CREST OF DARKNESS: „Druj Nasu” – 12.02.2008

Image

Przeciętny metalowiec zapytany, z czym kojarzy mu się norweski black metal, odpowiedziałby, że z EMPEROR, GORGOROTH, DARK THRONE itp. Jednakże gdyby dokładniej przyjrzeć się tamtejszej scenie, z łatwością można wyłowić wiele kapel, które mimo iż ich muzyka z całą pewnością nawiązuje do blacku, to grają zdecydowanie inaczej niż grupy wymienione wyżej. Jedną z takowych jest właśnie prezentowany poniżej CREST OF DARKNESS. Zespół ten ma w zanadrzu nowy, szósty już album „Give Us The Power To Do Your Evil”, wydany przez My Kingdom Music.
Jest więc okazja do zadania kilku pytań Ingarowi i Kjetilowi…

Witajcie panowie! Jak się macie? Gratuluję wydania nowego albumu „Give Us The Power To Do Your Evil”! Jakie są pierwsze opinie na jego temat?

Ingar: Hail Arek. Czuję się świetnie po odprężającym weekendzie spędzonym z rodziną. Mamy tu w Norwegii całkiem dużo śniegu i dziś byliśmy pośmigać trochę na nartach. Nie tak źle jak na black metalowca, co? [Stary, black metal black metalem, ale jak jest okazja, to trzeba kości rozruszać! – red.]. Dzięki za miłe słowo o nowej płycie. Pierwsze reakcje są całkiem dobre i jak na razie nie spotkałem się z naprawdę niepochlebną opinią na temat tego albumu. Zawsze kiedy wydajemy nową płytę, spotykamy się z różnymi reakcjami na jej temat i myślę, że to normalne. Nigdy nie kierowaliśmy się tak zwanymi „ramami gatunkowymi”, dlatego ludzie nigdy nie wiedzieli, czego się po nas spodziewać. Może z komercyjnego punktu widzenia nie jest to dobre, ale my cały czas staramy się rozwijać, a ja lubię wykorzystywać w naszej muzyce coraz to nowsze patenty. Z takim sposobem myślenia zawsze byliśmy kapelą, którą jedni kochali, a inni nienawidzili… Zresztą nigdy nie zależało mi, aby wszyscy lubili mój zespół.

Kjetil: Witajcie wszyscy! U mnie wszystko w porządku – dzięki, że pytasz. Recenzje, jakie dostaliśmy do tej pory, były mniej lub bardziej satysfakcjonujące. Wiesz, są ludzie, którzy naprawdę lubią CREST OF DARKNESS, są tacy, którzy nas słuchają i są wreszcie tacy, którzy nas nienawidzą bardziej niż wszystko inne na świecie. W sumie to uważam recenzje od „hatersów” za niezwykle interesujące. My jako zespół jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak wyszedł ten album i to liczy się najbardziej. Uważam, że z każdą kolejną płytą robimy krok do przodu i już nie mogę doczekać się rozpoczęcia prac nad nowym CD.

Nowy materiał nagrywaliście we Włoszech z nowym producentem. Dlaczego zdecydowaliście się na zmianę MLP Studio, gdzie nagrywaliście wszystkie poprzednie płyty i czy jesteście zadowoleni z efektu końcowego?

Ingar: Już na samym początku planowania nowego materiału zdecydowaliśmy, że pora na większe zmiany. Zawsze uwielbiałem nagrywać w MLP, ale czułem, że nadszedł czas, aby zrobić coś w innym miejscu. Chciałem pracować z nowymi ludźmi i wpompować w zespół nieco świeżej krwi – jeśli wiesz, o co mi chodzi. Wydaje mi się, że to było słuszne posunięcie. Jestem bardzo zadowolony z tego, co osiągnęliśmy w rzymskim Outer Sound Studio i nie da się ukryć, że ogromna w tym zasługa naszego producenta Giuseppe Orlando! Udało mu się stworzyć potężny i czysty sound, a jednocześnie nie zatracić brutalności CREST OF DARKNESS, a to było dla nas bardzo ważne. Ludzie mogą mówić co chcą, ale jak dla mnie, produkcja płyty zabija i to dzięki Giuseppe!

