Kategoria: Wydawnictwa video

V/A Deadly Visions Vol. I `07

Bardzo fajną inicjatywą wykazał się Maksymov z ukraińskiej, niezależnej wytwórni Dead Center wydając płytę DVD z teledyskami różnych podziemnych zespołów. Co prawda umieszczanie clipów na autorskich albumach kapel czy też wrzucanie ich do internetu na komercyjne strony typu MySpace bądź YouTube to obecnie standard, przez co stają się one ogólnodostępne, jednak zgromadzenie ich na kompilacji takiej jak „Deadly Visions Vol. I” umożliwia ich szybki i przyjemny przegląd, bez ustawicznego zmieniania krążków w odtwarzaczu audio-wizualnym czy też uciążliwego myszkowania po sieci. Rzeczona składanka zawiera kilkanaście grup wokalno-instrumentalnych z wielu krajów Europy, które grają zróżnicowane odmiany metalu i mają różne wizje swojej muzyki. Chociaż zdarz się, że poprzez część nagrań i towarzyszących im obrazków przewijają się podobne wątki… BESTIAL DEFORM w „Jesus Is Dead” krwawo „uśmierca” w rytm swojego death metalu kolegę, który – trzeba przyznać – przekonująco odegrał swoją rolę. Historię w podobnym nastroju opowiada nasz krajowy HERMH („Preparate To Revolt”). Bohater miota się w łóżku, przywiązany do krzesła, cierpi i kona w męczarniach. A że Bart, wokalista zespołu, to postawny mężczyzna, jego postać robi wrażenie. Zresztą ogólnie tak jak zaprezentowany w tym teledysku image kapeli. Kolejny polski reprezentant, NON OPUS DEI w utworze „21_12_2004” rozpościera klimat z postaciami ponurego kata i leśnego korsarza śmierci… Sporo grup promowanych na „Deadly Visions Vol. I” nagrało swoje videoclipy podczas koncertów (np. G.O.R.E. – hm… w tym nagraniu miga blondynka i brunetka, na basie i perkusji, czy te dwie kobiety są w normalnym składzie?!?), ewentualnie wzbogacając je o statyczne obrazy lub inne naturalne kadry. Tak też zrobił serbski MAY RESULT (pogańskie show…), PSILOCYBE LARVAE (dobra muza z pogranicza death/doom/heavy), taka stara, rosyjska kapela SCALP (teledysk z sekwencjami w lesie). Na zbliżonych zasadach niektóre grupy pogrywają sobie w zaimprowizowanych warunkach w sali prób lub tego typu pomieszczeniach. No ale akurat te clipy należą do najmniej interesujących. Tyle że można sobie obejrzeć dany zespół w akcji (m.in. INSEMINATOR, KINETIC). Mocny zestaw na „Deadly Visions Vol. I” zapewniły kapele death/grindowe. No, może nie tyle pod względem muzycznym, bo żadna brutalność, charczący bas i pigowaty czy bulgotliwy wokal już nie dziwi, ale teledyski mogą lekko szokować, w tym zniesmaczać… ENTHRALLMENT więzi dziewczynę i posuwa się do kanibalizmu. Jakiś chłopiec w takt muzyki utworu „Sexual Eschatology” IMPURE podrzyna przypadkowej niewiaście gardło, po czym wydłubuje jej oczy i z nią współżyje, a wcale nie wygląda na nekrofila, ma taką pospolitą, normalną twarz… Ale tacy są najgorsi:-). A poza tym członkowie czeskiego RUBUFASO MUKUFO siłują się ze swoimi instrumentami… na siłowni, deathcore`owy DESENSITISED wymiata w towarzystwie samochodów wojskowych, zaś CEREBRAL TURBULENCY reklamuje telefon marki Nokia:-). Poza tym z tejże kompilacji DVD wyróżniają się (a raczej odstają od całości): grupa LIVEEVIL (grająca jakiś elektro metal o trudnej młodzieży…) i NOCTURLAN SPIRIT (pogańsko-rycerski, folkowy zespół z wokalistką śpiewającą po rosyjski… o „Viadimirze”). W ostatecznym rozrachunku „Deadly Visions Vol. I” to całkiem ciekawa i różnorodna pozycja. Jest jednak jedna rzecz, za którą Dead Center Prod. należy się wielki opieprz! Ja wiem, że jest to mały label, który działa w oparciu o skromne środki finansowe; a i pewnie na Ukrainie nie ma zbyt rozległych możliwości jeśli chodzi o tłocznie płyt i profesjonalny druk okładek, ale jeśli Maksymov będzie wypalał swoje wydawnictwa na tak chujowo porysowanych krążkach jak moja kopia, to wielkiego biznesu mu nie wróżę! [Kasia]

