CETI: Ty powinieneś śpiewać w DEEP PURPLE

ceti_logoGrzegorz Kupczyk. Człowiek instytucja. Praktycznie przez całe lata 80-te twarz i gardło naszej rodzącej się sceny metalowej. Jeden z najciekawszych głosów w historii polskiej muzyki, a jednocześnie niezwykle miły i otwarty rozmówca. W roku 2011 powrócił wraz ze swoim ukochanym dzieckiem – zespołem CETI – znakomitym krążkiem „Ghost Of The Universe – Behind The Black Curtain”. Na okoliczność tego wydawnictwa i nie wyłącznie dla tego, że Atmospheric Magazine patronuje tej płycie,  postanowiłem przepytać Mistrza Kupczyka w kilku kwestiach. Co z tego wyszło, zobaczcie sami:-). Zapraszam do lektury:-).

 


Witaj Grzegorzu! Na początku gratuluję nagrania świetnego albumu! „Ghost Of The Universe – Behind The Black Curtain” to jedna z najciekawszych rzeczy, które ostatnio słyszałem. Kto wie, czy nie będzie to jedno z najważniejszych wydawnictw w polskim metalu A.D. 2011?!

 

Dzięki-:)! Cóż, nie będę udawał, że jest mi to obojętne. Bardzo bym chciał, aby tak się stało:-).

 

Ale zacznę od pytania, które pewnie zadał Ci już niejeden dziennikarz. „Ghost Of The Universe – Behind The Black Curtain” – tak długi tytuł ciężko zapamiętać… To był celowy zabieg, czy jednak wynik kompromisu?!

 

Proza życia:-). Tytuł pierwotny to „Ghost Of The Universe”, w późniejszym czasie nieco skojarzył się zespołowi z jednym poznańskim zakładem pogrzebowym:-). Chcieliśmy go zmienić, ale do sieci i mediów oraz kontrahentów EMI Music trafiły już trailery i inne reklamówki z tym właśnie tytułem. Aby wybrnąć z sytuacji, zaproponowałem dodanie drugiego członu tytułu. Padło na utwór instrumentalny:-).

 

Długo pracowaliście nad materiałem? Skąd czerpaliście inspiracje?

 

Około roku. Jednak nie jakoś regularnie, tylko na luzie. W sumie gdyby zliczyć wszystkie dni, to wyszłoby może ze trzy miesiące ciągłej, regularnej pracy. Inspiracje… Hmm… Klasyka heavy i hard rocka. DIO, BLACK SABBATH, LED ZEPPELIN i… CETI:-). Głównie jednak patrzyliśmy na to, co nam wychodzi, tak po prostu „z rękawa”. Postanowiliśmy, że płyta CETI ma być nieco inna niż poprzednie, bardziej gitarowa. Barti zaczął przynosić świetne motywy, riffy i tak się zaczęło.

 

Przy pracy nad płytą w CETI panuje demokracja, czy jednak do Ciebie należy ostatnie słowo?

 

Demokracja, ale ostanie słowo zawsze należy do mnie. To nie polski senat czy sejm i dzięki Bogu,  bo od razu doszłoby do chaosu. Ktoś musi firmą kierować, nie mogą wszyscy rządzić, jak w Polsce, ile partii – tyle rządów i mnóstwo „mądrych” z dobrymi radami, jak i co zrobić, a efektów żadnych:-).

 

W tym składzie CETI pracuje wspólnie od jakiegoś czasu. Czy według Ciebie jest to najsilniejszy skład w historii?

 

Moim zdaniem tak. Bardzo dobrze się ze sobą czujemy. Rozumiemy się doskonale.

 

Dość mocno pracujecie nad promocją płyty. Ta promocja idzie kilkoma ścieżkami. Teledyski (nawiasem mówiąc świetne), mocne penetrowanie Internetu… CETI idzie z duchem czasu!:-)

 

To nasz management pracuje nad promocją i jest to praca gigantyczna i trudna, ale jak widać, są efekty:-). Dzięki za miłe słowa dotyczące teledysków. Tu należą się słowa uznania dla Dominika Czecha – reżysera klipów. Staramy się dopasować do nowych czasów, trzeba właśnie iść z „Duchem” czasu:-).