Kjetil: Myślę, że nie można być całkowicie zadowolonym z tego, co się nagrało. Gdyby tak było, to nie mielibyśmy potrzeby grania dalej. Zawsze znajdą się mniejsze czy większe błędy albo różnice zdań co do ostatecznych mixów, ale kiedy teraz słucham płyty, to czuję dobry feeling i zważywszy że nie mieliśmy zbyt wiele czasu na nagrania, to jestem z niej dumny. Podoba mi się też kierunek, w którym zmierza nasza muzyka – jest w niej więcej metalu! Bez kompromisów, bez żeńskich wokali, bez klawiszy – nie żeby wcześniej było tego dużo w muzyce CREST OF DARKNESS, ale chyba wiesz, o co mi chodzi? [lepiej niż Ci się wydaje – red.]

Image


Przed samym wyjazdem do Włoch z zespołu odszedł Akke – dlaczego? Nie mógł zostać z Wami kilka dni dłużej i pomóc w nagraniach albumu? Przypuszczam, że jego zastępca – Rebo dobrze wykonał swoją robotę, skoro na dobre został w zespole, co?

Ingar: To nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Problemem nie było to, że Akke nie chciał pomóc zespołowi, tylko to, że nie mógł poświęcić mu wystarczająco dużo czasu. Akke studiuje dziennikarstwo i w okresie przed nagraniami i w czasie nagrań ciężko harował na uczelni, i miał niewiele czasu na wspólne próby, a o wyjeździe do Włoch nie było w ogóle mowy! Musieliśmy jednak jakoś działać, dlatego w nasze szeregi przyjęliśmy Rebo. [no tak, studio opłacone, bilety lotnicze wykupione:-) – nie było wyjścia! – red.] Yeah, wykonał on kawał dobrej roboty we Włoszech, oprócz tego sprawdził się również na koncertach. Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. W tej chwili definitywnie jest już pełnoprawnym członkiem kapeli.

Kjetil: Rebo jest doskonałym gitarzystą i świetnym kumplem. To samo tyczy się pozostałych członków kapeli. Jak dla mnie, jesteśmy jedną rodziną. Mam nadzieję, że Rebo zostanie w zespole już na zawsze.

Muzyka zawarta na nowym albumie to szybki i brutalny black, ale zdecydowanie różniący się od tego, co zazwyczaj kojarzone jest z blackiem z Norwegii. A tak swoją drogą, to czy etykietka „black” na pewno jest tutaj na miejscu? Może określenie „dark metal” lepiej by oddawało charakter muzyki CREST OF DARKNESS?

Ingar: Wierzę, że wielu ludzi będzie nieźle zaskoczonych, kiedy po raz pierwszy posłuchają naszej muzyki. Nie jesteśmy typowym black metalowym zespołem z Norwegii i tak naprawdę nie jestem pewien, czy termin „black” pasuje do nas. Osobiście bardzo często używam określenia „satanic metal”, chociaż wydaje mi się, że „dark metal” też będzie dobre.

Przeglądając opinie na temat Waszej płyty, spotkałem się z zarzutem, że jest na niej zbyt dużo thrash metalowych elementów! Co Ty na to?

Ingar: W ogóle mnie to nie obchodzi. Ludzie mają różne opinie na temat naszej twórczości, a ja piszę taką muzykę, jaką chcę i jaka wydaje mi się właściwa. Jeśli ktoś stawia nam zarzut, że mamy zbyt dużo thrash metalowych wstawek, to chyba dlatego, że sam nie lubi thrashu. Szanuję to, ale nie rozumiem ludzi, którzy nie szanują kapel, które grają w innym stylu niż ich ulubiony. Niektórzy chcieliby, aby wszyscy grali „true black metal”, ale jaki to miałoby sens? Artysta, który wierzy w to, co robi, w ogóle nie zwraca uwagi na tego rodzaju opinie. Popatrz na przykład na „Grand Declaration Of War” – majstersztyk w mojej opinii, ale wiele tak zwanych „true black metalowców” nienawidzi tego albumu tylko dlatego, bo nie jest wystarczająco prawdziwy w ich mniemaniu.

Kjetill: Yeah, wstawki thrash metalowe zdecydowanie są obecne w naszej muzyce, ale na tej samej zasadzie jak wiele innych z różnych styli. CREST OF DARKNESS nie gra „evil black metalu” – tak reklamuje nas, nie wiadomo dlaczego, wytwórnia. Przede wszystkim jesteśmy zespołem metalowym i chcemy grać ekstremalną muzykę w sposób, jaki nam się najbardziej podoba.