 

Dead Center Prod., Maksymov A. A., P.O.Box 203, Luhans`k, 91001, Ukraina; dcpacz@gmail.com; www.deadcenter666.com, www.myspace.com/deadcenterprod

CHTHONIC A Decade On A Throne `06


ImageCHTHONIC „A Decade On A Throne”

CD `06 (Music543) / digibookDVD+2xCD `07 (Deathlight Rec. / SPV GMBH)

Image

 

Żyjemy w świecie technologii i mediów rozwiniętych na potężną skalę. To, co jeszcze kilka lat temu było szczytem marzeń, teraz jest normalnością. To, co było nieosiągalne, już nie wystarcza. Cechą charakterystyczną współczesnego człowieka jest rozpusta, a w ślad za nią przemożna chęć smakowania świata wszystkimi możliwymi zmysłami oraz spektrum podświadomości. W tym wymiarze nawet muzyka metalowa staje się coraz większą sztuką, artyzmem, pięknem… I tak koncertowe wydawnictwo „A Decade On A Throne” pochodzącego z Tajwanu zespołu CHTHONIC jest naprawdę wyjątkowe. Wytwórnia Deathlight Rec. (wespół z SPV Germany) wspięła się na wyżyny estetyki. Zestaw trzech płyt został zapakowany w ekskluzywne etui w formacie A5. Wygląda jak książka okultystyczna. Te magiczne wzory na płótnie, pozłacane wybicia, ozdobna faktura czcionki… W środku kolorowe zdjęcia i „otworki” wycięte na srebrne krążki. Co ciekawe, piśmiennictwo jest oryginalne czyli chińskie krzyżyki. Dla reszty świata została dołączona „wrzutka” z przetłumaczonymi na angielski tytułami. No i trzeba przyznać, że jest to oprawa na miarę muzyki. Album „A Decade On A Throne” dokumentuje półtoragodzinny, jubileuszowy (z okazji X-lecia istnienia) koncert CHTHONIC, który odbył się w stolicy Tajwanu, w mieście Tajpej, w dniu 3.02.2006. Wydawnictwo zawiera wizualny zapis DVD oraz same ścieżki dźwiękowe w wersji audioCD. Czyli jest to kompletna uczta dla oczu i uszu! Dla „wzrokowców”, i dla „słuchowców”. No i tak… Rzeczone show dobitnie udowadnia, iż CHTHONIC to wielka, bardzo popularna grupa, który ma swoich oddanych fanów. Nieduży klub „Huashan Culture Park”, ale wypełniony po brzegi. Falujący tłum, rozentuzjazmowane twarze ze skośnymi oczkami (i akurat przeważnie krótkimi włosami), wzniesione dłonie w diabelskim geście. Krzyki i burza oklasków. Czuć zaduch w powietrzu, skraplający się pot… Ekstaza! Ze względu na dużą ilość dymów i tego typu efektów, jakość obrazu jest przyprószona. Ale przecież to podziemny gig, a nie cukierkowe nagranie dla MTV! Występ CHTHONIC został perfekcyjnie dopracowany pod względem gry świateł czy wystroju sceny, elementów scenografii (np. makieta wielkich, ludzkich szpon, tj. rozłożonej dłoni), ale główne role i tak odgrywają członkowie kapeli. Widać, że dobrze się czują w konfrontacji na żywo, są showmanami. Zwłaszcza wokalista świetnie piastuje funkcję frontmana, jest twarzą zespołu i ma dobry kontakt z widownią. Ale nie on jeden przykuwa wzrok. Z taką samą satysfakcją obserwuje się piękną basistkę Doris w krótkiej spódniczce bądź perkusistę w sadomasochistycznej masce. Zresztą pozostali muzycy mają oczywiście make-up`y na buźkach i ogólnie mają fajny, bardziej skandynawski image… Poza tym w końcu można zobaczyć, jak wygląda ten egzotyczny 2-strunowy instrument o orientacji pionowej, po który CHTHONIC sięga w swoich nagraniach. Ponadto na tym koncercie grupę wspierał chór dziewczęcy i orientalna orkiestra symfoniczna, więc walory muzyczne wzrosły jeszcze bardziej. Koncert był bardzo widowiskowy. Zresztą prezentacja „live” dała kapeli sporo swobody. Na żywo wokalista Freddy Lim ma większe pole manewru niż na płytach studyjnych, gdyż po prostu jest lepiej słyszalny, nie tak wkomponowany w masę dźwiękową. A pomiędzy właściwymi utworami pojawiło się sporo popisowych partii solowych praktycznie na każdy instrument: perkusję, gitarę, fortepian czy właśnie ten mistyczny violin. Pod względem czysto muzycznym zespół też rozpętał piekło! Szalenie melodyjny, uskrzydlony sympho black metal w wykonaniu CHTHONIC poraża rozmachem i energią. Owszem, stanowi on azjatycką kopią CRADLE OF FILTH, ale bardzo błyskotliwą! Na koncercie muzyka grupy zyskała na żywiołowości. Chyba największą euforię na widowni wzbudziła trzecia w kolejności kompozycja „The Breath Of Ocena”, pochodząca z wydanej w 2000 roku płyty „9th Empyrean”. Właściwie to taki przebój w repertuarze kapeli. Ludzie odśpiewali z wokalistą całe fragmenty tekstu. O „A Decade On A Throne” może myśleć, mówić i pisać wyłącznie w superlatywach. [Kasia]

