Kategoria: Ziny, magazyny

Nowela #11 `10

Cholera, nie wiem, co się porobiło ze mną albo z „Nowelą”, ale jedenasty numer tego minizina zmęczył mnie i znudził:-(… Wciąż uważam, że taki a nie inny wygląd tego papieru to ogromna strata. Nie ma na czym oka zawiesić i trzeba się mocno wpatrywać na ten „bezbarwny” Times New Roman, żeby się połapać, gdzie i z kim zaczyna się wywiad. A w kwestii merytorycznej… Tym razem Minstrel zaszalał jeszcze bardziej i zrobił dwa ekskluzywne interviews z zagraniczniakami. Jest to jednak szaleństwo dalece umiarkowane, a nawet spalone. PENSEES NOCTURNES nagrał wspaniałą płytę, ale Vaerohn chwilami bredzi od rzeczy. No chyba że tłumaczenie jest tak nieporadne?! Z kolesia z KOMMANDANT też można było więcej wycisnąć, ale cóż, zachował się jak Pampers!:-) Rozmowę z HAILSTORM również uważam za mało zajmującą. Lepiej mi się osobiście korespondowało z Klaudiuszem, którego właśnie z e-maili cenię za poglądy i osobowość, niż czytało wywiad z nim w „Noweli” #11. No i wreszcie czwarta pogawędka z prowadzącym zina „Forgotten Chapel”. Wiem, że narażę się wszystkim podziemniakom, ale wywiad ten, choć często wciągający, wydał mi się przegadany. Bardziej interesowały mnie pasje pozamuzyczne i sprawy rodzinne Mateusza niż poruszane po raz setny kwestie związane ze zmorami edytorki, czy nawet religią. Mojego narzekania ciąg dalszy… Bo oto Robert z Wydawnictwa Muzycznego Psycho to podobny gaduła i przegiął w długości swojej odpowiedzi w ankiecie, która ogólnie jest fajnym pomysłem i po raz drugi pokazała, że nie taki diabeł straszny, jak go malują, a innymi słowy – że metalowiec może też słuchać innej muzy niż hałasy, grzmoty i rzygi. Z tego wszystkiego z całości „Noweli” #11 najlepiej mi się konsumowało recenzje, jak zwykle rzeczowe i SAMHAIN dostał 1 punkt, więc… piwo dla tego pana, tj. Minstrela! [Kasia]

„Nowela”, Artur Kołodziejczyk, ul. Piastowska 8/62, 97-500 Radomsko; minstrell@wp.pl

Oldschool Metal Maniac #4 (2/2011)