Zapytam o utwór „Druj Nasu”. Co oznacza jego tytuł? Czy ma on jakieś specjalne znaczenie? Nakręciliście do tego utworu teledysk. Kto wymyślił do niego scenariusz? Czy Twoim zdaniem umieszczenie videoclipu na CD i w internecie do darmowego ściągnięcia to dobry pomysł?

Ingar: Druj Nasu to duch kobiety, która przez wiele lat nawiedzała mnie w snach. Nie wiem, czy da się to wytłumaczyć, ale widywałem ją wiele razy i mam wrażenie, że się znaliśmy. Jest zarówno bardzo atrakcyjna, jak i przerażająca. Potrafi być piękną kobietą, by po chwili zamienić się w gnijące zwłoki. Na początku zupełnie nie rozumiałem, kim jest kobieta nawiedzająca mnie w snach, ale kiedy głębiej zainteresowałem się duchami ciemności, zrozumiałem, że to Druj Nasu – Najczarniejszy Duch Nieśmiertelności stworzony przez Ahrimana. Ten kawałek jest jemu dedykowany. Wszyscy mieliśmy wiele pomysłów na teledysk do „Druj Nasu”, ale i tak efekt końcowy w dużej mierze zależał od firmy Monitor Media, która go kręciła. Podstawową ideą było pokazanie grającego zespołu. Chcieliśmy też stworzyć ponurą atmosferę i wstawić kilka dziwnych ujęć pomiędzy scenami z kapelą [jak np. zjadanie robaków:-) – red.], rzeczy, które miałyby związek z tym utworem. Można oczywiście dyskutować, czy umieszczenie video w internecie i na płycie to dobre rozwiązanie, ale mam nadzieję, że da nam to dobry PR.

Ingar, ponieważ jesteś głównym kompozytorem w CREST OF DARKNESS, powiedz o największych różnicach pomiędzy Waszymi dwoma ostatnimi albumami, bo jak dla mnie ostatni jest kontynuacją drogi obranej na poprzednim.

Ingar: Na pewno jest wiele podobieństw między tymi płytami, ale moim zdaniem „Give Us The Power To Do Your Evil” brzmi dużo ciężej niż jakiekolwiek inne nasze wydawnictwo [wprawdzie nie słyszałem dwóch pierwszych albumów, ale wydaje mi się, że masz racje – red.]. Na ostatnim albumie dużo więcej uwagi poświęciłem pracy gitar i mam nadzieję, że to słychać. Poza tym, tak jak na każdym wydawnictwie CREST OF DARKNESS, zależało mi na tym, aby nie zatracić naszej agresji i „złej” atmosfery, jaka zawsze obecna jest w naszych utworach.

ImageCo jest dla Ciebie największą inspiracją do tworzenia tego rodzaju dźwięków i pisania tekstów?

Ingar: Inspiracje do tworzenia muzyki CREST OF DARKNESS znajduję w wielu rzeczach. Najprościej można by powiedzieć, że jest ona rezultatem mojego „muzycznego życia”. Przez wszystkie te lata słuchałem prawie każdego rodzaju muzyki, przede wszystkim heavy metalu i myślę, że wiele z tego można usłyszeć w naszej muzyce. Jeśli zaś chodzi o liryki, to główną inspiracją jest moje życie, a bardzo często zdarza się, że piszę tekst na podstawie snów. Kiedy mówię o tym ludziom, odpowiadają mi, że muszę mieć sporo koszmarów, skoro piszę takie teksty. [szczerze mówiąc sam tak pomyślałem:-) – red.] Ale to nie jest tak… Często mam ciemne, mistyczne sny, ale to nie są koszmary. Poza tym inspirują mnie filmy, książki i oczywiście satanizm. Jest on dla mnie bardzo ważny. W odróżnieniu od wielu innych norweskich zespołów black metalowych, darzę dużym szacunkiem Antona LaVeya i aż do śmierci będę powtarzał, że „Biblia Szatana” jest jedną z najważniejszych książek, jakie kiedykolwiek się ukazały. Właśnie ta książka zainspirowała tysiące ludzi z całego świata do podążania ścieżką lewej ręki.

Jaki udział w powstawaniu nowych utworów mają pozostali członkowie zespołu?

Ingar: Najczęściej jest tak, że nowe kawałki są już przeze mnie bardzo dobrze przygotowane w chwili, kiedy przedstawiam je pozostałym muzykom, jednak w czasie wspólnych prób każdy z nich może dorzucić coś od siebie. Podstawowe aranżacje mam już gotowe, ale każdy ma pełną swobodę co do tego, w jaki sposób zagra swoje partie. Szczególnie dotyczy to partii perkusji, gdzie jestem bardzo otwarty na pomysły Kjetilla, który – nawiasem mówiąc – jest doskonałym garowym i zawsze daje dobre rady, jeśli chodzi o aranżację bębnów.