Chthonic, dorisyeh@gmail.com; www.chthonic.org / www.myspace.com/chthonictw
Music543, www.music543.com
Deathlight Rec., Ulrike Hessler, Av de la curia 21, ES – 07150 Andratx, Spain; info@deathlight-records.com; www.deathlight-records.com
SPV GMBH, P.O.Box 72 11 47, 30531 Hannover, Germany; www.spv.de

HERMH The Spiritual Nation Born `08


ImageHERMH „The Spiritual Nation Born”

digibookDVD `08 (Witching Hour Prod. / Pagan Rec.)

Image

 

Przychodzi taki czas w historii każdego większego zespołu, że pragnie on pozostawić po sobie ślad dla potomnych w wersji wizualno-dźwiękowej. Jest to moment wydania – w obecnym wieku – nagrań w formacie DVD. I tak też black metalowy HERMH postanowił podsumować swoją długą, kilkunastoletnią i bujną w wydarzenia, pomimo dłuższego przestoju po drodze, działalność. Wydawnictwo „The Spiritual Nation Born” zawiera książeczkę ze starymi zdjęciami kapeli oraz wycinkami prasowymi, a sam krążek… Nie jest to zapis żadnego jubileuszowego koncertu, np. przed CRADLE OF FILTH z 2006 r., ani nic w tym stylu. Otóż grupa zaserwowała nam zlepek wywiadów, wybranych nagrań live, teledysków i paru zrobionych na komputerku prezentacji. Całość jest podzielona na demonicznie zatytułowane rozdziały, wśród których znajdują się portrety muzyków, dyskografia czy galeria zdjęć, w dużym stopniu zakulisowych. W dziale clipów mamy cztery filmiki: dwa koncertowe z Białegostoku z roku 1997, do utworu „Hunter”, w którym wykorzystano postać Nosferatu oraz teledysk, który promował płytę „Eden`s Fire”. Część typowo „encyklopedyczno-poznawczą” stanowi wywiad, którego udzielił Bart – bezapelacyjny lider HERMH dla podlaskiej telewizji w 2004 oraz jego personalna opowieść, połączona z wędrówką do miejsc, z których się on wywodzi (dom rodzinny, szkoła itp.). Całkiem ciekawy pomysł z tym drugim patentem. Poza tym w pierwszej rozmowie Bartek pozuje na grzecznego metalowca, dla którego śpiewanie w metalowym zespole to przede wszystkim zabawa i pasja. W drugiej jest już bardziej drapieżny:-). Przypomina dzieje kapeli od zarania i w kolejności chronologicznej, tj. najważniejsze wydarzenia i osiągnięcia. Przytacza anegdotkę o tym, jak to w latach pampersowych nagrał coś z kolegą cichaczem w kościele (!) lub jak miał problemy z urzędem skarbowym w związku z prowadzoną wytwórnią Witching