CEMETERY OF SCREAM, UNQUADIUM – 16.01.2010, Lublin

CEMETERY OF SCREAM, UNQUADIUM

16.01.2010, Lublin, „Ragnarock”

Ostrzyłem sobie ząbki od dawna na ten koncert i informacja o odwołaniu go w grudniu trafiła mnie jak obuchem… Okazało się jednak, że przesunięto go tylko na styczeń z powodu choroby muzyków CEMETERY OF SCREAM. Niestety nie można powiedzieć, że tego dnia „Ragnarock” oblegały tłumy, gdyż sprzedało się zaledwie 59 biletów, ale przynajmniej nie było przypadkowych ludzi. Klub ten ma to do siebie, że jest usytuowany na uboczu, daleko od centrum Lublina, na jednym z osiedli, gdzie trzeba się jednak pofatygować z buta, bo pod sam klub trolejbusy nie przywiozą wygodnych tyłków.
Przyznam bez bicia, że nie znam grupy UNQUADIUM, aczkolwiek muzycznie prezentuje się dość ciekawie. Scenicznie troszkę zbyt statycznie, chyba jedynie wokalista i gitarzysta z lewej strony nie był skupiony tylko na odtworzeniu swoich partii, ale może z czasem nabiorą nieco pewności, zaczną łapać większy kontakt z publicznością, może czasem (przynajmniej niektórzy) oderwą wzrok od swoich gitar… W sumie też ścisk na scenie nie pozwalał się zbytnio rozszaleć, ale… Nie piszę tego po to, by się wyżywać na kapeli, bo to w dość niewyszukany sposób zrobił ktoś inny pod koniec ich występu. Dziwi mnie tylko to troszkę, bo zespół istnieje już 8 lat, ma w swoich szeregach gitarzystę ATROPOS i perkusistę grającego też w LOSTBONE. Życzę im jak najlepiej, tym bardziej, że muzyka warszawiaków jest dość ciekawa. Może po prostu onieśmielił ich fakt, że pod sceną nie pojawił się nikt z publiczności, ot, kilku paparazzi i roznegliżowany kolega co rusz dzielący się piwem z wokalistą. Co prawda kapela ma niewielki dorobek studyjny, ale mimo to warto się kopsnąć chociażby na jej profil MySpace i posłuchać, jak brzmi w warunkach domowych.
Image

 

Ostatni raz widziałem ekipę Pivcoka dziesięć lat temu na Thrash’em All Festival w Olsztynie, jeszcze z Marcinem Kotasiem na wokalu i przyznam, że pomimo doskonale dobranej barwy głosu do muzyki CEMETERY OF SCREAM z tamtych czasów, sceniczny image Marcina był co najmniej denerwujący. Gdyby nie statyw mikrofonu, na którym wieszał się ten człowiek, pewnie padałby na deski i tam pozostawał przez cały czas. Za to Olaf Różański jest wręcz stworzony do koncertów. Zwerbowanie tego gościa do zespołu to był istny strzał w dziesiątkę, co zaowocowało tak na scenie, jak i na „Frozen Images” – najnowszym studyjnym materiale krakowian, który też promowali na tym koncercie. Olaf jest bardzo charyzmatyczną i barwną (choć czarno-białą) postacią (zobacz fotki), hipnotyzuje i przykuwa wzrok dość skutecznie, na tyle by ruszyć większość ludzi z kanap pod scenę. Było go pełno, na scenie, pod sceną, jego dredy latały wszędzie, wzrok osiadał na każdym pod sceną  z osobna. Niezły kontrast z jasnymi włosami stanowiły czarne soczewki kontaktowe, w których Olaf wystąpił. Obecnie CEMETERY OF SCREM posiada bardzo wyrazisty wizerunek z rozpoznawalnym na pierwszy rzut oka frontmanem, a to, moim zdaniem, jest najważniejsze, jeśli chodzi o koncerty. Nie jeden raz widziałem, jak zespoły nagrywające doskonałe materiały studyjne pogrążały się na scenie swoją bezbarwnością. Nie sfotografowałem sobie setlisty by teraz strugać wariata, który doskonale pamięta po kolei utwory i sypie z rękawa tytułami, ale koncert był bardzo przekrojowy i oprócz utworów z „Frozen Images” słyszałem „Melancholy” z krążka o tym samym tytule, „Episode Man” z „Deeppression” (dla mnie jeden z najlepszych utworów z jednej z najlepszych płyt doom metalowych, jakie do tej pory słyszałem i chyba tak już pozostanie), czy też „Absinthe” z „The Event Horizon”. Tak więc tacy maniacy CEMETERY OF SCREAM jak ja mieli tego wieczoru nie lada ucztę, zarówno dla oka, jak i dla ucha. Szkoda tylko, że tak mało ludzi przyszło, tym bardziej, że był to pierwszy koncert krakowian w Lublinie.

Image

 

Na plakatach widniał napis obwieszczający, że widzów, prócz dwóch wcześniejszych kapel czeka jeszcze jakaś niespodzianka. Jak to Pivcok ujął – niespodzianką było to, że nie było żadnej niespodzianki… Cóż…

[Paweł]