mają chłopcy potencjał. Na koniec zostaje grupa SURGEONT będąca dowodem na to, że Ruski piją, cholera, za dużo. Muzycy kapeli, wzorem GORILLAZ, ukrywają swoje sylwetki za komiksowymi postaciami. Tyle że zamiast kreować się na sympatycznie wyglądające małpki, postanowili na zombie. Za poczucie humoru nawet poczułem do nich sympatię, muzyki nie trawię. Sorry. Znów prymitywny death i utwory, których nie da się od siebie odróżnić. No chyba że jest się koneserem gatunku, jak pisałem na początku. Innym sięganie po "Slamseason Split 2" odradzam. Chyba, że chcecie wkurzyć słuchającą Radia M sąsiadkę lub swoich starych… [Jacek Walewski]

Datura, P.O.Box 119, Kirovskoe, Donetsk reg. 86302, Ukraine; band@datura.net.ua;  www.datura.net.ua / www.myspace.com/daturabdg
Membro Genitali Befurcator, coyote@newmail.ru; www.mxgxbx.ru / www.myspace.cm/membrogenitalibefurcator
Sepsis, hami@sepsis.cz; www.sepsis.cz / www.myspace.com/sepsisdeathmetal
Surgeont, nemec52@front.ru; www.myspace.com/surgeontband
Coyote Rec., Praskilevich D.A., Prospekt Andropova d.32/37 kv.107, 115487 Moscow, Russia; www.coyoterecords.ru

DIMENTIANON / RIGOR SARDONICOUS Amores Defunctus Tuus Mater `07

ImageDIMENTIANON / RIGOR SARDONICOUS
„Amores Defunctus Tuus Mater”

split CD `07 (Largactyl Rec.)

Image

Szatan ze mnie żaden. LaVeya uważam za biznesmana, Crowleya za ćpuna, gości z MAYHEM za chorych psychicznie. Nad chlanie jaboli przedkładam lekturę dobrej książki. Przez true fanów black metalu mogę więc uchodzić za wzorowy przykład pozera i cioty. Pomimo tego, nic na to nie poradzę, lubię MARDUKa. A przynajmniej płyty nagrane z Legionem na wokalu. Czemu jednak o tym piszę? Otóż gdy odpaliłem płytkę „Amores Defunctus Tuus Mater” i usłyszałem pierwsze dźwięki, jakie ze swoich instrumentów generują czarci z DIMENTIANON, MARDUK był pierwszym skojarzeniem. Taki black to ja rozumiem! Szybki, agresywny, nie pozbawiony melodii, sprawiającej, że utwory nie zlewają się ze sobą i czymś wyróżniają. Tym bardziej, że zespół nie boi się stosować także zwolnień, które jeszcze bardziej urozmaicają numery i wzmacniają atak w szybszych momentach. Na osobną wzmiankę zasługuje także wokalista. Gościu ma tyle jadu w japie, że mógłby obdzielić nim stado afrykańskich węży. Oby tak dalej! RIGOR SARDONICOUS jest już z zupełnie innej bajki. Gra bowiem coś, co niektórzy definiują jako funeral doom metal. Czyli wiadomo – gramy tak wolno, jak się tylko da, a wokalista wydaje z siebie dźwięki brzmiące jak zatkany odpływ w kiblu. Mała próbka zaprezentowanej na splicie twórczości grupy ukazuje niestety wszystkie niedostatki takiej muzyki. Za mało tu jakichkolwiek zmian, żebym słuchał tego z wypiekami na twarzy, nie ziewając. RIGOR SARDONICOUS znacznie przyspiesza tylko w "Blood Of The Seraphim" za instrumentami nie nadąża jednak wokal, sama zaś kompozycja, pomimo że dynamiczniejsza, jest także monotonna. Warto jednak pochwalić wydawcę Largactyl Rec. za sam pomysł umieszczenia na jednaj płycie dwóch, grających tak skrajne odmiany metalu, kapel. Pomysł fajny, tylko w miejsce RIGOR SARDONICOUS można było wybrać inną formację. [Jacek Walewski]

