CHRIST AGONY: Mój Osobliwy Świat

Image

CHRIST AGONY to jeden z najważniejszych zespołów w Polsce, który od początku lat `90 kreuje scenę black metalową. Co prawda dzisiaj nie ma takiej komercyjnej pozycji jak BEHEMOTH czy VADER, ale z pewnością – przynajmniej przez swoich fanów – jest uważany za kapelę klasyczną, żeby nie powiedzieć – kultową.
Pierwsze trzy płyty CHRIST AGONY to ścisły kanon. Później był eksperymentalny album „Darkside” i liczne projekty lidera / kompozytora – charyzmatycznego gitarzysty / wokalisty Cezara. Historia grupy kilkakrotnie się załamywała. Chyba każdy ją zna, więc nie będziemy jej teraz przytaczać…
W dawnych czasach, kiedy ukazywały się najlepsze wydawnictwa CHRIST AGONY, Cezar był artystą prawie niedostępnym dla prasy podziemnej. Zatopiony w swoim mistycznym świecie, także w latach późniejszych nie udzielał się za bardzo medialnie. Stronił od udzielania wywiadów…
Tym bardziej jest nam przyjemnie przedstawić rozmowę z Cezarem, którą przeprowadziliśmy w dwóch częściach – korespondencyjnie oraz na żywo.
Wywiad dotyczył wznowienia działalności i bieżących wydarzeń w obozie zespołu, dwóch ostatnich płyt: „Demonology” i „Condemnation”,
ale także starych albumów… i nie tylko.

Witaj Cezar! Nim przejdziemy do spraw bieżących, opowiedz o swoim niedawnym pobycie zagranicą. Co porabiałeś w Irlandii? Czy Twój wyjazd miał jakiś związek z rozpadem UNION i brakiem perspektyw na wskrzeszenie CHRIST AGONY? Czy też kierowały Tobą bardziej praktyczne, finansowe pobudki?

Ave!!! Pytanie jest wielofazowe, tak naprawdę ciężko jest na nie odpowiedzieć tylko w jednym kontekście. Dlaczego wyjechałem? Hmm… Zawsze można się dociekać pobudek stricte finansowych, bo jak wiesz, perspektywy w kraju są obiecujące… Ale do pełnej satysfakcji jeszcze daleko. Ja tylko jestem obserwatorem tych przemian. A zarazem ich skromnym twórcą… Na pewno mój wyjazd nie miał nic wspólnego z tzw. rozpadem UNION, bo tak naprawdę żadnego rozpadu nie było. Chodziło mi bardziej o znalezienie pewnego rodzaju spokoju wewnętrznego i naładowanie własnej energii do dalszych działań.

Pewnie to pytanie padało już wiele razy, ale zadam je… W sumie teraz CHRIST AGONY powraca po raz kolejny… Co Cię pchnęło, żeby jeszcze raz spróbować?

Tak naprawdę nie musiało mnie nic pchać w kierunku tego, żeby znowu działać. Ta Idea jest tak silna, że nie potrafię się jej oprzeć… Cieszę się, że mogę grać i pisać… Bo to jest Mój Osobliwy Świat, z którym po części mogę się podzielić… Przez cały ten okres, kiedy mieliśmy do czynienia z ciszą w obozie CHRIST AGONY, ja cały czas komponowałem utwory na kolejne płyty. Materiał na mini-album „Demonology”, jak i „Condemnation” powstawał przez dość długi okres czasu. Pierwsze kompozycje powstały jeszcze przed wyjazdem za granicę.

Reaktywowanie CHRIST AGONY nie było łatwe. Nowe utwory powstawały przez 3-4 lata, a sesję nagraniową początkowo planowałeś już na czerwiec 2007 (w studiu w Zielonej Górze)… Jakie przeszkody napotkałeś podczas komponowania, przed nagraniem materiału promocyjnego „Demonology”?