oldschool_metal_maniac_4Na początek dwa słowa o tym, jak „Oldschool Metal Maniac” #4 prezentuje się od strony wizualnej. Otóż biorąc do ręki ten magazyn miałem wrażenie, że za chwilę nie będę czytał zina poświęconego podziemnym metalowym zespołom… Magazyn – mimo tego, że w głównej mierze poświęcony jest muzyce niszowej i, co za tym idzie, skierowany jest raczej do wąskiego grona odbiorców – prezentuje się wprost rewelacyjnie. Profesjonalny druk, bardzo dobrej jakości kredowy papier oraz ciekawa paleta kolorów (bazująca na zestawieniu czarno-białych stron z jaskrawą czerwienią) sprawiają, że trudno jest na dzień dzisiejszy znaleźć w naszym udergroundzie tytuł, który wyglądałby równie dobrze, co „Oldschool Metal Maniac”. Skład magazynu, choć chwilami budzić może skojarzenia z niemieckim wydaniem „Rock Hard”, również prezentuje poziom o wiele wyższy od podziemnej średniej. Czytelny układ stron i old schoolowe czarno-białe zdjęcia wtopione w nowoczesny layout sprawiają, że czytanie tego pisma to czysta przyjemność i prawdziwa uczta dla oczu. Jeśli chodzi o treść, czyli to, co najbardziej interesuje potencjalnych czytelników, to skupię się na tym, co na mnie osobiście zrobiło najlepsze wrażenie. Pismo pełne jest treściwych, profesjonalnie przygotowanych wywiadów, lecz jak wiadomo, by wywiad dobrze się czytało, postarać się musi również odpowiadający, a z tym bywa już różnie… Moim zdaniem w numerze czwartym „Oldschool Metal Maniac” na największą uwagę zasługują rozmowy z HIRAX, DAREN, MEDICO PESTE, COULTES DES GHOULES oraz PANDEMONIUM, choć oczywiście w bogatej zawartości magazynu każdy old schoolowiec znajdzie coś dla siebie i niekoniecznie muszą to być akurat te wymienione teksty. Oprócz standardowego dla tego typu publikacji zestawu wywiadów i recenzji twórcy „Oldschool Metal Maniac” przygotowali kilka świetnych artykułów. Uwagę zwraca druga część historii SARCOFAGO oraz pierwszy odcinek opowieści o VADER. Dla koneserów sztuki warto polecić artykuł Leszka Wojnicza-Sianożęckiego o transformacji wizerunku diabła w kulturze i sztuce… Podsumowując, „Oldschool Metal Maniac” to w tej chwili jedno z najlepszych pism traktujących o podziemnej muzyce metalowej, jakie ukazuje się na naszym rynku. Niektórzy mogą zżymać się na to, że załoga magazynu pisze po angielsku, jednak według mnie nie jest to wielką przeszkodą. Redaktorzy „Oldschool Metal Maniac” posługują się językiem angielskim bardzo sprawnie, nie wdając się w lingwistyczną ekwilibrystykę zwiększają zasięg rażenia magazynu. Czy to słuszne, czy nie, ocenę zostawiam czytelnikom… Jak dla mnie „Oldschool Metal Maniac” to tytuł, który dopisują do listy życzeń i każdy kolejny numer chętnie powitam na swojej półce. Polecam tymczasem #4. [Wiesław Czajkowski]

„Oldschool Metal Maniac”, Leszek Wojnicz-Sianożęcki, P.O.Box 399, 30-960 Kraków 1; oldschool_metal_maniac@wp.pl

Tribal Convictions #6 (2/2011)

tribal_convictions_6Robert nabrał rozpędu i tłucze „Tribala” za „Tribalem”. „Tribal Convictions” to drugi numer wypuszczony w 2011 roku, a będzie jeszcze trzeci. Czyli kwartalnik pełną gębą. Już dawno przestałem czekać na poprawienie szaty graficznej tego pisma i zaniechanie przez Roberta kończenia wywiadu kilkoma zdaniami na nowej stronie (jakby nie można było ułożyć go tak, by kończył się wraz ze stroną, no ale to takie moje zboczenie hehe). Kładę to na karb tradycyjnego, podziemnego składu. Po prostu tak ma być. Jedyna nowość to zmiana logo pisemka. „Tribala” należy rozpatrywać pod kątem treści, a ta jest na bardzo dobrym poziomie. Wydania z roku 2011 są zdecydowanie najlepsze ze wszystkich. W #6 głównodowodzący (wraz ze znajomymi) rozprawił się wywiadowczo z takimi kapelami jak REPULSOR, FUNERAL WHORE, WARFIST, FORNICATION, NEURONIĄ, DEADTHORN, REGICIDE DECEASE, DEPRIVED oraz z grafikiem Rafałem Kruszykiem. Tym razem najbardziej godne polecenia są rozmowy z WARFIST i DEADTHORN. To naprawdę niezłe przepytywanki, chociaż innym też nic nie brakuje. Może poza FORNICATION i FUNERAL WHORE, którzy chyba nie do końca rozumieli, o co się ich pyta… Masa recenzji i relacje z koncertów dopełniają całości. Zina „Tribal Convictions” #6 kończy artykuł o BOREA, podparty wspomnieniowymi wypowiedziami Krzyśka – współzałożyciela zespołu. [Paweł]