Hour. Z estymą wspomina najlepszy okres podziemia, pisanie papierowych listów itp. Mówi też o perypetiach ze składem personalnym i rozpadzie HERMH i sprawach najnowszych czyli przygotowywanym, najnowszym albumie „Cold+Blood+Messiah”, który ukaże się nakładem Mystic Prod. Te wypowiedzi Barta są poprzeplatane nagraniami video z koncertów z lat 1995-1996. Rarytasik to niezły! Pan Krysiuk był wtedy młodym, pięknym, niewinnym chłopcem:-). Dopiero później nabrał kształtów i gabarytu:-). Ciekawostką są też dwa krótkie wywiady z dalekiej przeszłości – udzielony na Białorusi w okresie płyty „Angeldemon” w oryginalnej wersji językowej oraz przy okazji którejś Metalmanii jako z DOMINIUM – inną grupą, w której Bartek się udzielał. W kolejnym bloku na „The Spiritual Nation Born”, tym razem w bardziej obrazkowej wersji znalazły się raporty z trzech tournee, które HERMH zagrał po reaktywacji (m.in. u boku BEHEMOTH i HELL-BORN). No i jest to zapis filmowy z amatorskiej kamery obsługiwanej przez członków zespołu. Historyjki z cyklu „humory dopisują w podróży, brudzie i smrodzie” toczą się na oczach tych, którzy oglądają to DVD… Libacje, wygłupy i inne wyczyny to chleb powszedni na trasie… Wartość tego materiału jest właściwie żadna… Często obraz skacze jak Małysz i gówno słychać (tylko można sobie poczytać angielskie tłumaczenia). A błazenady panów muzyków powinny być co najwyżej szczelnie zamknięte w domowym archiwum. Dziwi mnie, że ktoś z takiego żenującego materiału zrobił oficjalne DVD naprawdę wielkiej kapeli. Zero wampiryzmu i mało kultu:-). I właściwie poprzetykane wycinki muzyczne z koncertów wydają się być tylko dodatkami… Reasumując, „The Spiritual Nation Born” to interesujące wydawnictwo, które każdy fan HERMH powinien obejrzeć, jednak niektóre jest fragmenty to wpadki na całego i lepiej by było ich nie upubliczniać! [Kasia]

Hermh, Bartłomiej Krysiuk, ul. Armii Ludowej 78, 15-170 Białystok; bartek.krysiuk@interia.pl; www.hermh.pl
Witching Hour Prod., www.witchinghour.pl
Pagan Rec., P.O.Box 12, 86-105 Świecie 5; info@paganrecords.com.pl; tel. 0523330248 / 0504237119; www.paganrecords.com.pl / www.myspace.com/paganrecords

DARZAMAT Live Profanity (Visiting The Graves Of Heretics) `07

Image DARZAMAT „Live Profanity (Visiting The Graves Of Heretics)”
DVD `07 (Metal Mind Prod.)