Sama wiesz, jak było i ciężko mi tu mówić o tym, co się stało… [to prawda… – red.] To, co planowałem na dany miesiąc danego roku, zostało zniweczone przez chorobę mojej matki… Niestety tak się złożyło… I nie twierdzę, że nad tym czuwa jakakolwiek opatrzność… Tak się stało i tyle. Najważniejsze jest to, że przyjechałem ponownie i zrealizowałem swoje plany… Tylko kilka miesięcy później… Żałuję tylko, że ktoś bliski mojemu sercu nie może tego zobaczyć… Gdyż tak naprawdę tylko Ona akceptowała widzenie mojego świata…

ImagePłytka „Demonology” poprzedziła pełny album „Condemnation”. Zawiera pięć utworów, w tym dwa, które wedle zapowiedzi, miały też trafić na kolejne wydawnictwo. Ostatecznie do tego nie doszło, ale w pierwszej chwili troszkę przypominało mi to marketingowe posunięcia w stylu VADER`a z wypuszczaniem wydawnictw, których zawartość pokrywa się, po prostu w celu zarobienia dwa (a nawet więcej) razy na tej samej muzyce…

Nie obchodzi mnie marketingowe podejście do sprawy moich przyjaciół z VADER. VADER jest zespołem pierwszoligowym i zawsze szanuje to, co robi. Po prawdzie, gdyby nie sukcesy VADER, to żaden zespół z tego pieprzonego katolickiego kraju jak i z całego bloku wschodniego długo nie wypłynąłby… VADER dla mnie osobiście jest zespołem, który przetarł szlaki dla innych mniej znanych kapel i nie ważne jest w tym momencie, jak ugruntowana jest pozycja tego zespołu w dniu dzisiejszym… Cieszy mnie to, że mogę oglądać swoich znajomych wciąż w wyśmienitej formie. I tym bardziej napawa mnie dumą fakt, że Reyash pojechał z VADER w trasę… I chuj wbijam w internetowych malkontentów, którzy nigdy nie byli na koncercie VADER, ani na żadnym innym!!!

A jak zareagowałeś na takie incydenty, że na aukcjach Allegro pewne osoby sprzedawały „Demonology” (zwłaszcza egzemplarze o konkretnych, limitowanych numerach) za cenę dużo wyższą niż w oficjalnej dystrybucji?

„Demonology” wydaliśmy sami za własne pieniądze i dlatego też nakład jest ściśle limitowany. Nie wspomnę, że właśnie takowa ilość nie powinna nikogo dziwić… Szczególnie Tych Wtajemniczonych… Po prostu nie stać mnie było na więcej – i tym bardziej wkurwia mnie to, że znaleźli się ludzie, którzy mieli możliwość zakupienia większej ilości płyt i sprzedaży takowych za cenę paradoksalnie dużą… Ale sama wiesz, że mamy wolny rynek i tak naprawdę nie mogę nikomu nic zarzucić… Po prostu ktoś był bystrzejszy i zrobił to szybciej… My jako zespół nie możemy za ten stan rzeczy nikogo winić… Tak już jest i sytuacji tej ani Ty, ani ja nie zmienimy… Ktoś kto interesuje się zespołem CHRIST AGONY, doskonale wiedział, że nakład „Demonology” jest limitowany i gdzie można owy materiał nabyć…

Image„Condemnation”, podobnie jak „Demonology”, wydaliście sami. Powiedz mi, bo w pewnym sensie tego nie rozumiem… Pod względem wydawniczym taka „marka” jak CHRIST AGONY została zdana sama na siebie. W związku z tym stworzyliście własną wytwórnię Razor. Czy mogę ją tak właśnie nazwać? „Waszą” wytwórnią?