„Tribal Convictions”, Robert Łęgowik, P.O.Box 61, 09-400 Płock 1; aliyu@wp.pl

Tribal Convictions #5 (1/2011)

tribal_convictions_5„Tribal Convictions” z numeru na numer pnie się coraz wyżej, być może nie samym wyglądem, a treścią. Ten pierwszy pozostaje nadal w sferze sporego uproszczenia, tradycyjne dwie kolumny, gdzieniegdzie zdjęcie, okładka, tudzież logo. Jednak „Tribal” nie stawia na wygląd, a głównie na treść, a ta, jak już wspomniałem, jest coraz lepsza. W #5 na pierwszy ogień poszedł wywiad z Adamem z „Necroscope Metalzine”. I jak to w większości takich rozmów, jest ona strasznie długa, wypełniona czasem dość ostrą wymianą zdań, przytykami i potyczkami słownymi, czyli wszystko w normie. Przeważnie są to też najlepsze rozmowy w zinach i tutaj mamy chyba tego potwierdzenie. Jedyna rzecz, z której bym zrezygnował, to obszerne zapuszczanie się w kwestie sportowe, ale skoro obaj panowie mają ku temu pociąg, to było to raczej rzeczą nieuniknioną… Naprawdę sporo można się dowiedzieć o Adamie z tego wywiadu i niekoniecznie mam tu na myśli sam „Necroscope”. VEXATUS to kolejna propozycja w piątym „Tribalu”. Można by było pomyśleć, że nie będzie to zbyt porywająca rozmowa, a tu niespodzianka. Debiutujący zespół okazał się dojrzały w swoich wypowiedziach i już po kilku pytaniach rozwinął się jak papier toaletowy. Nic jednak dziwnego, bo panowie z niejednego pieca pierniki zajadali… Krótki przerywnik w postaci fotki jakiejś skośnookiej nastolatki i już mamy wywiad z Erykiem z wytwórni Old Temple. Kolejna po Adamie osoba, która potrafi gadać bez końca, przynajmniej w wywiadach, czego dał przykład i w tym przypadku. Robert też wykazał się pokaźnym słowotokiem, podobnie jak podczas rozmowy ze Skalpelem, co zaliczam na plus dla „Tribala”. Osobiście lubię czytać takie wycieczki pytającego, o wiele bardziej niż suche, jednozdaniowe pytania. KING PEST bez rewelacji, czasem aż nazbyt zdawkowo. Nie sądzę, by zbyt wielu do siebie przekonali tą rozmową. IN TWILIGHT’S EMBRACE to poznański przedstawiciel muzyki z pogranicza metalu i hc. Zaskoczył mnie ten wywiad w „Tribula”, nie sądziłem, że Robert będzie w stanie dać taką muzykę do swojego pisemka, ale ludzie się zmieniają, jak widać hehe. Rozmowa ciekawa, dość obszerna i wyczerpująca, no i nie zabrakło znów piłki hehe. Artur z OBSCURE (m.in.) przeszedł wszystkie granice i wywalił takie odpowiedzi, których nawet sam pytający się nie spodziewał. Ten wywiad po prostu musicie sami przeczytać. Przyszła wreszcie kolej na promowanie kapeli z własnej stajni. Tym razem padło na PANDEMIC GENOCIDE. Pogadali sobie panowie o tym i o tamtym, poobiecywali wydać to i tamto i inne takie… Rozmowa na poziomie, aczkolwiek poprzedniej nie dorówna hehe. Na zakończenie części z wywiadami zaprezentował się EXHALATION i muszę z przykrością stwierdzić, że jak na dwie odpowiadające osoby, to panowie się nie popisali. Słaba rozmowa, nie z winy pytającego, bo ten zwijał się jak piskorz ze swoimi pytaniami, a został, ogólnie mówiąc, olany. Piąty numer „Tribal Convictions” kończy się tradycyjną sporą dawką recenzji i relacji z koncertów a także artykułem wspominkowym o OVERLORD pióra Marcina z Mythrone Promotion.. To nowość w „Tribalu”. [Paweł]

 