Image

 

Dobra passa trwa. DARZAMAT pnie się coraz wyżej na muzyczne wyżyny metalowego światka. Nie omieszkał nam tego pokazać, wypuszczając na rynek swoje pierwsze w karierze DVD – „Live Profanity (Visiting The Graves Of Heretics)”. Koncert został nagrany podczas XXI edycji Metalmanii, 24 marca 2007 r. w Katowicach i zawiera w większości utwory z ostatniej płyty zespołu „Transkarpatia”. Szkoda, że grupa został potraktowana po macoszemu przez organizatorów. Muza bardzo klimatyczna została oprawiona w jakieś pomarańczowe światełka, jak na festiwalu reggae. No nie wiem, mnie ta oprawa zupełnie nie przekonuje. Na scenie było naprawdę zbyt jasno. Co do samego show… DARZAMAT nie zawiódł przybyłych – zagrali energetyczny koncert i chwała im za to. Szczególne brawa dla Nery, która na ten gig trafiła prosto ze szpitala. Gdyby nie jej determinacja, koncert mógłby się w ogóle nie odbyć. Więcej dowiecie się po obejrzeniu wywiadu, który został zamieszczony na „Live Profanity (Visiting The Graves Of Heretics)” jako bonusik. O set-liście nie będę się rozpisywał. Oprócz utworów z „Transkarpatii” grupa zagrała „Fistful Of Ashes” i „Demis” z „Semidevilish”. Największą niespodzianką było zaproszenie na scenę Romana Kostrzewskiego, który wspólnie z zespołem wykonał utwór z repertuaru KAT: „Diabelski dom cz. II”. Oprócz występu na Metalmanii, wydawnictwo „Live Profanity (Visiting The Graves Of Heretics)” zawiera bootleg z festiwalu Winternachstraum. To co najmniej przypadło mi do gustu, to tzw. DARZAMAT od kuchni… Jakoś niespecjalnie mnie interesuje, jak chłopaki i Nera jadą samochodem, albo robią sobie jaja z pijanego Golema. Myślę, że tego typu akcje to trochę na wyższym poziomie sławy. Ale skoro teraz trzeba być takim zajebiście wszechstronnym, to jak najbardziej. W końcu każdy robi, co chce.  Dla bardziej wymagających na tym DVD są jeszcze zdjęcia i wideoklipy. Ogólnie wszystko zrobione jest dobrze. Cena też nie niszczy naszej kieszeni, więc spokojnie można się w ten nośnik zaopatrzyć. Gorąco polecam „Live Profanity (Visiting The Graves Of Heretics)”. [Sabian]

Darzamat, darzamat@d.pl; www.darzamat.art.pl / www.myspace.com/darzamat
Metal Mind Prod., P.O.Box 2134, UPT 35, 40-528 Katowice; tel. 032-2052500; agnieszka.kulpinska@metalmind.com.pl; www.metalmind.pl

VADER And Blood Was Shed In Warsaw `07

ImageVADER „And Blood Was Shed In Warsaw”
DVD / CDV+CD `07 (Metal Mind Prod.)

Image

 