Razor Prod. to jest pomysł basisty Reyash’a. To jego działalność, jego działka… Ja mogę jedynie moją skromną osobą tylko ewentualnie pomóc tej wytwórni, jeżeli chodzi o rozreklamowanie i promocję, i tak, by było jak najlepiej. Stwierdziliśmy, że nie ma sensu wydawać „Condemnation” przez inną firmę, jeżeli można to zrobić samemu… Jednak ciężko byłoby Reyashowi przebić się na rynek jako nowa marka; potrzebowaliśmy więc wsparcia jakiegoś dystrybutora działającego już kilka lat na polskiej scenie. I jest o tyle dobrze, że mamy podpisaną umowę dystrybucyjną z Mystic Production, także płyta praktycznie jest dostępna w sklepach od 15-go listopada 2008. I bardzo mnie to qrwa cieszy! A Mystic Prod. jest w tym momencie najlepszą opcją dla CHRIST AGONY – ze względu na zablokowanie wszelkich działań poprzez mój charakter… Gdyż jestem człowiekiem impulsywnym i często nie pomaga mi to w kontaktach międzyludzkich… Wręcz pogarsza…

Czy Razor zamierza szerzej zaistnieć na rynku fonograficznym w Polsce? Czy w przyszłości możemy liczyć, że będzie wydawać inne kapele?

Razor działa od trzech lat na zasadzie sklepu internetowego z ogólnie pojętym metalem. Obecnie Razor Production można nazwać wytwórnią muzyczną. Pierwszym krokiem działalności jako wytwórni jest wydanie najnowszej płyty CHRIST AGONY. Jednak, z tego co wiem, to Reyash planuje wydanie nowego albumu WITCHMASTER i SUPREME LORD. Płyty będą wychodzić w odstępach miesięcznych – jak krwawienie… Ja czekam na nowe wydawnictwa tych zespołów, bo to jest prawdziwy metal!!!

W związku z powyższym zadam takie pytanie… Czy jakieś grupy z młodego pokolenia przypadły Ci do gustu? Czy jest ktoś, kogo warto wspierać?

Jest kilka zespołów godnych uwagi i promocji: AZARATH, BLINDEAD, BLOODTHIRST, WARFIST – kapele ze sceny podziemnej, które jednak wchodzą nową siłą w rynek polski. Choć AZARATH nie jest już może nazwą nową, bo kapela działa już od jakiegoś czasu… Jeszcze warta polecenia jest grupa stworzona przez ludzi z moich stron, z Morąga / Ostródy / Ornety. Kilka miesięcy temu nagrali pierwszą płytę jako zespół FETO IN FETUS i myślę, że w niedalekiej przyszłości będzie o nim dosyć głośno. Poza tym na ostatniej trasie rozpierdolił mnie HELL UNITED – zajebisty band.

A jeśli chodzi o stare kapele… Nie wiem, czy zauważyłeś taką tendencję, że nagle takie grupy jak Twoja, PANDEMONIUM czy CRYPTIC TALES reaktywowały się po paru latach milczenia… Czy Twoim zdaniem mają one szansę powalczyć o słuchaczy, którzy teraz są zaaferowani BEHEMOTHem?

Myślę, że każdy zespół znajdzie swojego odbiorcę. Tylko tak naprawdę chodzi o szczery przekaz. Dlatego też cieszę się, że powróciła na scenę kapela ARMAGEDON, że położyła pierwsze ślady perkusji w Studiu X i płyta będzie nagrana prawdopodobnie już wkrótce. Akurat na ten powrót i nowy album czekam, bo zawsze lubiłem ten zespół… A PANDEMONIUM? Chwała im za ich ostatni album! Nie wspomnę już o Wielu Innych Twardzielach, którym jajka obrosły, ale na szczęście dalej grają metal!

Wróćmy do „Condemnation”… W zapowiedziach podkreślałeś, że jest to dla Ciebie bardzo ważne wydawnictwo. Może jest to rodzaj podsumowania?

Nie, nie można tego nazwać podsumowaniem. Niemniej wydaje mi się, że „Condemnation” łączy wszystko to, co do tej pory było charakterystyczne dla CHRIST AGONY. Czyli wokale śpiewane, gitary akustyczne, pewien osobliwy klimat. Utwory nie są może zbytnio skomplikowane w warstwie kompozycyjnej, ale są w jakiś sposób rozbudowane. To też chyba jest ważne. Ważne przynajmniej dla Mnie Samego…

ImageNa czym polega wyjątkowość i intymny wymiar tego krążka?