„Tribal Convictions”, Robert Łęgowik, P.O.Box 61, 09-400 Płock 1; aliyu@wp.pl

Witch Kult #1 `11

witch_kultPierwsze co rzuca się w oczy przy obcowaniu z „Witch Kult” #1 – nowym przedstawicielem podziemnego pisarstwa, to nietypowy, gazetowy format. Bowiem jest to zin drukowany na sześciu wielkich arkuszach, które łącznie dają 24 strony treści naciukanej drobną czcionką, a w formacie A4 byłoby to już łącznie 48 stron, czyli całkiem nieźle. Charakter jegoż jest taki dość informacyjny, ma bowiem na celu rozpropagowanie innych zinów, a materiał w nim zawarty to teksty częściowo już wcześniej w rzeczonych publikowane. Trochę to brzmi licho, ale jeśli dodać do tego fakt, iż jest to pisemko darmowe, to idea ta prezentuje się już o wiele lepiej. Wewnątrz mamy dużo lektury, trochę reklam, które, jak sądze, pozwoliły na pozyskanie środków na pokrycie druku, ogólnie jest całkiem nieźle. Kolejna ciekawa sprawa to kompletny brak recenzji. Na zina składa się około 10 artykułów stanowiących relacje z gigów oraz wywiady, a wśród nich rozmowa z cyckami i dupą z Kanady oraz z kapelami takimi jak EMBRIONAL, STURMGEWEHR 666, SPEARHEAD lub THE TRUE ENDLESS. Zatem klimaty jedynego, słusznego i prawdziwego black, death czy thrash metalu. Dziwadłom wstęp wzbroniony. Na koniec wrzucono mały, jajcarski kącik, który z pewnością będzie nie w smak zatwardziałym metalowcom, którzy nie uznają prostackich gestów zwykłych śmiertelników takich jak uśmiech. Pod względem wizualnym „Witch Kult” #1 jest prosty i przejrzysty, bez bajerów, autorzy wrzucają fotki i treść, nie zaśmiecają miejsca byle szitem. Pismo stanowi źródło cennej lektury dla spragnionego informacji miłośnika łomotu, a że rozdawane jest kompletnie za frajer, to myślę, że choćby z tego powodu zasługuje na uwagę. Wielki szacun dla autorów za tak szeroko zakrojoną bezinteresowność. [Soulcollector]
Niedawno ukazał się pierwszy numer bardzo ciekawego zina pod tytułem „Witch Kult”. Po pierwsze – pomysłodawcy tego zina (Adrian z zina „R`Lyeh”, Krakus, Piastol i Klątwiej) sfinansowali wydanie tego czasopisma z własnych funduszy. Po drugie – pierwszy numer jest… bezpłatny! Już we wstępie Adrian pisze, że wielu ludzi pukało się w głowę, słysząc o pomyśle wydania darmowego zina. Tymczasem wszelkie słowa krytyki lub zwątpienia okazały się być całkowicie bezpodstawne! W 24 stronach wielkoformatowego zina (papier a’la gazety codzienne) mieści się intoduktor, w którym Adrian przybliża czytelnikom spis najciekawszych i najstarszych zinów, opisujących metalowe podziemie. W numerze przeczytacie również bardzo długą i konkretną relację z Way Of Darkness 2010, na którym wystąpili między innymi: POSSESSED, PESTILENCE, AT WAR, EXORCIST, EVILDEAD, KATAKLYSM, EXUMER, HAIL OF BULLETS czy ASPHYX. Następnie Wasze oczy zauważą ciekawe wywiady (pochodzące z różnych zinów, np. z „Necroscope”, „R`lyeh”, „Brutal Vomit” czy „Apocalyptic Rites”), między innymi z MADELIN HORN, DESTRUKTOR, THE BLOOD, SPEARHEAD, EMBRIONAL czy NUNSLAUGHTER. Ostatnia strona zalatuje jednak kiczem – są tam zdjęcia głupawych sytuacji, ubrań lub zachowań pseudo-fanów muzyki metalowej, którzy myślą, że są prawdziwie i jedynie „trve”. W zinie pełno jest czarno-białych zdjęć kapel lub osób, z którymi przeprowadzane są wywiady, duża ilość emblematów zinów oraz logówek zespołów, wiele adresów, namiarów i wszelkich kontaktów do redakcji, wytwórni i zespołów z polskiego i zagranicznego undergroundu. Jest również kilka reklam innych zinów oraz undergroundowych wytwórni i kapel. Nagłówek każdej strony zdobi natomiast klimatyczne logo zina. „Witch Kult” #1 to dużo ciekawych informacji, napisanych małą czcionką, dzięki czemu czytelnik może dość potężnie zgłębić swą wiedzę o podziemiu. Twórcy tego pisma naprawdę się postarali (sklejając wywiady z kilku zaprzyjaźnionych redakcji oraz dodając coś od siebie) i podejrzewam, że gdy zin zdobędzie popularność w podziemiu, jest szansa na to, że Krakus i spółka wydadzą jeszcze niejeden numer. [Tomasz Kulig]

