Crypt #1 `99

crypt.1„CRYPT” #1
`99 (A4/32s./xero/6,5zł)

 

Krzychu B. po – oczywiście częściowym – osieroceniu „Sukkubusa” zachłysnął się swobodą i bez kompleksów stworzył chyba najlepszego zine`a, na jakiego było go stać w tej chwili czyli „Crypt” #1. Zupełnie nie jest stremowany tym, że debiutuje jako samodzielny edytor, a ponieważ znacząco zmienił styl swojej pracy, spokojnie można zapomnieć o jego poprzednich krokach na tym polu. Po metamorfozie, której uległ, wraz z uchyleniem wieka krypty, rozpoczął się dla niego nowy etap działalności podziemnej. Sądzę, że przed konstruowaniem pisemka Beret naoglądał się różnych czołowych zine`ów, w następstwie czego – w oparciu o sprawdzone wzorce – nadał swojemu pisemku własny wizerunek; może niezbyt już oryginalny, ale akurat w tym przypadku na pewno wciąż żywy, nad wyraz świeży. „Jedynka” została zrobiona według klasycznej recepty. Komputerowo przepisany tekst z logosami oraz fotkami długowłosych młodzieńców i pięknych dziewcząt, dodatkowo opatrzony wycinkami z czasopisma popularno-naukowego pt. „Bravo” oraz słodkimi rysunkami jakby piórka przedszkolaka, bezpośrednio wklejono na matryce, ale tak, iż cały skład odznacza się pewną dynamiką i różnorodnością. To wszystko jest ze sobą znakomicie skomponowane i przy dobrej wielkości czcionki, rozplanowaniu miejsca i jakości ksera wygląda doskonale. Trzeba przyznać, że udało się Krzysiowi odcedzić to, co najlepsze ze skostniałych zine`owych konwenansów i wykorzystać na własny użytek. Wszystkie wywiady w #1 (m.in. ASH DEVILI, THORN, WHICHHEAVEN, panowie z „Alcoholic Buther”, „Undertaker”) już ze strony niewiarygodnie pomysłowego twórcy pisemka są po prostu prześwietne i arcyciekawe. Pytania są interesujące, przemyślane, nietuzinkowe, często uzupełnione o autorskie spostrzeżenia czyli interpretacje, czasem zaskakujące, jak choćby te o św. Mikołaju, księdzu kolędowniku, pewnym żydku, intrze TRIVIAL THORN. Wyraźnie czuć, z jaką łatwością przychodzi Beretowi cała ta pisanina, ujawnia się to także w luźnym, lekkim, zakrapianym humorem stylu artykułów (o „Guardian `zine”, Leviathan Rec.) i ok. 40 recenzjach głównie demówek made in Poland. Zresztą ogólnie Krzysiek radosnym człowiekiem jest (hm, żałuje, że swój pogodny talent do wierszowania wykazał zaledwie we wstępie do rozmowy z NEUROPATHIĄ) i taki efekt osiągnął bez nagminnego wplatania wulgaryzmów, głupawych dopisków czy chamskiego gnojenia blackowców. Oby więcej podobnych ludzi z tak błyskotliwą kulturą i wyważonym smakiem. Po poziomie „Crypt” #1 trudno uwierzyć, że jest to pierwszy numer; najlepszy debiut od czasów „Zachristiana”, a z pewnością najbardziej olśniewający w przeciągu ostatnich miesięcy. Może przesadzę, ale zaryzykuję i ośmielę się zaprorokować, iż jeśli tylko „jedynka” zostanie odpowiednio wypromowana, Beret – uciekając się do takiego idiotycznego określenia – bez problemu zrobi błyskawiczną „karierę” na scenie, tak jak np. chłopaki z Białegostoku, tj. zasili swoim pisemkiem liderów naszej prasy podziemnej. Czego niniejszym gratuluję Ci, Krzysiu, już teraz. Przyjmij, proszę, ode mnie życzenia wszystkiego dobrego na nowej drodze szycia, tfu, życia, of course! [Kasia]

„Crypt”, Krzysztof Berestecki, P.O.Box 185, 38-400 Krosno