Kjetill! W jednym z maili Ingar napisał mi, że nie jest tyranem i w Waszym zespole panuje demokracja. Zgodzisz się z tym, czy może jest on jednak bezwzględnym dyktatorem?

Kjetill: Tak, dobrze Ci napisał. Pomimo, że to on wymyśla większość riffów, to każdy z nas zostawia jakiś swój ślad w każdym utworze. Na przykład ja z Ingarem bardzo często pracujemy razem nad ostatecznymi aranżacjami. Nie wiem jak to było na początku działalności CREST OF DARKNESS [Kjetil gra w zespole dopiero od przedostatniej płyty „Evil Knows Evil” – red.], być może wtedy Ingar był większym dyktatorem. W tej chwili jesteśmy zespołem, a nie bandą grajków zatrudnionych przez Ingara. Wszyscy jesteśmy w 100% zaangażowani w tę grupę i wszystko, co jest z nią związane.

Ingar, a czy Twoja kariera układa się tak, jak to sobie wymarzyłeś zakładając zespół? Jakie były Twoje główne cele w pierwszych dniach istnienia?

Ingar: Kiedy zaczynałem działać z CREST OF DARKNESS, ciągle grałem z moim poprzednim bandem CONCEPTION, grającym bardziej melodyjną muzykę. Jak to często bywa, w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że chciałbym zrobić jeszcze coś innego. Chciałem stworzyć mroczniejszy i brutalniejszy projekt. Od samego początku, w CREST OF DARKNESS chciałem wyrażać ciemniejszą stronę swej duszy, muzycznie też nikt nie miał nic do powiedzenia. Po raz pierwszy w życiu chciałem zrobić coś naprawdę własnego bez względu na opinie innych. Po około roku komponowania w samotności zacząłem oficjalnie działać jako CREST OF DARKNESS. W tamtym czasie nie miałem zielonego pojęcia, co przyniesie przyszłość. Na szczęście już w 1996 r. ukazał się pierwszy MCD CREST OF DARKNESS pt. „Quench My Thirst” i od tego wszystko się zaczęło…
ImageNagranie ostatniej płyty skończyliście w grudniu 2006. Dlaczego na jej wydanie trzeba było czekać prawie rok? W pierwszej wersji premiera „Give Us The Power To Do Your Evil” była zapowiadana na 12 października, ale ostatecznie przesunęła się na 9 listopad. Co było przyczyną tegoż opóźnienia?

Ingar: Stało się tak z kilku powodów. W skrócie można powiedzieć, że „sprawy biznesowe” potoczyły się tak, a nie inaczej. Ja i cały zespół byliśmy od dawna przygotowani na wydanie tego albumu, ale nasza wytwórnia była wtedy w okresie podpisywania różnego rodzaju umów dystrybucyjnych i takich tam pierdół. Uznaliśmy, że warto zaczekać i mieć lepszą promocję. Wygląda na to, że opłacało się, bo nasz label ma teraz dość rozbudowaną sieć dystrybucji, która cały czas się rozwija. Zaś w zmianie daty premiery na pewno nie było naszej winy. Nie jestem do końca pewien czemu tak się stało, ale My Kingdom Music ma podpisany deal z SPV i prawdopodobnie to Niemcy zdecydowali o wydaniu płyty w listopadzie.

Jeśli się nie mylę, to również z wydaniem poprzedniego albumu mieliście problem, czyż nie?

Ingar: No tak, masz rację! Firma, która miała zająć się tłoczeniem CD i drukowaniem okładek do „Evil Knows Evil”, odrzuciła nasze zamówienie z powodu okładki i tekstów. Do dziś nie potrafię zrozumieć tej decyzji, ale właśnie tak było [cóż, wychodzi na to, że nie tylko w Polsce żyją debile! – red.]. Na szczęście nasza wytwórnia My Kingdom Music znalazła inną firmę i album w końcu się ukazał, niestety z kilkumiesięcznym opóźnieniem.

Powiedz kilka słów na temat współpracy pomiędzy CREST OF DARKNESS a My Kingdom Music? Czy satysfakcjonuje Cię to, co ta wytwórnia robi dla Was?