Będziesz musiała się o tym sama przekonać… [już się przekonałam… – red.] Niestety mi jako twórcy, który jest odpowiedzialny za tzw. całokształt, ciężko o tym mówić… Dla mnie samego jest to album CHRIST AGONY z krwi i kości, z większym nastawieniem na krew i łzy… Gdyż taki był okres powstawania tego materiału. Na „Condemnation” napisałem piętnaście utworów, z których wybrałem te, które są najbliższe memu sercu. Album zawiera dziesięć kompozycji, z których dwie skomponowałem przed samą sesją nagraniową. One są dla mnie szczególne, gdyż zawierają Śmierć i Początek Nowego Życia… Utwór „The LeviThan’Suite” napisałem w dniu śmierci mojej ukochanej matki… Ale to nie jest temat do rozmowy dzisiejszej… Wybacz… [oczywiście! – red.] „Psalm Ov Livia’Khao’tsu” skomponowałem o 4-tej nad ranem – jak zadzwonił do mnie Kaos [muzyk REVELATION OF DOOM, ex HATE, a ostatnio autor okładek wydawnictw CHRIST AGONY – red.] i obwieścił mi narodziny swojej córki – Livii… Wtedy już nie mogłem zasnąć, więc wziąłem gitarę. Taki mój los… I zaakceptowanie „rzeczywistości” mnie otaczającej… Stąd tak osobisty temat płyty… Tak jak i tytuł…

Na „Condemnation” znalazł się utwór „BloodSeedNation”, w którym znakomicie sobie radzisz jako heavy metalowy wokalista… Czy to jednorazowy „wybryk”, czy też możemy się spodziewać częstszych tego typu zabiegów? Osobiście uważam, że posiadasz świetne warunki wokalne i gdybyś miał częściej wykorzystywać wysokie partie głosu, to byłbym bardzo zadowolony…

Myślę, że akurat w tym utworze jest to stosunkowo mała warstwa, bo są na płycie momenty, w których użyłem głosu śpiewanego nawet trochę bardziej niż w „BloodSeedNation”. Tak naprawdę ten utwór w warstwie kompozycyjnej przypomina czasy między „Moonlight” a „Elysium”, także nie ma on w sobie niczego nowego. Niemniej ze względu na całokształt „Condemnation”, nie jest tylko powrotem do Samego Źródła… W jakiś sposób ten album jest nowatorski, co przejawia się choćby w tych wokalach, w podejściu do tzw. „śpiewu”, którego co prawda używałem na wcześniejszych płytach CHRIST AGONY, jednak na „Condemnation” zrozumiałem tą materię w trochę w inny sposób…

Mówiąc o „Condemnation” wypada wskazać na wkład muzyka obdarzonego niezwykłą wyobraźnią – U`Reck`a (ex LUX OCCULTA, NEOLITH)… Czy to jest tylko chwilowa współpraca, czy będziesz nadal z nim współpracować?

Znamy się z U`Reck`iem już od dosyć dawna. Długo walczyłem o to, żeby jego klawisze odcisnęły piętno właśnie w muzyce CHRIST AGONY. U`Reck pierwsze swoje dosyć krótkie formy skomponował na „Demonology”. Na „Condemnation” przygotował dwa fragmenty, które można zaliczyć jako intra do utworów. Co do dalszej współpracy, to tak naprawdę jeszcze nie wiem… Ja chciałbym bardzo… Poza tym współpracuję też z Rav Xela z VIAOV, który kilka swoich chorych, industrialnych dźwięków też na tą płytę położył.

Zapytam jeszcze o produkcję albumu… Świadomie staraliście się nawiązać do brzmień z lat `90? Jak się Wam pracowało w studiu w Olsztynie?