Dimentianon, Mike Zanchelli, 31 Cedar Ridge Drive, Ridgeny 11961, USA; sataninmyveins@aol.com; www.dimentiangn.com / www.myspace.com/dimentianon
Rigor Sardonicous, Similing Death, P.O.Box 77, Selden N.Y. 11784, USA; rigor@smilingdeath.com; www.smilingdeath.com / www.myspace.com/rigorsardonicous
Largactyl Rec., P.O.Box 227232, East Los Angeles, CA 90022, USA; www.largactylrecords.com / ww.myspae.com/largactylrecords

BLEEDING ART In The Eternal Garden Of… / BORGMESTER DAHL Meditatio Mortis `00

ImageImageBLEEDING ART „In The Eternal Garden Of Death” / BORGMESTER DAHL „Meditatio Mortis”
split tape `00

Image

Ukazał się split tape dwóch zaprzyjaźnionych kapelek: BLEEDING ART („In The Eternal Garden Of Death”) i BORGMESTER DAHL („Meditatio Mortis). Pochodzą z różnych miast, jednak niezbyt od siebie odległych, więc łączy ich więcej. Zajrzyjmy do wkładki kasety. Wspólny perkusista, ten sam realizator i jego „asystent”, nawet zdjęcia zrobiła jedna osoba. Muzyka również jest zbliżona. Black death, tyle że niekoniecznie w jednakowych proporcjach. Zmiany stylistyczne w BLEEDING ART nie dziwią po wcześniejszych wypowiedziach w wywiadach. Inne novum to klawisze włączone do instrumentarium i anglojęzyczne teksty, dokładnie w dwóch częściach utworu tytułowego. W sumie „In The Eternal Garden Of Death” to dobry stuff. BORGMESTER DAHL kroczy zaś drogą obrana na „Promo’99” z tym, że tamten materiał naprawdę niczym nie zapisał się w mojej pamięci. Grupa ta wypada słabiej niż poprzednicy i wręcz obniża poziom wydawnictwa, konkretnie z powodu dużo gorszego brzmienia. Przecież tych gitar nie da się słuchać bez grymasu na twarzy. Ponoć te trzy numery składające się na „Meditatio Mortis” miały zostać ponownie nagrane w lepszych warunkach… [Kasia]

Bleeding Art, Jacek Fall, Franciszkańska 15/4, 37-700 Przemyśl
Borgmester Dahl, Paweł Jakubas, Bema 1/5, 37-500 Jarosław

TROLLECH vs HEIDEN split `07

ImageTROLLECH vs HEIDEN
split digiCD `07 (Naga Prod.)

Image

Wytwórnia Naga Productions proponuje split TROLLECH vs HEIDEN, który nie ma tytułu, a został wydany jako digipack. Zespoły te istnieją już od kilku lat, mają na koncie kilka płyt/demówek, członkowie są doświadczonymi muzykami i śpiewają w ojczystym, czeskim języku. Pierwszy zawarł na tym albumie cztery utwory pogańskiego, bzyczącego w brzmieniu, inspirowanego norweskimi bogami gatunku black metalu, który dodatkowo został po części zbudowany z thrashowych w swojej konstrukcji riffów oraz żywej, wzorowanej na heavy melodyki. Przeważają nośne tempa średnio-szybkie, dzięki którym materiał TROLLECH jest przystępny, wchodzi bez popitki. Grupa ta czasem sięga jeszcze po elementy w prostej linii nawiązujące do folkloru, typu chóralny śpiew w „Naturia” lub czysty wokal (obok podstawowego skrzeku) w „Mýtiny hoří”, a przed wszystkim wplotła w leśny numer „Elf a duch lesa” (w tłumaczeniu „The Elf And The Forest Spirit”) instrument typu mandolina lub jakaś ludowa harfa, który wygrywa dawne nuty, a brzmienie ma jak akustyczne. Natomiast twórczość HEIDEN jest jeszcze dalej posunięta w kierunku black/heavy z wykorzystaniem w sumie podobnej jak u TROLLECH szybkości, melodyki w riffach i wokalu oraz fragmentów z czystymi gitarami. W kompozycjach tej kapeli pojawiają się jeszcze solówki, ale niestety nie są należycie wyeksponowane i trochę giną w tle innych instrumentów. Poza tym w zamykającym wydawnictwo utworze „Hvězdopravci” zespół pokusił się o dodanie przez chwilę takiego okropnego beatu, który budzi niedobre skojarzenia i w ogóle jest zbędny. Generalnie split TROLLECH vs HEIDEN jest kierowany do fanów rytmicznego, naturalnie płynącego, melodyjnego black/heavy/thrash metalu w środkowo-europejskim wydaniu, o charakterze pogańskim (zwłaszcza w przypadku pierwszej grupy) oraz narodowym z uwagi na teksty (dotyczy obydwu kapel). [Kasia]


