COREDUST Decent Death `12

Kolejna groove metalowa perełka od Inverse Records to fiński COREDUST. Po czterech latach od wydania EP „Past Lives” kwartet z Helsinek przypomina o sobie pierwszym, pełnowymiarowym materiałem, zatytułowanym „Decent Death”. I, co ważne – niemal nie odgrzewa starych numerów (niemal, bo na „Decent Death” proponuje nową wersję utworu „3 a.m.”) tylko atakuje słuchacza porcją nowej muzyki. I choć fatalne intro na to nie wskazuje – „Decent Death” to naprawdę solidna płytka. Dlaczego fatalne intro? Bo pojawiają się na nim niemal operowe, kobiece wokale, których nie znoszę. Dalej jednak jest tylko lepiej. Wokalista Esa Salminen, znany choćby z NORTHERN DISCIPLINE czy THE MACHETE pruje swoje wnętrzności w specyficzny dla siebie sposób. Gitarzysta tnie ciekawe, niejednokrotnie połamane („Brainwashed” lub „Decent Death”) riffy, a rytmiczni dotrzymują kroku niejednokrotnie wyszukanymi rozwiązaniami („Pain Unfiltered” czy „Without Disguise”), tworzącymi kręgosłup kompozycji. Całość, zamknięta w ośmiu numerach (łącznie z introdukcją) trwa niewiele ponad pół godziny. Mieści się więc w moim przepisie na idealny album. Powinno być krótko, żeby nie przynudzić, intensywnie i intrygująco – by słuchacz bez chwili namysłu kliknął „riplej” po pierwszym, drugim czy nawet trzecim odsłuchaniu. I w sumie – może nie klikałem przycisku powtórki do upadłego, ale zainteresowałem się odsłuchanym materiałem, bo zwyczajnie – przyjemnie się tego słucha. Zapomnijcie o technicznych wywijasach.  COREDUST proponuje niekoniecznie skomplikowane, choć jak wspomniałem powyżej – niejednokrotnie nieszablonowe i interesujące rozwiązania. Całość brzmi bardzo klarownie, czysto i przyjemnie. Czego więcej można chcieć? Polecam. [Tomasz Kulig]

Coredust, www.coredust.com, www.myspace.com/coredust

Inverse Rec., www.inverse.fi