Tak, to było zamierzone już wcześniej i dużo dało też to, że realizacją albumu zajął się Szymon Czech. Po raz pierwszy w karierze zespołu, album CHRIST AGONY miał – że tak powiem – swojego producenta, człowieka odpowiedzialnego za całokształt. I tak naprawdę bardzo elegancko się nam pracowało właśnie w Studiu X. W tym momencie jest to najlepsze dla mnie studio i to nie dlatego, że jest położone blisko miejscowości Morąg. Co prawda nie znam wszystkich studiów nagraniowych w Polsce, dlatego jest mi ciężko powiedzieć, jak jest w innych, ale naprawdę warunki w Studiu X są sprzyjające i komfortowe. Myślę, że do ścisłej czołówki można jeszcze dołączyć Hertza z Białegostoku, bo to też jest bardzo ważne studio, w którym jest realizowanych dość dużo materiałów, jeśli chodzi o muzykę metalową.

Image

Czy sądzisz, że po „Condemnation” sięgają starzy fani, którzy być może nie słuchają już metalu w takim stopniu jak dawniej? A jak reagują młodzi odbiorcy, dla których CHRIST AGONY nie musi być wyjątkową grupą?

Myślę, że płyta dociera nie tylko do starszych fanów mojego zespołu. Duch samych nagrań nie pozostał taki, jaki był na wcześniejszych wydawnictwach CHRIST AGONY, bo nigdy nie da się tego klimatu powtórzyć… Nie mogę też powiedzieć, że album jest całkiem oryginalny, bo tak, jak mówię i jak powiedziałem wcześniej, łączy w sobie wszystko to, co było charakterystyczne dla zespołu. To jest po prostu płyta CHRIST AGONY!!!

Zapytam jeszcze o obecny skład CHRIST AGONY. Czy jest on optymalny? Czy będziesz go jeszcze zmieniał? Jak się czujecie grając razem w trójkę? Jest jakieś porównanie z tym, co było wcześniej, na początku istnienia grupy?

Mi się wydaje, że to akurat najbardziej optymalny, naprawdę rewelacyjny skład, bo przypomina mi właśnie okres, kiedy powstawał album „Moonlight”, kiedy to wszystko było tak zażyłe. Bardzo dobrze się czujemy, jeśli chodzi o nagrywanie materiału, występowanie na scenie i przebywanie z sobą na trasach koncertowych. Cieszy mnie fakt grania z takimi zajebistymi ludźmi… Co będzie dalej… Hmm… Diabli wiedzą…

Sądzisz, że ten skład utrzyma się na dłużej i sprawdzi na koncertach? Grasz bowiem z muzykami, którzy udzielają się w wielu innych zespołach, wymagających od nich równie dużego zaangażowania…

Z tym nie ma większego problemu. Jeżeli znajdą się ludzie, którzy tak samo jak ja podchodzą do sprawy, to CHRIST AGONY będzie grało koncerty. Jeżeli nie, to trudno – będzie to zespół, który tylko pozostanie zapamiętany z nagrywanych materiałów. Teraz ciężko mi o tym mówić, gdyż sam nie wiem, co z tego wszystkiego wyniknie… Czas pokaże…

ImageWłaśnie w październiku 2008 zagraliście udaną trasę koncertową. Jak ona przebiegła, czy spełniła Twoje oczekiwania?

Oczekiwałem wypromowania płyty, którą nagraliśmy jakiś czas wcześniej. Niestety na pierwszych trzech koncertach nasz perkusista Icarnaz z Białegostoku nie mógł grać ze względu na problemy z pracą i na tych koncertach gościnnie wystąpił Hellrizer – były muzyk zespołu HATE. Był stres, ale daliśmy radę. Musieliśmy… Przecież to metal, a nie jakaś popierdułka…

Jak myślisz, czy szyld CHRIST AGONY jest obecnie nazwą komercyjną? Czy ta stara nazwa sama w sobie może być gwarancją zainteresowania zespołem, pozytywnych recenzji i dobrej sprzedaży płyty? Jakie opinie o „Demonology” / „Condemnation” docierają do Ciebie?