Trollech, asura@trollech.com; www.trollech.com / www.myspace.com/trollechofficial
Heiden, heiden@centrum.cz; ww.heidenhorde.com / www.myspace.com/heidenhorde
Naga Prod., Michal Padour, Velkopavicka 14, 628 00 Brno, Czech Republic; nagaproductions@yahoo.com; www.nagaproductions.com/clanky/novinky

SHINING / FUNERAL DIRGE The Sinister Alliance `07

ImageSHINING / FUNERAL DIRGE „The Sinister Alliance”
split digiCD `07 (Old Temple)

Image

Niezależna wytwórnia Old Temple dotąd zajmowała się wydawaniem głównie krajowego metalu. Tak więc kompaktowa (na przekór tekturowej okładce) płyta „The Sinister Alliance” z udziałem kultowego w pewnych kręgach, szwedzkiego SHINING oraz innego projektu Kvarforth`a: FUNERAL DIRGE to, po splicie VINTERRIKET / URUK-HAI / NAK'KIGA, drugie wydawnictwo o międzynarodowym składzie w katalogu tejże firmy, limitowane do 666 ręcznie numerowanych egzemplarzy. Album ten zawiera siedem fragmentów muzycznych (o łącznym czasie trwania 31 minut), z czego połowa to bonusowe „łączniki-przerywniki” autorstwa industrialnego projektu MROK – klawiszowy prolog, fortepianowo-fletowe interludium oraz niepokojące dźwięki w epilogu. Pozostałe cztery kompozycje to już dania główne i zarazem unikatowe nagrania prawie sprzed 10 lat, które dotąd istniały tylko na płytach winylowych firmowanych przez Selbstmord Services i szybko stały się niedostępne (wysprzedane): „Endless Solitude” i „Submit To Self Destruction” z debiutanckiej EPki SHINING z roku 1998 oraz „The Black Breath” i „Livsleda” z materiału „The Silence Ebony” z 1999 w wykonaniu FUNERAL DIRGE. Obydwa zespoły ogólnie oscylują w stylistyce klimatycznego, prostego w budowie, w sumie melodyjnego black metalu, z rozpaczliwym screamem w przypadku SHINING (uwaga: tu przy mikrofonie stał niejaki Robert, nie Kvarforth) czy też bardziej oszczędnego, monotonnego, funeralowego, ze zniekształconym charkotem w FUNERAL DIRGE. Tempa są przeważnie średnio-wolne, klimat depresyjny, a brzmienie przybrudzone, bzyczące. Muzyka obydwu kapel różni się, ale zarazem jest na tyle zbieżna np. w swoim mrocznym, undergroundowym, analogowym charakterze, że split tworzy zgraną całość. „The Sinister Alliance” to na pewno kolekcjonerski rarytasik – płyta ciekawie wydana, z zaskakującymi, nietypowymi intrami (MROK); jednym słowem specjalna gratka zwłaszcza dla polskich fanów twórczości Niklasa Olssona, którzy nigdy wcześniej nie słyszeli i/lub nie posiadali pierwszych nagrań SHINING oraz jedynych sygnowanych nazwą FUNERAL DIRGE. [Kasia]

Shining / Funeral Dirge, P.O.Box 237, 301 06 Halmstad, Sweden; bookingshining@hotmail.com; www.myspace.com/shininghalmstad
Old Temple, Eryk, ul. Chełmińska 108d/40, 86-300 Grudziądz; old@oldtemple.com; gg 3825559; www.oldtemple.com / www.myspace.com/oldtemple

MAJESTIC DOWNFALL / ANSIA split `07

ImageMAJESTIC DOWNFALL / ANSIA
split CD `07 (Solitude Prod.)