 

„Witch Kult”, Adrian, P.O.Box 20, 02-919 Warszawa 76; witchkult2011@gmail.com

Deathicism #4 `11

deathicism-zine-4Naprawdę podoba mi się to, co robi Marek wraz z kolegami pod szyldem „Deathicism ‚zine”. Szybko i sprawnie wydał(li) już czwarty numer zina, a w nim są pięknie „skomponowane ze sobą” zespoły totalnie podziemne, jak i większe. Dla mnie to układ idealny – można się zetknąć z całkowicie nowymi kapelami, albo dowiedzieć się więcej o tych mało znanych, bądź poznać poglądy, opinie osób tworzących formacje, których muzykę już się słyszało, ale ich członkowie byli dotąd „anonimowi”, a z drugiej strony, aby nie zmęczyć lub znudzić się wyłącznie początkującymi grupami, można poczytać pogawędki z personami ze świata polskiego metalu z większym stażem. A konkretnie to jakimi? A na przykład z gadatliwym Robertem z Wydawnictwa Muzycznego Psycho, któremu już chyba każdy edytor w naszym kraju padł do nóg, a przynajmniej brzucha (:-)) – bo zespołów z jego wytwórni nie zabrakło również w tym numerze „Deathicism”, MAGNUS, TRAUMĄ, NEOLITH, CICATRIX, DEPRIVED, SACRIFER, M.O.S.S.O.D., SINFUL CARRION, CONQUEST ICON, DEADTHORN, MANSLAUGHTER, PSYCHOPATH, ETERNAL TORMENT… W #4 znalazły się też trzy interviews z kapelami z zagranicy, ale są one zdecydowanie najsłabsze i raczej nie tylko z powodu bariery językowej. Jednak i tak wszystko, co znalazło się w tym pisemku, zostało zgrabnie i z umiarem przyrządzone. Wywiady nie są bardzo zmyślne i skomplikowane, ale to dobrze – czyta się je łatwo i przyjemnie. Podobnie bez popitki „wchodzą” recenzje, w których znów opisano sporo demówek z czeluści undergroundu. „Deathicism” trzyma poziom zina powiedzmy, że na czwórkę z plusem, ale myślę, że chłopakom należą się oddzielne gratulacje za konsekwencję i zmysł poszukiwania, grzebania, odkrywania, promowania… Aha, a do miłej lektury przygrywają grupy umieszczone na kompilacji dołączonej do pisma. No i fajnie jest! [Kasia]

„Deathicism”, Marek Szymański, ul. Poznańska 23B/3, 11-400 Kętrzyn, deathicism@wp.pl; www.deathicism-zine.blogspot.com, www.myspace.com/475592505

Blackastrial 02/2010 (#007) `10

blackastrialmagazine_02(2010)007Mord na ludzkości uskutecznia WATAIN, główny bohater „Blackastrial” 02/2010 (#007), ale rozmowa z Erikiem (swoją drogą bardzo ciekawa) to tylko trzy strony z ponad 60-ciu… Zdecydowanie redakcja tego magazynu doszła już do takiej wprawy, że wszystkie teksty są wielce interesujące. Dobry jest wybór prezentowanych kapeli i poziom materiałów. Pytania są wielowątkowe, a odpowiedzi wyczerpujące. Właściwie w numerze nie ma ani jednego słabszego wywiadu. SHINING (Norwegia), AGAINST THE PLAGUES, IMMOLATION, Jarek Szybrycht, BORKNAGAR, MAYHEM, NOCTIFERIA, MASTER itd. – czyta się świetnie. Mniej wylewny był tylko szef The Crypt Prod., ale i tak jego słowa wystarczyły za rekomendację tej wytwórni. W „Blackastrial” 02/2010 jest prawie 20 wywiadów i stanowią one lwią cześć pisma. Gdyż tym razem recenzji, relacji z koncertów i artykułów jest mniej. Wygląd periodyku nie zmienił się, wszystko jest ładne i przejrzyste, no, tylko czasami oczy ślepkają po małych literach. Magazyn ma tylko jedną mega wadę – nie jest wodoodporny:-(. [Kasia]