Czy myślisz, że interesuje mnie taki obrót sprawy? Czy uważasz, że mój zespół był kiedykolwiek komercyjny?? [no, komercyjny nie, ale popularny, a wręcz kultowy na pewno tak:-) – red.] Jeżeli tak, to jesteś w błędzie… Gdybym był tylko nastawiony na pieprzone zarabianie kasy z muzyki, to nie nagrałbym nigdy takiej płyty jak „Darkside”. A recenzji nie czytam, bo one mnie nie interesują, tylko z tego względu, że jako człowiek wolny i niezależny od jakichkolwiek układów realizuję samego siebie. I to jest dla mnie najważniejsze…

Według opinii bardzo wielu ludzi, zwykłych fanów i tzw. ekspertów tj. dziennikarzy CHRIST AGONY to zespół wybitny, ogromnie znaczący, wręcz kultowy w kontekście całej sceny black metalowej w Polsce. Powiedź, czy ta „kultowość” ma to dla Ciebie jakieś znaczenie? I czy ma wpływ na codzienne życie? Czy może był (trwa nadal?) taki okres, że byłeś rozpoznawany na ulicy, zasypywany listami od fanów, proszony o autografy i w ogóle uważany za idola? :-)

Ja nie odczuwam spraw, o które pytasz. Życie moje trwa nadal, działam dalej i cieszę się, że znajduję w sobie tą moc, która pozwala mi tworzyć. Najważniejsze dla mnie jest to, że tworzę jako człowiek wolny, nie związany ani z żadną firmą wydawniczą, ani kontraktem, który zabraniałby mi tworzenia własnej muzyki. Jestem człowiekiem wolnym i przede wszystkim tworzę dla siebie. Nie potrzebuję poklasku od ludzi, którzy po nagraniu „Darkside” obsypali mnie wyzwiskami… Już dawno temu stwierdziłem, że realizując materiał CHRIST AGONY, realizuję siebie… I niech tak pozostanie…

CHRIST AGONY nigdy nie był typowym zespołem, który koncentrował się jedynie na muzyce, ale niesłychanie ważną jego częścią była warstwa liryczna… Czy możesz, w pewnym sensie, opisać siebie (tak jak zrobił to niegdyś Fenriz z DARKTHRONE) jako „Satanicznego Poetę”?

Sam siebie nigdy tak nie nazwę, gdyż moja poezja, proza i scenariusze teatralne wychodzą daleko poza ogólnie pojmowany Satanizm… To że jestem związany z danym tworzywem – jakim jest Diabeł, nie oznacza, że mam tylko opiewać Jego postać. W moich lirykach jest wiele szyderstwa, które odnosi się do tzw. polskiej rzeczywistości. Nie upiększam jej… Jest odzwierciedleniem mnie samego… Potrafię natomiast wybrnąć z danego tematu i opowiedzieć to w inny sposób… Ale jako zreformowany poeta nie chcę obrażać ludzi. Liryki, które wykorzystuję w CHRIST AGONY, to poezja jak najbardziej smutna, wciąż związana z okresem lat młodzieńczych i buntowniczych, gdyż dalej – pomimo przeżytych lat – takim buntownikiem jestem. Natomiast proza to szyderstwo i kpina z życia codziennego, nasączona humorem niezrozumiałym dla wszystkich…

Demoniczna czy też sataniczna otoczka CHRIST AGONY zawsze miała się według mnie bliżej do romantycznego pojęcia Szatana, jako istoty zbuntowanej, ale nie okrutnej i przebiegłej. Raczej był to Szatan pełen ludzkich uczuć, mądrości i skrytego cierpienia, spowodowanego niesprawiedliwością świata? Czy taki jest właśnie Twój Szatan? Czy możemy tak mówić o Szatanie jako istocie kreowanej właśnie przez człowieka na swoją miarę, czyli w taki sposób, że człowiek przez tę istotę wyraża własne wnętrze?