Ingar: Jasne, że jestem zadowolony z tego wydawcy! Wiem, że ludzie zaangażowani w My Kingdom Music wykonują kawał dobrej i ciężkiej roboty, dlatego życzę im jak największych sukcesów w przyszłości. Kiedy podpisywałem z nimi kontrakt, zdawałem sobie sprawę, że jest to mały label i wiedziałem, że ich możliwości są ograniczone! Jednakże wierzyłem w nich i teraz, po kilku latach współpracy widzę, że firma ciągle się rozrasta i z każdym dniem działa coraz prężniej, co oczywiście niezmiernie mnie cieszy.

A co było nie tak z Listenable, że zdecydowaliście się odejść od nich?

Ingar: Z Listenable wszystko było ok, współpracowało nam się bardzo dobrze i zrobili oni wiele dobrego dla naszej kapeli. Album „The Ogress” był wówczas naszym największym sukcesem komercyjnym i wydaje mi się, że właśnie to było powodem naszego rozstania. Już to wyjaśniam: wiesz, po tym albumie nasz styl zmienił się w sposób dość znaczny. Dla mnie jako artysty taka zmiana była jedynym właściwym posunięciem, ale wiele osób było zawiedzionych przejściem ze stylu gothic/death na eksperymentalny black metal. Miałem przeczucie, że Listenable nie nadążą za tym, ale po pewnym czasie zrozumiałem ich bardzo dobrze. Rozwijając temat… Po podpisaniu papierków z Listenable zmieniliśmy znacznie swój styl. Listenable wzięli nas pod swoje skrzydła na podstawie naszych pierwszych albumów wydanych przez Head Not Found. Wiem, że „The Ogress” zaskoczył szefów Listenable swoim brzmieniem, całkiem innym niż to z wcześniejszych albumów. Jakkolwiek płyta zebrała dużo pozytywnych opinii i myślę, że ludzie z wytwórni byli z niej zadowoleni i nasza współpraca toczyła się dalej. Wraz z nagraniem kolejnego albumu „Project Regeneration” ponownie zmieniliśmy kierunek muzyki i myślę, że wielu ludzi nie zrozumiało tego, byli bardzo rozczarowani. Po wydaniu tego materiału powiedziałem ludziom z Listenable, że następny krążek prawdopodobnie będzie znowu całkiem inny od tego, co robiliśmy do tej pory. Jestem pewien, że byli wtedy bardzo zdezorientowani, jeśli chodzi o plany CREST OF DARKNESS i nie wiedzieli, jak się do tego odnieść. W tamtym czasie wydawało mi się, że wytwórnia powinna nas wspierać bez względu na to, co będziemy tworzyć, ale parę lat później zrozumiałem, jak ciężko było z nami współpracować. Firma inwestująca w zespół ogromne pieniądze, tym samym chce sprzedać jak najwięcej płyt tego zespołu i ma prawo wiedzieć, czego może po nim oczekiwać, a z nami nie było to takie proste.

Właśnie zdałem sobie sprawę, że po dwa albumy wydaliście w Head Not Found i Listenable, a „Give Us The Power To Do Your Evil” jest drugim CD w katalogu My Kingdom Music. Czy to znaczy, że podpisujecie kontrakty na dwie płyty?

Ingar: To najzwyklejszy przypadek., choć mogę powiedzieć, że nigdy nie podpisywaliśmy kontraktów na większą ilość wydawnictw.

Jak ważny w promocji CREST OF DARKNESS jest internet? Co w ogóle myślicie o tym wynalazku i jaka jest Wasza opinia o ściąganiu mp3?

Ingar: Moim zdaniem w dzisiejszych czasach internet jest bardzo ważny. Wiem, że np. My Kingdom Music promuje się całkiem nieźle w internecie i my jako band także staramy się robić, co w naszej mocy, aby pozostawać w kontakcie z naszymi partnerami i fanami. Zdaję sobie sprawę, że ciągle mamy w tej kwestii dużo do zrobienia, ale cały czas się staramy i nad tym pracujemy. Niemniej jednak na pewno można znaleźć w sieci dużo informacji na temat CREST OF DARKNESS, a także kupić nasz CD w pokaźnej liczbie sklepów internetowych.