„Blackastrial”, Sławomir Nietupski, ul. Wodnika 11A, 80-297 Banino; www.blackastrial.com

Apocalyptic Rites #2 `10

apocalyptic-rites-2„Apocalyptic Rites” #2 ukazał się stosunkowo szybko po debiucie. Nowy numer nie przynosi wielu zmian. Skład pozostał taki sam, czyli komputerowy standard podziemny (ale na szczęście w tle kolumn widnieje logo zina, a nie jeden i ten sam flyer). Zaczyna się od newsów, a po nich lecą wywiady, wśród których zagranicznym rodzynkiem jest VEMEPOTRO – umownie mówiąc „rodzynkiem”, bo rozmowa jest nieciekawa. Słabo wypadł też THANATHRON, krótko HERETIQUE i tak sobie CEREBRUM oraz reaktywujący się INFERNAL DEATH. Przeciwwagą jest „obfita” pogawędka z Doro z STURMGEWEHR666, stacjonującym obecnie ze swoją kapelą w Tajlandii (o czym, tj. o tym egzotycznym fakcie:-) już wszyscy wiedzą) i najfajniejszy, wyczerpujący view z Mihem z EBOLII. W ogóle w deseń tego ostatniego wywiadu są jeszcze pogaduchy z THRONEUM, BLOODTHIRST (obydwie całkiem spoko) i EXHALATION (marnie). Czytając „Apocalyptic Rites” #2 wyraźnie widać, że Robin lubi old schoolową muzę. Choć pytanie w trzech wywiadach o pewien split to gruba przesada! Podobnie mieszane uczucia budzi we mnie wywiad z Robertem z Psycho Rec. Owszem, jego działalność zasługuje na wsparcie, ale nie wiem, czy koniecznie u kolegi w „Apocalyptic Rites”. Inna sprawa, że w swoich odpowiedziach pan Łęgowik jest wyraźnie bojowo nastawiony do wielu sytuacji, unosi się i oburza na coś / na kogoś… „Ciekawą” postawę prezentują też ludzie związani z NAMMOTH, są zbyt pewni siebie, choć z drugiej strony może to dobrze, że czują swoją wartość(?). Ostatnią część zina tradycyjnie zajmują recenzje. Jest ich mało i moim zdaniem są napisane zbyt pobieżnie. W „Apocalyptic Rites” #2 znajduje się jeszcze zaledwie jedna relacja live i trochę reklam. I to tyle. Czyli ogólnie poziom pisma jest jeszcze średni, niestety… [Kasia]

„Apocalyptic Rites”, Rafał Masłowski, P.O.Box 55, 05-119 Legionowo 5; apocalyptic_rites_zine@wp.pl

Oldschool Metal Maniac #3 (1/2011)