Na 25-lecie swojego istnienia, VADER uraczył nas trzecim w swojej karierze koncertowym DVD. Żeby było ciekawiej „And Blood Was Shed In Warsaw” dostępny jest w dwóch wersjach. Zapalonym fanom na pewno spodoba się edycja z dodatkowym krążkiem CD, na którym dodatkowo znajduje się zapis koncertu. Natomiast zwykłym śmiertelnikom pozostanie wydanie bez dodatkowych bajerów. Przejdźmy więc do zawartości… Pierwsze co rzuca się w oczy, to kunsztowne menu z ciekawym fragmentem dźwiękowym. Doskonała grafika sporządzona przez brazylijskiego artystę Marcelo HVC zaprasza do konsumpcji. Stonowane i estetyczne kolory nie rażą złośliwie oczu. Produkcja nie jest zapchana na siłę (a często ma to miejsce przy takich wydawnictwach). Oprócz koncertu z warszawskiej „Stodoły”, możemy zobaczyć dwa dodatkowe wideoklipy: „Helleluyah!!! (God Is Dead)” i „Sword Of The Witcher” (pochodzący z gry RPG „The Witcher”). Oprócz tego mamy: tapety na PC, zdjęcia, historię i dyskografię czyli standard. Jako bonus – wywiad z Peterem, który wyczerpująco odpowiada na zadane mu pytania, konstruując zgrabne wypowiedzi. Gdyby nie grał w VADER, myślę, że ze względu na swój unikatowy głos z pewnością zrobiłby karierę w radiu. Sam koncert, jak zwykle w przypadku tego zespołu, był zagrany wzorowo. Doskonała technika, swoboda wykonania i obycie sceniczne. Po prostu pełen profesjonalizm, ale pozbawiony nadętej i sztampowej postawy wykonawczej. Oprócz koncertowych szlagierów w postaci „Sothis”, „Carnal”, „Dark Age”, „Silent Empire”, zabrzmiało kilka młodszych utworów. Koncert otwiera symfoniczny „Shadowfear” z „Impressions In Blood”. Bardzo dobry i energiczny start. Kompozycje pochodzące z tego albumu na koncercie wypadają znakomicie. Nie ma żadnych wpadek. Oprócz „Shadowfear” usłyszymy jeszcze „Predator”, „Warlords” oraz najpopularniejszy „Helleluayh”. Brzmienie jest również zaskakujące. Dobrze wyeksponowane gitary nie zlewają się ze sobą. Może troszkę za cicho są centralki Daray’a, ale to już kwestia gustu. Na pewno uwagę zwraca oprawa świetlna, która robi piorunujące wrażenie – szczególnie podczas intro „Para Bellum”, które wprowadza nas do „This Is The War”. Jedyne co denerwuje, to frekwencja. Zbyt duże przerwy w publice nie nastrajają pozytywnie. Dobrze chociaż, że obecni pod sceną bawią się, a nie stoją jak żelbetonowe kloce. Im bliżej końca, tym większa masakra. Ultra szybkie „Cold Demons” i „Wings” z „Litany” katują uszy niezliczoną ilością blastów. Tak jak płyt VADER’a słucha się szybciutko, tak i koncert mija nie wiadomo kiedy. Mimo że na DVD mamy 18 utworów, to i tak pozostaje pewien niedosyt… Jako bis pojawia się zapomniane nagranie z płyty „Czarne Zastępy – w hołdzie KAT”. VADER zaznaczył na tym wydawnictwie swą obecność wykonując utwór „Wyrocznia”; zresztą u boku innych polskich metalowych kapel (BEHEMOTH, LUX OCCULTA, TARANIS, HERMH). Podczas wykonania „Wyroczni” gościnnie na wokalu pojawił się bluźnierczy Orion, znany z takich grup jak VESANIA i BEHEMOTH. Zadanie wykonał znakomicie. W końcu wiecznie przykuty do mikrofonu Peter miał okazję poszaleć z publiką i pobiegać po scenie. Niestety tak kończy się ten ostatni koncert na trasie promującej album „Impressions In Blood”. Zespół gorąco dziękuje przybyłym maniakom. Uściski dłoni i niskie pokłony. Później bramy „Stodoły” powoli zostają otwarte. Myślę, że warto zaopatrzyć się w „And Blood Was Shed In Warsaw”. Dla fanów VADER to rzecz obowiązkowa!!! [Sabian]

Vader, www.vader.pl / www.myspace.com/panzervader
management – Massie Music, Mariusz Kmiołek, 87-720 Ciechocinek,  P.O.Box 7; tel. 054-2837090; info@massive-music.pl; www.massive-music.pl
Metal Mind Prod., P.O.Box 2134, UPT 35, 40-528 Katowice; tel. 032-2052500; agnieszka.kulpinska@metalmind.com.pl; www.metalmind.pl

EFFECT MURDER Death Alive `07

ImageEFFECT MURDER „Death Alive”
pro DVD `07 (Metal Jeers Prod.)

