CETHEGUS Ipsa Scientia Potestas Est `08


ImageCETHEGUS „Ipsa Scientia Potestas Est”

pro digiCD-R `08

Image

 

Na pewno znacie to uczucie, kiedy w niektóre zimowe dni słońca jest jak na lekarstwo. Pojawia się tylko gdzieś w południe, akurat w czasie, gdy jesteśmy zamknięci w ścianach budynków szkół bądź naszych miejsc pracy. Jak brak naturalnego światła wpływa na psychikę? Oczywiście nietrudno wtedy złapać doła czy lekką depresję. Całe szczęście taki stan atmosferyczny szybko u nas mija. Co byłoby jednak, gdybyśmy stale żyli w takich warunkach? Odpowiedź na to pytanie kryje się na debiucie szwedzkiego CETHEGUSa – „Ipsa Scientia Potestas Est”. Zwariowalibyśmy! Zespół gra doom metal, ale w jego najbardziej mrocznej i szalonej formie. Stare płyty PARADISE LOST to przy tym przeboje dla przedszkolaków. Utwory Exsanguisa i spółki sprawiają wrażenie niedopracowanych, chaotycznych, cały krążek brzmi momentami, jakby był zapisem improwizowanej próby kapeli, a nie sesji w studiu. Jest w tym jednak metoda. Myślę, że oszczędność aranżacji i bałagan w kawałkach leżały w koncepcji całego albumu, gdyż efekt finalny jest porażający. Szkielety kompozycji buduje sam bas z perkusją, gitara służy grupie tylko do generowania dziwnych, przesterowanych dźwięków, teł i pisków. Najważniejszą rolę w muzyce zespołu odgrywa jednak wokal, najlepszy dowód na to, że Szwedzi do zdrowych psychicznie i stabilnych emocjonalnie nie należą. Frontman CETHEGUSa nie ograniczył się, jak często robią to wokaliści innych kapel nurtu, do growlingu, stosując w swojej ekspresji także krzyk, melorecytacje, szamańskie zaśpiewy, histeryczne wrzaski czy wręcz szloch. Cholera, mam nadzieję, że chłop nie założy nigdy rodziny, bo aż strach, jakie dzieci by wychował! „Ipsa Scientia Potestas Est” to esencja schizofrenii, szaleństwa i mroku. Krążek tylko dla odważnych, którzy są pewni, że po jego wysłuchaniu nie sięgną po sznurek… [Jacek Walewski]

Cethegus, cethegusdoom@live.se; www.myspace.com/cethegusofficial