Diabeł ma wiele twarzy… Według mnie dzisiejszy papież jest bardziej demoniczny niż ludzie, którzy zdobywali Jerozolimę 2 tysiące lat temu. Ale pomimo tej germańskiej Demonologii, nie oddaję mu czci i tym bardziej ignoruję jego tron… Ten tron zawsze był umazany we krwi. Nie chcę tu rozprawiać o Szatanie, o moim Szatanie… Bo w gruncie rzeczy każdy z nas go ma…

Warstwa liryczna CHRIST AGONY posiadała wyraźne nawiązania do języka modernistycznego i romantycznego, zgodzisz się z tym? Czy według Ciebie taka forma stylistyczna jest bliższa wyrażeniu pewnych idei oraz przemyśleń związanych z duchową naturą człowieka? Chyba można powiedzieć, że także język ksiąg okultystycznych pełen jest takiego stylu?

Nie, nie mogę się z tym zgodzić… Nie wiem, ile owych ksiąg było przeczytanych przez Ciebie i jakiej dziedziny tak naprawdę dotyczyły. Jeżeli chodzi o mnie, to sam wychowałem się na poezji nurtu romantycznego i tzw. przedstawicielach „dekadentyzmu”… Obecnie zaczytuję się w trochę innym tworzywie i na pewno ma to wpływ na moją twórczość. Ta tak zwana „duchowość” jest na pewno bardzo ważna w moich lirykach, jak i samej muzyce. Jestem romantykiem cały czas poszukującym własnej prawdy – gdybym nim nie był, po prostu przestałbym tworzyć i stałbym się zwykłym zjadaczem chleba z żoną i gromadką dzieci u boku…

ImageDawno temu w zinie „Philosopher” pojawiły się fragmenty Twoich pism, które miały być zapowiedzią większej całości. Z tego co pamiętam, były one formą łączącą zarówno własne przemyślenia, jak i esej. Jak dziś zapatrujesz się na tamte słowa?

Chciałbym to przeczytać, gdyż nigdy w moje ręce nie wpadł egzemplarz tego pisma. Nazwa brzmi dumnie i dostojnie… Jeżeli możesz, to zrób dla mnie kserokopie. Będę naprawdę wdzięczny… [oj, ciężko będzie znaleźć – red.]

Wyraźne związki z literaturą ujawniły się na płycie „Darkside”. Zapytam Cię o wybór tekstów z klasyki literatury angielskiej – w większości poetów zajmujących się mistyczną stroną życia (no, może poza Hardym). W jakim celu znalazło się dla nich miejsce w demonicznym świecie CHRIST AGONY? Czy kiedykolwiek myślałeś o sięgnięciu po poezję polską?

Nie, nigdy o tym nie pomyślałem… Jak na razie wystarczą mi moje słowa. Poza tym użyczam swoich poezji innym zespołom i jestem gotowy na współpracę literacką. Choć nie twierdzę, że kiedyś w CHRIST AGONY nie sięgnę po czyjeś liryki. Obecnie jestem zaangażowany w Xięgę Qliphotów – i o tym chciałbym napisać kilka kolejnych swoich nowych słów…

Moim zdaniem „Darkside” to najbardziej wyjątkowy (i jeden z najlepszych!) album CHRIST AGONY… Płyta ta powstała w trudnym (choć nie pierwszym takim) okresie (zespół praktycznie nie istniał…). Był to album bardzo ważny dla Ciebie, ale zarazem inny od wszystkich dokonań CHRIST AGONY, bardzo eksperymentalny. Jak radziłeś sobie z opiniami zagorzałych maniaków metalu, którzy krytykowali i odrzucili tę płytę, jak i tymi, którzy określili ją Twoim opus magnum?