Image

 

„Dobre brzmienie oraz montaż materiału dodatkowo podnoszą walory wydawnictwa, które choć powstałe dzięki amatorom, prezentuje się bardzo profesjonalnie.” No cóż, powyższe słowa cytowane ze strony zespołu EFFECT MURDER i odnoszące się do koncertu „Death Alive”, delikatnie rzecz ujmując, mijają się nieco z prawdą… Niestety, ale daleko tu do profesjonalizmu i zapewne twórcy tego DVD zdają sobie z tego sprawę, skoro asekuracyjnie już na samym początku nagrania uprzedzają, że materiał został zmontowany z amatorskich nagrań VHS. Cóż, żeby nagrać dobry materiał w trudnych klubowych warunkach, nie wystarczy sprzęt za półtora tysiąca, który nawet nie stał obok kamery z jakąkolwiek namiastką manualnych funkcji… Materiał typu „zrób sobie sam” może w tej chwili nagrać każdy, ale Panowie, nie popadajmy w samozachwyt i nie szafujmy słowami typu „profesjonalny”. Tego po prostu nie da się zrobić zwykłą DV-ką… „Oficjalne DVD” powinno jednak zasłużyć na takie miano, a na pewno nie zasługuje na nie nagranie, na którym jedna z kamer utrzymuje uparcie nieostry obraz, a operator sam nie wie, co chce filmować i mimo że trzyma szeroki plan, wodzi po scenie w tę i z powrotem jak poparzony. Natomiast obraz z kamer filmujących bliski plan pod sceną broni się tylko w miejscach, gdzie się nic nie rusza. To że zarejestrowany koncert został wzbogacony o nagrania z kanciapy za sceną (dumnie tu nazwaną backstage) też niewiele daje, bo do oglądania nie ma nic ciekawego, chyba że kogoś jara, jak się kolo chwali, że umie pić wódę z gwinta. Samo brzmienie – jak na koncert – nie jest złe. Szczerze mówiąc, to DVD jest przeznaczone wyłącznie dla fanów EFFECT MURDER, którzy puszczą mimo uszu megalomańskie frazesy chłopaków. „Death Alive” to 35-minutowy film będący zapisem koncertu zespołu z 17-go lutego 2007, zagranego w białostockiej „Kawiarni Fama”. Wydawnictwo można nabyć za pośrednictwem Metal Jeers Productions oraz bezpośrednio u samej grupy. [Paweł]

Effect Murder / Metal Jeers Prod., Jacek Bartnicki, ul. Pietkiewicza 4b/28, 15-689 Białystok; murder_jb@wp.pl; tel. 0692404091; www.effectmurder.metal.pl / www.myspace.com/effectmurder

INHUMATE At War With … INHUMETE (15 Years Of Soul Grinding 1990-2005 `07

Image INHUMATE „At War With … INHUMETE
(15 Years Of Soul Grinding 1990-2005”

DVD `07 (Grind Your Soul Distro)

Image

 