oldschool_metal_maniac_3W łapy me niegodne trafił, celem zrecenzowania, trzeci numer „Oldschool Metal Maniac”. Na wstępie, zanim mamy okazję zagłębić się w przekaz zawarty w czasopiśmie, powala nas prze dopracowana i przepyszna forma. Kreda, połysk i kolory nastręczają myśli o profesjonalnym podejściu twórców. Ta strona tegoż magazynu zadowolić powinna każdego, nawet tych największych metalowych estetów stymulujących się formą, rzadziej treścią. Wrażenia wstępne pozostają pozytywne również z powodu sporego ciężaru własnego, jaki odczuwamy dzierżąc opisywany papierzak. Stron jest mnóstwo, co wskazuje na duży zasób metalicznych występów i jak się później okazuje – słusznie. Kontynuując peany na temat wstępnych oględzin, krańcowo rozwala zestaw nazw zespołów, jaki zdobi okładkę #3 „Oldschool Metal Maniac”. Nie da się nie zadowolić osób gustujących w muzyce metalowej. Bez znaczenia, czy się smakuje w metaliźmie trzydzieści, dziesięć czy trzy lata, o tych kapelach chce się poczytać. Zdobywając się na osobiste wyznania powiem, iż mnie ujęły najbardziej nazwy ACCEPT, IMPALED NAZARENE, SARCOFAGO, EXHUMER (z tych wymienionych na okładce). Po zagłębieniu się w treść magazynu, nie byłem nadal rozczarowany w najmniejszym stopniu. Są tu naprawdę (jak i w poprzednich numerach „Oldschool Metal Maniac”) prawdziwe perełki, rzeczy nie tylko ciekawe, ale i cenne w swej wartości poznawczej. W tym przypadku taki cel miał arcywartościowy artykuł o SAERCOFAGO. Co do wywiadów, to większość z nich przeprowadzona została ze znawstwem tematu, przygotowaniem i wyczuwalnym zapałem. W #3 znajdują się prezentacje grup w głównej mierze nazywanych i zaliczanych dziś do czegoś (nurtu? mody?) wymyślonego moim zdaniem jedynie w celu komercyjnym, czyli tzw. oldschool metalu. Jestem przekonany, że w każdym innym przypadku napisałbym przynajmniej kilka słów krytyki na powyższy temat, wspomniałbym np. o tworzeniu kolejnego, niepotrzebnego trendu w obrębie szlachetnej muzyki diabła. Pewnie też powiedziałbym, że dla mnie trzy czwarte, a może i pięć szóstych tych zespołów to żaden oldschool, tylko zajebisty i nigdy nie starzejący się metal. Tym razem o tym jednak nie wspomnę z kilku przyczyn. Jedna z nich jest taka, że w przypadku osoby, która firmuje magazyn swoim nazwiskiem, mam pewność, że „Oldschool Metal Maniac” jest stworzony ze szczerej pasji, wspartej bardzo długim zaangażowaniem i zgłębianiem muzyki. Ogólnie ci panowie wiedzą, jak zrobić pismo o tej muzyce, a i wiele można z lektury wyciągnąć nauki, zwłaszcza jeśli zawarte tu zespoły poważnie uważacie za „old”. Ponadto przeczytałem wstęp rozpoczynający #3 i mając na uwadze zawarty tam opis tego, na co możemy liczyć, w pełni akceptuję, a nawet jestem skłonny poprzeć przyświecającą ideę. Szczerze polecam ten numer, bez wątpienia warto go zdobyć. [John Kramer]
„Oldschool Metal Maniac”, Leszek Wojnicz-Sianożęcki, P.O.Box 399, 30-960 Kraków 1; oldschool_metal_maniac@wp.pl

Hell Press #1 `10

hellpressZinów nigdy za wiele. Starych, treściwych zinów nigdy za wiele. Świeżutkich, pachnących tonerem z drukarek lub farbą drukarską zinów nigdy za wiele. Tak… Pewien podziemniak, Prezes z serwisu internetowego Metal Rulez (tak, tak, z webzina), pokusił się o zrobienie minizina pt. „Hell Press”, poświęconego tylko i wyłącznie prasie undergroundowej. #1 to wyłącznie recenzje ponad 40-tu tytułów, spośród których najstarsze to „Heavy Damage” z Nysy – #3 z 1991 i „Nuclear Beret” z Łodzi – #1 z 1992! Reszta to już młodsze i nowsze pozycje, wśród których jednak z pewnością znajdą się takie, których jeszcze nie mają nawet bardzo sumienni zbieracze metalowej makulatury, więc zaznajomić się warto. Niestety „Hell Press” #1 to zaledwie cztery kartki formatu A5, więc rozmiarem przypomina raczej wspominkowe artykuły, które Adam z „Necroscope” umieszczał w „Noweli `zine”, ale lepszy rydz niż nic:-). Mniemam, że Prezes po prostu nie ma czasu na robienie większego zina, bo prywatne zbiory na pewno ma bogate, a i wiedzę należytą posiada, bowiem – o ile się nie mylę – doktoryzował się z prasy podziemnej, tj. pisał pracę licencjacką na ten temat… [Kasia]

„Hell Press”, Grzegorz Kiecok, ul. Partyzantów 12, 43-200 Pszczyna; grzeg84@wp.pl