Image

Split zespołów: meksykańskiego MAJESTIC DOWNFALL i włoskiego ANSIA to bardzo trafne zestawienie. Wprawdzie pochodzą z bardzo odmiennych zakątków świata, ale obydwa grają muzykę garściami czerpiącą z kanonu doom metalu pierwszej połowy lat `90. Każdy z nich umieścił na tym pozbawionym tytułu wydawnictwie trzy długie kompozycje, łącznie trwające zegarową godzinę. Są one klimatyczne, mroczne, dołujące. Doom/deathowy MAJESTIC DOWNFALL to projekt multiinstrumentalisty o imieniu Jacobo. Muzyk ten już blisko 20 lat temu tworzył dark metal pod nazwą ANTIQUA, firmuje również death/thrasowy TICKET TO HELL. Na splicie z ANSIA umieścił swoje pierwsze demo „The First Abyss” z 2007. Tempa utworów MAJESTIC DOWNFALL są wolne lub umiarkowane. Nawet jak się nierzadko ożywiają, muzyka nie traci nic ze swojego posępnego, ciężkiego charakteru. Taki też jest growl – głęboki, grobowy. W klasyczny sposób (chociaż nie dominujący na płycie) są także wykorzystywane w tej muzyce instrumenty klawiszowe. Gitarowe riffy mają w sobie pewną melodię. Kompozycje MAJESTIC DOWNFALL tak są skonstruowane, że wdziera się do nich charakterystyczna dla tego stylu monotonia, ale i tak słucha się ich dobrze. Część albumu należąca do ANSIA to ponownie cała demówka tejże grupy z roku 2006, zatytułowana po prostu „I”. Pierwszy utwór rozpoczyna się delikatnymi, fortepianowymi frazami z syntezatorami brzmiącymi jak skrzypki (nagrał je dla Włochów klawiszowiec, który kiedyś współpracował z holenderskim DEINONYCHUS, a i zajął się miksem ich materiału). I jest to dobry wstęp do twórczości tej kapeli, której muzyka jest jeszcze bardziej osadzona w kanonie gatunku. ANSIA jest mocniej ortodoksyjnym tworem funeral doom metalowej materii muzycznej, wzbogaconej o elementy ambient i black (hm, połączenie trochę przypominające polski HOLY DEATH). Różni się od MAJESTIC DOWNFALL tym, że brzmi bardziej podziemnie i gra jeszcze wolniej. Pochody perkusji w „Part I” i „Part III” są jednostajne aż do bólu, przygnębiają strasznie. Gardłowy growl chwilami brzmi nieludzko. W ostatniej kompozycji jest tak zdeformowany, że można go nazwać „martwym krzykiem” lub „głosem zza grobu”. Przybrudzone gitary, jakie stosuje ANSIA, wcale nie są odległe od blackowej estetyki. Zaś „Part II” to ambientowa miniaturka, znacznie odbiegająca od stylistyki całego wydawnictwa. Rosyjskiej wytwórni Solitude należy się uznanie za wyhaczenie dwóch ciekawych zespołów z innych krajów. Split MAJESTIC DOWNFALL / ANSIA jest kierowany do najwierniejszych fanów doom metalu opartego na sprawdzonych wzorcach, począwszy od MY DYING BRIDE… [Kasia]

Majestic Downfall, www.majesticdownfall.com / www.myspace.com/majesticdownfall
Ansia, ansia_band@hotmail.it; www.ansia-official.it / www.myspace.com/ansiaband
Solitude Prod., Evgeny Semenov, per. Molodogvardeysky 6-21, Orel, 302016, Russia; info@solitude-prod.com; www.solitude-prod.com / www.myspace.com/solitudeprod