Kjetill: W dzisiejszych czasach internet jest niezbędnym narzędziem promocyjnym dla każdej kapeli. Poza tym znacznie ułatwia współpracę między zespołem a wytwórnią. Ogólnie internet jest świetną rzeczą, ale przy tym również trochę niebezpieczną. Mam nadzieję, że nie doczekamy takiego momentu, że nasze życie będzie od niego uzależnione. Mp3 jest w porządku, ale nie popieram darmowego ściągania plików. Muszę powiedzieć, że byłem bardzo zaskoczony, kiedy zobaczyłem nasz album gotowy do zassania z sieci jeszcze zanim my dostaliśmy własne kopie autorskie. Tak samo było z płytą SJODOGG [to inny zespół, w którym udziela się Kjetill – o nim kilka słów będzie nieco później – red.]. Uważam, że to jest super, kiedy każdy może sprawdzić dane wydawnictwo przed zakupem, ale dochodzi do tego, że artyści cierpią z tego powodu dużo bardziej niż powinni. W tym biznesie, jak w każdym innym, liczy się kasa, a im więcej ludzi ściąga muzę zamiast kupić płytę, tym bardziej cierpią muzycy. Jeśli lubicie jakiś zespół, kupujcie jego płyty, nie kradnijcie ich! Kapele poświęcają masę czasu tworząc muzykę dla Was – doceńcie to!!!

Image

Nowy album promowaliście nawet w norweskiej telewizji. Mógłbyś powiedzieć co nieco o tym programie, w którym występowaliście? Czy to normalne w Norwegii, że metalowa kapela wydaje CD i jest on prezentowany w telewizji, czy może trzeba mieć odpowiednie znajomości? Wiesz jaką oglądalność miał program z Waszym udziałem?

Ingar: Niezbyt często zdarza się w Norwegii, żeby zespół taki jak nasz, miał okazję wystąpić w telewizji, dlatego było to bardzo ważne dla nas wydarzenie i zarazem świetna promocja. Nie mam pojęcia, dlaczego akurat my dostaliśmy taką szansę, ale byłem dość aktywny na scenie w ostatnich latach. Udzieliłem wielu wywiadów, w których opowiadałem o satanizmie, okultyzmie i tym podobnych tematach i wydaje mi się, że mógł być to jakiś powód, dla którego szefowie tego kanału uznali, że ja i CREST OF DARKNESS warci są szerszej prezentacji. Nie wiem, ilu ludzi mogło oglądać ten program, ale przypuszczam, że około miliona, bo to znany program z wiadomościami. Po raz pierwszy program ten pokazano jedynie w wiadomościach lokalnych, ale nieco później te same wiadomości prezentowane są w całej Norwegii…

Jakiś czas temu mieliście zamiar wydać DVD – czy udało się te plany wreszcie skonkretyzować?

Ingar: Parę lat wstecz mieliśmy konkretny zamiar wydać koncertowe DVD, jednakże z różnych powodów plany te były przekładane wiele razy. Mamy nadzieję, że wkrótce (w tym roku) uda się to wreszcie doprowadzić do końca i płyta stanie się faktem dokonanym. Niestety nie mogę dać żadnych gwarancji, mogę tylko powiedzieć, że jest to realne.

Pomówmy teraz o starszej płycie „Project Regeneration”. Jak dla mnie był to bardzo eksperymentalny album, nieprawdaż? Brzmiał jak jakiś industrial black czy coś takiego. Czy taki dziwny sound był zamierzony? Niestety, jak sam powiedziałeś, tej innowacyjności ludzie do końca nie zrozumieli. Przecież wcześniej nagraliście dużo agresywniejszy i brutalniejszy stuff! Jak dziś oceniasz ten CD?

Ingar: Tak, właśnie takie brzmienie chcieliśmy uzyskać i aby dopiąć swego, pracowaliśmy ciężko przy produkcji tego CD i spędziliśmy wiele godzin na miksowaniu całości. Ja również postrzegam tę płytę jako eksperymentalną i do dnia dzisiejszego bardzo ją lubię! Jak wcześniej wspominałem, wielu ludzi nie zrozumiało muzyki, którą wtedy stworzyliśmy, ale z drugiej strony dzięki temu wydawnictwu zdobyliśmy wielu nowych fanów. Jeszcze raz muszę powtórzyć, że ludzie nie przepadają za zespołami, które za bardzo eksperymentują. Po prostu słuchacze chcą wiedzieć, czego oczekiwać po danej kapeli i takie osoby raczej nie akceptują, kiedy zespół, który lubią, zmienia styl. [to raczej zrozumiałe, np. w przypadku kiedy zaczynasz robić coś takiego jak np. METALLICA – red.]