 

Wróćmy może do CETI. Wydaliście płytę, pojawiły się teledyski. Czas na koncerty. Kiedy i gdzie będzie można Was zobaczyć?

 

Myślę, że nie wcześniej niż w październiku. Przyznam, że nie wiem, nie zajmuję się tym już od dawna. O to należy spytać nasz management. Dostajemy wytyczne i jedziemy:-).

 

Wróćmy na moment do zawartości płyty. Moim skromnym zdaniem najlepsze utwory na albumie to „The Wolves” i cztery ostatnie: „Anywhere”, „Lady Of The Storm”, „Land Of Hope” i „Ghost Of The Universe”. A które utwory za najciekawsze uważa Grzegorz Kupczyk?

 

Wszystkie są fajne, ale chyba rzeczywiście masz rację. Ja osobiście nie mam jakiś wybranych kawałków. Faktem też jest, że każdy bez trudu znajduje coś dla siebie na tej płycie. To bardzo dobry znak:-).

 

Wszystkie partie wokalne nagrałeś w języku angielskim. Czy  to oznacza, że CETI powalczy o rynki zagraniczne bardziej niż do tej pory?

 

Nie wiem, czy bardziej:-) My już od czasu „Lamiastraty” sprzedawaliśmy albumy za granicą. Po prostu w Polsce płyty sprzedają się bardzo źle, a poza granicami kraju język polski nie jest uznawany jako specjalnie interesujący i nikt nie będzie słuchać płyty nagranej w tak dla nich egzotycznym, bądź co bądź, języku. Wszędzie (nawet w Japonii) angielski to język muzyki rockowej i nikt się nie czepia. Tak wiec sprawa jest jasna:-). Poza tym jest to język rocka tak samo, jak włoski jest językiem opery. To za poprzednich czasów kazano śpiewać wszystko po polsku, ale teraz to chyba niekoniecznie trzeba? A rynki zagraniczne, a także ich media, są dużo bardziej otwarte na taki rodzaj muzyki niż u nas, więc powtórzę – sprawa jest jasna:-).

 

Jako artysta doświadczenie masz przeogromne. Bogata kariera muzyczna z TURBO, NON IRON i CETI. Ale także na koncie masz współpracę z orkiestrą symfoniczną. Czy czujesz się muzykiem w jakimś stopniu spełnionym?

 

Na pewno tak. Choć mam jeszcze wiele do zrobienia:-).

 

A propos bogatej kariery. Miałeś przyjemność grać i koncertować z wieloma wspaniałymi muzykami (m.in. z Czesławem Niemenem). Która z tych artystycznych osobowości była dla Ciebie tą najważniejszą?!

 

I Niemen i Glenn Hughes to niezapomniane przeżycie:-), a żaden z nich nie jest ważniejszy, każdy to kawał historii światowej muzyki – dziedzictwo kultury.

 

ESQARIAL… Pamiętasz jeszcze ten fragment swojej muzycznej drogi? Bartek Nowak prosił mnie, żebym Cię od niego i chłopaków gorąco pozdrowił. Wprawdzie Marek zaangażował się VADERa, ale może jest jakaś szansa na „Klassikę II”?

 

Ha! To fenomenalny okres:-). Bardzo często wracam do „Klassiki”. Bardzo dobra płyta. Oczywiście. że pamiętam, jak mógłbym zapomnieć. Dzięki za pozdrowienia – ja również ich serdecznie pozdrawiam i zawsze jestem pełen szacunku dla tych ludzi i dla tej nazwy. Jeśli chodzi o nagranie kolejnej płyty z ESQARIAL, to jak najbardziej:-). Wszystko zależy wyłącznie od zespołu ESQARIAL:-). Ja jestem do dyspozycji z największą przyjemnością.

 

A NON IRON? Czy to jest już temat definitywnie zamknięty? Kiedyś Wojtek Hoffmann w wywiadzie mówił mi, że były plany reedycji starych płyt tej super-grupy, ale podobno Ty miałeś inne zdanie.