W oczekiwaniu na nową, piątą, długogrającą, studyjną płytę INHUMATE, zespół obchodził 15-lecie istnienia, które uświetnił w 2005 r. wspólnym koncertem z MUMAKIL, INGROWING i DERANGED. Pamiątką (nieco spóźnioną, ale jednak!) po tym show jest album live wydany w formacie DVD, zatytułowany „At War With … INHUMETE (15 Years Of Soul Grinding 1990-2005)”. Jest więc co słuchać i oglądać. A zwłaszcza to drugie! To, co się działo tamtego wieczoru w Strasbourgu, to istne szaleństwo!!! Wspólna zabawa i ekstremalna muzyka. Hm, popatrzmy więc… Centralną postacią jest wokalista, który rzuca się po scenie jak w amoku, skacze po kolegach, wali się mikrofonem po głowie i warczy jak warchlak. Od pewnego momentu roznegliżowany, okrutnie spocony… To on reżyseruje i ubarwia całe przedstawienie. Z jednej strony jest totalnie zatopiony we własnym świecie i swoim szaleństwie, a z drugiej ma świetny kontakt z publicznością. Dużo gada, zapowiada utwory, opowiada historyjki. Pozwala też ludziom „pośpiewać” do mikrofonu, a jako że teksty INHUMATE to jeden wielki ryk, to nie jest to trudne. Byle głośniej! Poza tym Christophe zaprasza publiczność do siebie! I to jest najbardziej znamienne i niesamowite dla tego koncertu – to, że fani bez problemu wchodzą na scenę. Nie było ochrony… Tłum kłębi się i moshuje. W szczytowych momentach na scenie jest nawet kilkadziesiąt osób! Niczym orkiestra… Oczywiście tylko płeć męska; dziewczyny można policzyć na palcach jednej ręki. Aż dziw bierze, że to stado nie taranuje kapeli. Co więcej, ludzie noszą muzyków na rękach, nie tylko przy stage diving… I cały czas, z sympatią szarpią też i popychają wokalistę. Ale nikomu to nie przeszkadza. INHUMATE to profesjonaliści, a publika ich w ten sposób wspomaga, generuje moc. No po prostu fani są wielkimi gwiazdami tego koncertu. I w takim klimacie był utrzymany cały koncert w klubie „La Laitere”… Ale w sumie „At War With … INHUMETE” to wydawnictwo tylko dla maniaków tej grupy; z dwóch powodów – właśnie tego wizualnego i także czysto muzycznego. Gdyż jest to bardzo potężna dawka death/grinda (w sumie 28 utworów), skądinąd wysokiej próby, ale w tak długim czasie trochę nużącego – tak więc nie każdy wytrzyma taką jazdę bez trzymanki bez szwanku na psyche… Zresztą, malkontenci mogliby się upierać, że tak na dobrą sprawę to na scenie nie dzieje się nic szokującego. Nie ma żadnej scenografii, żadnych efektów zwyczajnych (typu ciekawe oświetlenie), ani tym bardziej specjalnych. Tylko nawiedzony zespół, opętani fani i chora muzyka. I ta ekstaza… Zdaje się, że pod tym względem spektakl jakiś blackersów byłby bardziej widowiskowy…? W każdym razie… Jeśli chodzi o techniczne cechy płyty DVD, to jest dość dobrze jak na (wciąż) podziemne warunki. Rejestraracji obrazu dokonano na pięciu kamerach – jakość jest więc zadowalająca. Chociaż nie jako całość. Bowiem na krążku znalazło się kilka bonusów: nagrań koncertowych sprzed lat (od 1993 do 2005). Ich walor jest wielce archiwalny. Są to nagrania zarówno z małych, dusznych sal, jak i koncertów na świeżym powietrzu gdzie w pełnym słońcu przed sceną znajdują się zaledwie cztery osoby. Oczywiście obraz jest niewyraźny (kręcone to było z boku sceny, bez zbliżeń, muzycy są widoczni z profilu), a dźwięk cholernie przytłumiony – niczym te utwory dodane do albumu „Life” – zarejestrowane podczas festiwalu Obscene Extreme jakby telefonem komórkowym… Wygląda to jednak bardzo ciekawie choćby pod jednym względem. Można zaobserwować metamorfozę, jaką przeszli członkowie INHUMETE (kapela wciąż gra w tym samym składzie!). Ze wskazaniem na Christophe`a, który z zakompleksionego, stojącego jak kołek chłopczyka z krótkimi włosami i w białych tenisówkach zmienił się w dziką bestię! [Kasia]

Inhumate, Fred Anton, 19 Rue Des Parturages, 67310 Zeinheim, France; inhumategrind@wanadoo.fr; www.inhumate.com
Grind Your Soul Distro, Yannick Giess, 4 Rue De Remiremont, 67170 Brumath, France; gysc@free.fr