CLOSTERKELLER, HORRIDA – 16.10.2008, Kraków

Abracadabra Gothic Tour 2008:

CLOSTERKELLER, HORRIDA

16.10.2008, Kraków, „Rotunda”

Abracadabra Gothic Tour 2008 zespołu CLOSTERKELLER to nie była zwykła trasa. Były to jubileuszowe koncerty na okoliczność XX-lecia istnienia zespołu. Ale ten czas leci! Grupa przemierzyła tak urodzinowo cały kraj, wśród miast nie mogło zabraknąć Krakowa i jednego z najbardziej ulubionego klubów Anji Orthodox – „Rotundy”…

ImagePunktualnie o godz. 20-tej na scenie zamontował się jedyny support tego wieczoru – cieszyńska kapela HORRIDA. Jest to zespół grający muzykę z pogranicza rocka gotyckiego i metalu (co mocniejsze fragmenty na koncercie zabrzmiały naprawdę głośni), ale w sumie nie tak odległą od samego CLOSTERKELLERa, ARTROSIS czy MOONLIGHT. To ta sama konwencja i wokalna estetyka. Oczywiście w HORRIDA za mikrofonem stoi dziewczyna. Może nie jest ona tak powabna, jak inne wokalistki, niemniej okazała się bardzo sympatyczną, wygadaną osobą, która szybko nawiązała kontakt z publicznością. No i nieźle śpiewała. HORRIDA wykonała swoje numery z zeszłorocznej płyty „Budź się” oraz cover… CLOSTERKELLER. Aplauz był wielki, zespół został naprawdę dobrze przyjęty.

ImageMozolna wymiana sprzętu i weszli… W składzie: Anja, Michał Rollinger – klawisze, Krzysztof Najman – bas, Mariusz Kumala – gitara, Janusz Jastrzębowski – perkusja. Niezły team, muzycy starzy i młodsi stażem, a zarazem ciekawy misz-masz personalny… Na scenie, ramię w ramię dwóch chyba najważniejszych facetów (muzyków i ojców) w prywatnym, a także zawodowym życiu Anji… No fajnie, że się tak dobrze rozumieją! Ale do rzeczy! Ponad 2-godzinny koncert był prawdziwym maratonem poprzez wszystkie, przede wszystkim studyjne płyty zespołu. I tak w kolejności chronologicznej zabrzmiały m.in. takie utwory jak: „Maska – moje drugie Ja” (sukces Jarocina `98), „Taniec na linie”, „Violette” (kult!:-)), „Babeluu” (kołysanka…), „Dlaczego noszę broń” (na ostro nie pora pierwszy, i nie po raz ostatni), „Scarlett”, „Władza” (jeden z wielu hitów), „Cisza w Jej domu” (piękna klasyka!), „Graphite”, po trzy utwory z płyty „Nero” oraz premierowe, z kolejnego albumu; na bis „Agnieszka” i bardzo oczekiwany przez fanów „Czas komety” na wyciszenie… No po prostu na tym koncercie zabrzmiały chyba wszystkie najważniejsze kompozycje w dorobku CLOSTERKELLERa (no, prócz „A ona, ona” czy „W moim kraju”). A Anja prowadziła spektakl… Ubrana na czarno, z czarną różą w ręku, opowiadała o poszczególnych utworach… Mam tylko jedno wielkie „ale”!!! Brak solówek gitarowych zwłaszcza w tak istotnych utworach jak „Violette” czy „Scarlett”! Zostały one przearanżowane na partie klawiszy. Dziwne w sumie. Czyżby Mariusz nie umiał zagrać tych nutek?!? poza tym wersje utworów znacznie różniły się od studyjnych, ale zarazem mogły być już znane z wcześniejszych koncertów.

Ludzie na ten koncert przybyli tłumnie. I tradycyjnie nie brakowało wśród nich zarówno „wampirzyc” w strojnych sukienkach i prześwitujących bluzeczkach (choć i tak jakby było ich mniej niż statystycznie na imprezach tego typu…), jak i długowłosych chłopaków w koszulkach MOONSPELL czy WITHIN TEMPTATION czy dla przeciwwagi zwyczajnie wyglądających licealistów. No tak, CLOSTERKELLER to pod tym względem prawdziwy fenomen na polskiej scenie – zespół, który łączy słuchaczy rocka gotyckiego, popu, metalu, zimnej fali i pewnie czegoś tam jeszcze:-)…
Na koniec wypada przytoczyć słowa Dominiki z HORRIDA, która powiedziała, że nikt tak jak Anja Orthodox nie uczy nas, jak być równocześnie wrażliwym/wą i silnym/ną…
Jubilatom życzymy 100 lat i czekamy na zapowiadane wydawnictwo DVD CLOSTERKELLERa.

 

[Kasia]