CHILDREN OF BODOM Are You Dead Yet ’05

Pamiętacie może tą kapelę, która słynęła z operowania kolorkami? Był album czerwony, zielony, niebieski, potem jeszcze raz czerwony i nagle, gdy przestali żonglować trzema barwami, akurat jakimś cudem ich piąta płyta, tak podobna do poprzednich, spotkała się tu i tam z chłodnym przyjęciem. Czemu? Cholera wie. To właśnie z tego krążka pochodzi „In Your Face”, do którego nagrali wielokrotnie katowany przeze mnie klip. Niełatwo było się przebić przez duże ilości parapetu. Swego czasu uważałem to za straszną wieś i gryzło mi się to strasznie z metalowym graniem. Gdy się oswoiłem z tą osobliwą stylistyką zaczęła się pewna sympatia. Taka niewielka. Ostatnio, jak nigdy wcześniej, naprawdę lubię słuchać sobie Children of Bodom, a pośród katowanych znajduje się właśnie „Are You Dead Yet?”. Bardzo dobra płyta. Naprawdę nie łapię tego, czemu akurat ta uchodzi za szajs. I kolejne. Dla mnie bomba. Tak jak zawsze, lekko ponad pół godziny, dużo melodii, dużo solówek, dużo parapetu, dużo wrzasków Aleksandry. Wpada w ucho, przyjemne to, przy gęstym męczeniu ciągle wciąga, szybko wcale nie syci. Same, kuerwa, zalety. Więc do czego się przyczepić? Nie mam najmniejszego pojęcia. Słucham w kółko i mocno polecam każdemu, komu ucho nie odpada od dźwięków syntezatorka i melodyjnego metalowania. Chwała Wam, Finowie z zimnych i odległych krain! A Ty napierdalasz.[soulcollector]

Children of Bodom, http://www.cobhc.com/.