Dla mnie to nie był okres najlepszy… Miałem dość ludzi cedzących mi słowa i mówiących, w jakim kierunku ma podążać muzyka mojego własnego zespołu… Wracając do Polski po bardzo udanej trasie koncertowej, byłem zażenowany tą sytuacją, chciałem nagrać coś zupełnie innego, coś odmiennego… Nigdy nie interesowały mnie konwenanse. To że jedna płyta mojego autorstwa brzmi tak, a nie inaczej, nie powinno oznaczać, że następna będzie brzmieć tak samo. I o to mi chodziło, dlatego też w pewnym momencie swojego życia zacząłem współpracować z Docem z VADER… Doc już od dawna wiedział, o jaki przekaz mi chodzi i przystał na ten pomysł… Cieszę się, że miałem możliwość współpracować z tym Utalentowanym i Wielkim Człowiekiem, bo o ile uboższy byłby mój świat, gdyby nie jego angaż właśnie w „Darkside” czy nawet „Elysium”…

Rozwijając temat… Dlaczego postanowiłeś nigdy nie wracać – pod nazwą CHRIST AGONY – do podobnego jak na „Darkside” poszukiwania nowych dróg twórczych? Wydaje się, że postanowiłeś realizować swoje odmienne pomysły w WHISPERS czy MOON… Jaka przyszłość czeka Twój zespół i Ciebie?

Diabli tylko wiedzą, jaką drogę obierze CHRIST AGONY… Nikt tego nie wie, jaki będzie kolejny materiał nagrany przeze mnie. I nie cieszy mnie to ze względu na Twoje pytanie, ale utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że najważniejsza jest myśl realizowania siebie… Nie mam zamiaru robić czegoś, co będzie miało poklask, wolę nagrywać nieskrępowany i być z tego w 100% zadowolonym… Reszta mnie zupełnie nie interesuje… Kiedy już nie będę miał kasy na chleb, zawsze mam możliwość wyjazdu poza granice tego niewdzięcznego kraju… Szkoda tylko, że nie będę widział się z moimi przyjaciółmi, a pomimo tego co mówię i piszę – mam ich kilku… Za to jestem im wdzięczny… Bo nie jestem osobą, z którą łatwo się rozmawia…

ImageZa to bezpośrednim nawiązaniem do CHRIST AGONY była płyta tak zatytułowana Twojego side projectu znamiennie nazwanego – UNION. Jednak moim zdaniem nie miała ona w sobie wielu nowatorskich elementów. Czy zgodzisz się ze mną, że nie udało Ci się uciec na tym albumie od pewnego kanonu, a może nie chciałeś?

Przede wszystkim UNION nie jest żadnym side projektem – jest to CHRIST AGONY roku 2005. Problemy względem nazwy nie pozwoliły nam wypuścić albumu pod macierzystą nazwą. Cały materiał został napisany dla CHRIST AGONY, utwór „Evil Curse” powstał w całości w pociągu, kiedy to przemierzałem bezdroża między Olsztynem a Zieloną Górą… Płyta może nie jest nowatorska, bo CHRIST AGONY nigdy nie był zespołem nowatorskim… Sam wychowałem się w epoce JOY DIVISION, SWANS, DEAD CAN DANCE, COCTEAU TWINS – jak mógłbym uciec od poezji zawartej w tej muzyce???

Moglibyśmy tak rozmawiać godzinami… Dziękujemy za wywiad! Czego można życzyć Cezarowi i CHRIST AGONY?

Chciałbym jak najlepiej, ale we współczesnym świecie zawsze znajdzie się osoba, która wie lepiej ode mnie, jak ma wyglądać moja muzyka… I ta osoba może w przyszłości rządzić tym chorym krajem… Sam zacząłem już dawno ozdabiać swoje ciało tatuażami, bo te na moim ciele przedstawiają jedynie ból jednostki zniewolonej przez otaczającą rzeczywistość. Teraz są symbolami Wolności i Piękna Istoty Ludzkiej, niezależnie od płci… Również dzięki za możliwość odpowiedzi.

[Kasia, Sebass, Ariaman / Atmospheric #15]

Christ Agony, Cezar, unionlegion@wp.pl; www.christagony.com / www.myspace.com/christagonyofficial