CORTEGE Awareness `00

cortege awareness

Nowe pokolenie polskich deathsterów wznosi swoje pięści do góry i woła: „nie jesteśmy gorsi od tych, co są na scenie od kilku (bądź kilkunastu) lat!” Z zadowoleniem przyjmuje fakt, że powstają takie grupy jak CORTEGE z Górnego Śląska, ze sporymi już umiejętnościami i w dodatku potrafiący przyłożyć się do promocji. Tak mi się przynajmniej wydaje…

Estetyczna, kolorowa wkładka „Awarenes” i dobre brzmienie. No właśnie, mimo że nagrania nie dokonano w jakimś Manek czy Selani, to wszystko tutaj słychać – każdy instrument brzmi selektywnie, no może oprócz przejść na garach, ale to szczegół… CORTEGE, tak jak kapele z początku lat 90., nie zapomina o tym, że nie wystarczy grać ciężko, brutalnie, technicznie i nic poza tym. Umie wprowadzić słuchacza w mroczny klimat krótką introdukcją, nie zapomina o akustycznych przerywnikach, krótkich, acz treściwych solówkach, zmianach tempa, aktywnym basie. Oby tylko chłopcy z CORTEGE nie utracili motywacji do dalszego tworzenia… [Diovis]

Pierwszym zbereźnym skojarzeniem z muzyką CORTEGE z dema “Awareness”, jakiemu ulągł mój zbrodniczy rozum, było wszystko mówiące słowo DOGMA. Diabli wiedzą, skąd przyplątało się takie pojęcie. Może jest to zasługą dwóch różnych studiów nagrań, w których to zespoły dokonywały nagrań (w przypadku DOGMA mowa zdecydowanie o poprzednim materiale), a których wytwory brzmią tak samo, a wręcz tak samo? Dziwią mnie niezmiernie moje wcześniejsze pomysły, bo muzycznie mogę łączyć wspomniane grupy tylko pod względem sposobu wyrazu, jakiego obie używają, czyli dźwięków z okolic thrash metalu. No, teraz kiedy wszyscy już mają solidne podstawy, aby zarzucić mi spory zasób niekompetencji i postępującą degradację mózgoczaszki, rozwinę swój tok myślenia. Po CORTEGE spodziewałem się znacznie modniejszych i ucieszniejszych metalowych popisów, i ku mojej niezawinionej radości pomyliłem się. Na “Awareness” uraczyli nas dziarscy chłoptasie muzyczką z nostalgicznych rejonów pogranicza starego, dobrego death/thrash, czy też na odwrót. Doprawiono tę produkcję dodatkami smakowymi, gitarami brzdąkającymi (przyzwoicie) melodie nastrojowe. Na tym jednak romanse z naszymi uszkami się kończą i dostajemy mocne, brudne brzmienie gitar, które tym razem muszę zauważyć, bo bardzo mało tu lipy i brzęczenia, a dużo przyzwoitego grańska i grzańska (o kilku bardzo przyzwoitych solach nie wspominając). Wokal nie odstaje od reszty, zdziera gardło rasowo i przyzwoicie, tekst też o dziwo słychać, tak więc jest „kul”. Sekcja nie odstaje od reszty i zdziera…, ale to już było. Tak w ogóle to skapnąłem się, że i starą SEPULTURĘ czuć NA “Awareness”, a i SLAYER da się wyczuć. Jak sobie posłuchacie, to i pewnie wpływy swoich ulubionych zespołów (z modnych teraz ze względu na powroty lat osiemdziesiątych) usłyszycie. Mnie się CORTEGE podoba i przypieprzać się do niczego nie będę, a jeśli mi drogie łobuzy nie wierzycie, to se sami posłuchajcie i dajcie mi spokój… [Ukasz]

 

Cortege, Łukasz Schubert, ul. Odległa 77, 44-310 Radlin