Na „Project Regeneration” i wcześniejszym albumie „The Ogress” użyliście kobiecych wokali niejakiej Kristen. Mógłbyś zdradzić, co to za niewiasta i czyim pomysłem było zaproszenie jej do nagrań?

Ingar: Kristen Fjellseth, bo tak brzmi jej nazwisko, mieszka w tym samym regionie co ja. Śpiewała w zespole PALE FOREST i choć nie wiem, czy nadal istnieje, to w tamtym czasie działał dość prężnie i tak jak my, nagrywał dla Listenable. Zaproszenie Kristen było moim pomysłem. Wypadła całkiem dobrze na „The Ogress”, więc pomyślałem o zaproszeniu jej również na „Project Regeneration”. Obecnie Kristen ma swój solowy projekt, nie słyszałem jeszcze jej muzyki, ale wiem, że niedługo nagra debiutancki album.

Chcę Cię zapytać o dwa utwory, w których zaśpiewała Kristen. Pierwszy to „Luciferian Ligot”, który brzmi jak ballada czy coś takiego. Nie lepiej było go wrzucić na początek albumu i wykorzystać jako intro, tym bardziej, że trwa tylko 44 sekundy? Zaś drugi to bardzo intrygujący „A Place With No Memories”, w którym stworzyliście iście piekielną, sataniczną atmosferę. Nie myślałeś, aby podążyć ze swoją muzyką w takim właśnie kierunku?

Ingar: Jasne, że można było nazwać „Luciferian Ligot” intrem, ale wydaje mi się, że ten utwór zasługuje na własny tytuł. Jakkolwiek można zawsze powiedzieć, że ten króciutki utworek jest intrem do tytułowego utworu, prawda? [no tak, że wcześniej o tym nie pomyślałem:-) – red.] Nie wykluczam możliwości nagrania w przyszłości czegoś w stylu „A Place With No Memories”. Powiem nawet, że niektóre pomysły, jakie mam w związku z kolejnym albumem, cechują się bardzo mroczną atmosferą. Na razie jest za wcześnie na mówienie o nowej płycie, ale zaczynam o niej myśleć i poświęcam temu coraz więcej czasu oraz uwagi.

Image

Kjetill, a co Ty myślisz o „Project Regeneration”? Nie byłeś wtedy jeszcze w zespole, więc liczę na obiektywną ocenę!

Kjetill: Tak, masz rację, nie byłem jeszcze wtedy członkiem grupy. Powiem Ci, że „Project Regeneration” lubię najmniej ze wszystkich wydawnictw CREST OF DARKNESS. Brzmienie nie było najlepsze, chyba nie do końca przemyślane. Chociaż utwory, które do dziś gramy na koncertach czyli „Computerized” i „Soulhunter”, są świetne. Wcześniej wykonywaliśmy także utwór tytułowy i „Hominus Nocturna” – może jeszcze kiedyś do nich wrócimy. Ogólnie nie był to zły album, ale z tych bez mojego udziału najbardziej lubię pierwszą EPkę oraz „The Ogress”. Ten drugi to prawdziwe arcydzieło!

A dlaczego zdecydowałeś się dołączyć do Ingara i jak do tego doszło? Znałeś go wcześniej?

Kjetill: Jeśli dobrze pamiętam, to nawiązałem kontakt z Ingarem w 2001 r., kiedy razem z ENTHRAL [to kolejny zespół Kjetilla o którym zamienimy kilka słów nieco później – red.] szukaliśmy zespołu z Norwegii, aby zaaranżować jakiś mini-tour po naszym kraju. Wtedy nic z tego nie wyszło, ale jesienią 2002 Ingar skontaktował się za mną i powiedział, że mają problem z ich ówczesnym perkusistą Jarle. Zapytał mnie, czy nie chciałbym spróbować swoich sił w CREST OF DARKNESS. Zgodziłem się od razu i kilka tygodni później razem z Ingarem i Akke zaczęliśmy pierwsze wspólne próby. Wszystko poszło bardzo dobrze i od tego czasu jestem garowym w CREST OF DARKNESS. W grudniu tego samego roku nagrałem z nimi pierwszy album „Evil Knows Evil”.