 

Nie tylko ja. Również przeciwny był Janusz Musielak (właściciel nazwy i leader zespołu). Przyjęło się, że to tylko ja stanąłem przeciw i że ja jestem winny zablokowania reedycji, to nieprawda, nie tylko ja byłem przeciwny. Poza tym rozmawiałem z Heniem Tomczakiem – założycielem NON IRON i okazało się, że oni nawet umowy nie dostali. A gdybym opublikował tą zadziwiającą i kuriozalną prawnie umowę, którą przysłał mi z MMP (a mógłbym to zrobić, gdyż nie obowiązuje mnie żadna tajemnica w sferze umowy dotyczącej tego pomysłu), to zatrzęsłaby się branża w Polsce. Zupełnie też nie rozumiem, dlaczego pytano o zgodę Wojtka, przeciecz on był w NON IRON obecny raptem na dwóch płytach i nie zakładał tego zespołu. Jakaś bzdura zupełna:-). Jest pomysł reaktywacji i rozmawialiśmy o tym z Jasiem. Aktualnie nie jestem w stanie powiedzieć, jak i kiedy, w jakim składzie.

 

No właśnie, Wojtek Hoffmann i TURBO… Wiem, wiem, wiele się między Wami wydarzyło, ale jak to mówią, niezbadane są wyroki boskie. Może jeszcze wspólnie zagracie?! W końcu na 30-leciu TURBO jakoś się udało:-).

 

Dokładnie, to dobre słowo – udało się:-). Ja nie chciałem występować z tym zespołem po tym, co wydarzyło się w W-wie (i po wielu innych sprawach, o których nie warto już wspominać, bo to przeszłość). Nie chciałem stwarzać precedensu i konfrontacji. Wojtek bardzo o to zabiegał, dość często rozmawiał, a nawet spotkał się z naszym managerem w tej sprawie, więc przyjechałem 600 km na ten jeden koncert i…. Wszyscy wiemy, co było potem… Mój manager przekonał mnie do wystąpienia, ale potem łatwo się było zorientować, że przy profesjonalnym podejściu mojego managera do kwestii tego wspólnego koncertu na 30-lecie, niektórzy jednak nie dorośli do pewnych spraw. Nie wiem, czy będzie taka możliwość, czy też okazja, wątpię w to, ale oczywiście, że możemy razem zagrać, bo ja nie mam żadnych kompleksów czy tym bardziej awersji:-).

 

Jesteśmy w przededniu wielkiego, prawdopodobnie największego koncertu IRON MAIDEN w Polsce w ramach Sonisphere Festival. W związku z tym na koniec chciałem Cię zahaczyć właśnie o ten zespół… Kilka lat temu słyszałem pewną anegdotę dotyczącą spotkania TURBO z IRON MAIDEN w latach 80-tych. Bruce podobno porównał Cię do Covardale`a i radził transfer do DEEP PURPLE. Ile w tym prawdy, a ile plotek?

 

Nie do Coverdale`a, a do Gillana. Siedząc w poznańskim hotelu „Merkury” (1984 r.), spędziliśmy sporo czasu całkowicie prywatnie z chłopakami z Ironów. Bruce przybiegł, no i tak sobie gadaliśmy, ktoś (nie pamiętam, kto) dał Bruce`owi do posłuchania nasze wtedy najnowsze nagrania „Wariacki Taniec” i „Już nie z Tobą” (wersje radiowe, te lepsze, nie te z płyty) i Bruce zwariował. Powiedział do mnie wtedy: „Ty powinieneś śpiewać w DEEP PURPLE, a nie w jakimś TURBO”:-).

 

Wielkie dzięki za rozmowę. Jeszcze raz gratuluję albumu i czekam na koncerty:-). Jak zawitacie do Wrocławia, to zapewne w towarzystwie chłopaków z ESQARIAL wpadniemy na imprezę:-),

 

Dzięki:-). No myślę, zapraszam i pozdrawiam!

 

[Sebass]

 

CETI, www.ceti-gk.com