Kjetill, opowiedz jeszcze coś o swoich innych kapelach…

Kjetill: W 1995 r. założyłem ENTHRAL (www.myspace.com/trueenthral). Jak na razie mamy na koncie trzy albumy. Ostatni z nich, „Subterranean Movement”, ukazał sie w 2003. Na dzień dzisiejszy nie mamy dealu z żadną wytwórnią, ale mam nadzieję, że wkrótce podpiszemy kontrakt z jakąś fajną firmą. Oferty, które dotychczas otrzymaliśmy, nie były zbyt interesujące, więc na razie skupiliśmy się na graniu koncertów i zobaczymy co będzie dalej. Poza tym gram w zespole SJODOGG (www.myspace.com/sjodogg), z którym to wydaliśmy w grudniu 2007 płytę „Landscapes Of Disease And Decadence” dla Osmose Prod. Jeśli ktoś jest zainteresowany wspomnianymi albumami, to powinien skontaktować się ze mną (worm502@hotmail.com) albo poszukać w różnych distrach. Wydawnictwa te nie są trudne do zdobycia.

ImageIngar, Ty też masz uboczne projekty. Czy CONCEPTION ciągle istnieje? Może jakieś inne nazwy, wydawnictwa itp.?

Ingar: Swoją największą uwagę skupiam przede wszystkim na CREST OF DARKNESS, ale udzielam się też w innych projektach! CONCEPTION wciąż istnieje! Nie wiem jednak, kiedy zrobimy znowu coś razem, bo każdy z nas ma wiele pracy z innymi zespołami. Jednak jesteśmy zainteresowani wspólnym graniem, jeśli tylko mamy chwilę wolnego. Ja i Arve Heimdahl (perkusja) mieliśmy ostatnio dość dużo wspólnych prób i być może powstanie nowy materiał CONCEPTION; jest też możliwość, że razem stworzymy jakiś całkiem nowy projekt. O innych naszych przedsięwzięciach niestety nie powiem zbyt wiele. Tore Ostby (gitara) współpracował ostatnio z wieloma muzykami i kilka z tych projektów miałem okazję słyszeć – jest to naprawdę świetna muzyka! Nie wiem jednak, co dzieje się obecnie z tymi projektami. Sam Tore nic na ten temat nie mówi, więc siłą rzeczy ja też nie mogę. Roy Khan (wokal) zdecydowanie najwięcej czasu poświęca dla KAMELOT. Nie ma wątpliwości, że ten zespół to dla niego priorytet, ale pewnie ma na boku jeszcze coś innego. Może to niezbyt wiele szczegółów, ale raczej nie czuję się upoważniony do gadania o projektach innych ludzi. Jeśli coś będzie się działo, to na pewno damy wszystkim znać!

Wiem, że jesteście zainteresowani zagraniem koncertów w Polsce, więc teraz możesz przekonać kogoś w moim pięknym kraju, aby zdecydował się zaprosić tu CREST OF DARKNESS! Korzystaj:-)…

Ingar: Yeah, to prawda. Bardzo chcielibyśmy u Was zagrać. Trzy czy cztery lata temu mieliśmy wystąpić w Polsce na jakimś festiwalu i byliśmy już nawet na miejscu. Niestety z powodu fatalnej pogody organizatorzy musieli całą imprezę odwołać, a my wróciliśmy do domu nie grając ani jednego riffu. Byliśmy bardzo zawiedzeni, ale wiem, że nie była to niczyja wina. W każdym razie, jeśli ktoś z czytających ten wywiad byłby w stanie pomóc nam w zagraniu w Polsce, to niech skontaktuje się ze mną. Nawet jeśli nie organizujecie koncertów, to także możecie nam pomóc. Mówcie ludziom, znajomym o naszym zespole. Powiedzcie im, że jesteśmy „szalonymi Norwegami”:-).

Chyba już od tego odpowiadania na moje pytania oszaleliście:-)… Więc będziemy kończyć! Dzięki za poświęcony czas i mam nadzieję, że już niedługo zobaczymy się w Polsce!!!

Ingar: Dzięki dla Ciebie za okazanie zainteresowania naszej kapeli. Też mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się na jakimś gigu. Możemy przyjechać do Was nawet jutro, jeśli byłaby taka możliwość!

Kjetill: Wielkie dzięki za wywiad i byłoby czadowo, gdyby udało nam się zagrać w Waszym kraju parę koncertów. Trzymajcie się i powodzenia!

[Arek / Atmospheric #14]

Crest Of Darkness, Ingar Amlien, Nordskogvegen 2, N-2827 Hunndalen, Norway; contact@crestofdarkness.com / ingaramlien@hotmail.com; www.crestofdarkness.com / www.myspace.com/crestofdarkness