CRYPTIC TALES: Piotr od kuchni (…od A do Z…) – 3.02.2009

ImageCRYPTIC TALES to stary, zasłużony dla krajowej sceny metalowej lat `90 zespół. Na przestrzeni kilku wydawnictw zmieniał się pod względem muzycznym. Na początku grał rasowy death metal (niemniej wzbogacony o nietypowe dla tego stylu instrumenty), później epizod w postaci „The Tales” wystarczył, aby ta płyta przeszła do polskiego, doom metalowego kanonu, aż wreszcie, już po reaktywacji po dłuższym niebycie, w roku 2008 CRYPTIC TALES powrócił z black metalowym albumem „VII Dogmata Of Mercy”. Co ukierunkowywało tę grupę na jej ścieżce? Niezdecydowanie? Rozdarcie wewnętrzne? Młodzieńcze błędy? Zdrada ideałów? Nie! Po stokroć nie! Po prostu CRYPTIC TALES zapisał się w encyklopedii podziemia jako kapela wciąż poszukująca i stale rozwijająca się…
Na czele zespołu od początku stoi gitarzysta / wokalista Piotr Kopko. Facet, o którym śmiało można powiedzieć, że jest wielką osobowością. Nie tylko tworzy świetną muzykę i zaimponował nam wszystkim powrotem do metalowego hobby, ale jest też sympatycznym człowiekiem. Bagaż jego muzycznych doświadczeń słychać na albumach CRYPTIC TALES, a życiową dojrzałość widać w poglądach zawartych w bardzo rzeczowych wypowiedziach. Zwyczajnie mądrze chłop gada – dać mu wódki!:-) Oddajemy mu głos!…


ImageA „Anathema”

Czujemy duży sentyment do tego materiału. Dzięki niemu CRYPTIC TALES wypłynął w latach `90 na szersze wody. Dziś często wracamy do idei powstawania „Anathemy”, gdyż odzwierciedla agresywne korzenie początków grupy. „Anathema” muzycznie oscylowała w klimatach szwedzkiego death metalu, którego genezą jest surowość brzmienia. Ten element wykorzystujemy w naszej muzyce do dziś. CRYPTIC TALES obecnie jest tak samo surowo brzmiącym zespołem, jak w tamtych latach. To niesamowite, ale ogromna ilość osób uważa, że „Anathema” była najciekawszą europejską pozycją wydawniczą `lat 90. Materiał ten wróci niebawem na rynek w formie reedycji CD za sprawą wytwórni Redrum666. Będzie to wspaniały ukłon w stronę starych fanów, gdyż otrzymujemy sporo sygnałów, że kasety, na których to wydawnictwo zostało wydane za sprawą Carnage Rec., nie nadają się już do użytku.

B jak black metal obecnie kontra doomowe inklinacje
Operowanie szufladkami black, doom czy death jest w dzisiejszych czasach sprawą niepotrzebną. Gdy słucham najnowszych płyt niegdyś black metalowych potentatów, to stwierdzam, że do black metalowych korzeni jest im już bardzo daleko. Style się wymieszały i każdy band kreuje swój wizerunek muzyczny opierając się na różnych nastrojach muzycznych. Podobnie jest w CRYPTIC TALES. Ja słyszę w naszej nowej muzyce całkiem sporo doom czy death metalowych rozwiązań, z których korzystaliśmy w latach `90. Jeżeli ktoś uważa, że „VII Dogmata Of Mercy” to album na wskroś black metalowy, to niech tak już pozostanie. Ale czytałem już nawet recenzję, że jest to płyta doom metalowa [doprawdy?!? – red.]. Oczywiście szanujemy każdą z tych opinii i pozostawiamy ludziom chcącym nas oceniać szeroki margines w szufladkowaniu dokonań muzycznych CRYPTIC TALES.

C jak Carnage, Croon, Crash Music
Z Carnage Records byliśmy związani na początku działalności CRYPTIC TALES. Ta wytwórnia była symbolem sceny metalowej w kraju. Dzięki niej ludzie w Polsce mogli kupować w sklepach nagrania takich zespołów jak VADER czy PANDEMONIUM. Gdyby nie było wtedy Carnage, to musieliby to robić drogą wysyłkową, za sprawą ulotek krążących wtedy w listach. Carnage Records była wytwórnią, która pokazywała ludziom, że istnieją w tym kraju całe rzesze ciekawych kapel, które niekoniecznie chcą grać tak, jak ówczesne grupy z Metal Mind. Croon to kolejny etap w naszej wydawniczej przygodzie, jednak nie mam jakiś szczególnych wspomnień z tego okresu. Wytwórnia ta wyda nasz kolejny pełnowymiarowy materiał „The Tales” na MC i na tym się skończyło. O wszystko i tak musieliśmy się troszczyć sami. Natomiast Crash zajął się wznowieniem naszego ostatniego CD na rynku zachodnim. To całkiem solidna wytwórnia, mająca bardzo silną dystrybucję EMI. Dostaliśmy z zagranicy dziewięć propozycji wydania „VII Dogmata Of Mercy”, ale Crash Music zaproponowała nam najlepsze warunki, dlatego dzięki tej wytwórni CRYPTIC TALES zaistnieje poza Polską.

ImageD jak dogmaty
Słowo „dogmata” w tytule naszej nowej płyty nie ma jakiegoś większego znaczenia. Zapożyczyliśmy je z tytułu ostatniego utworu na tym materiale czyli z „VII Dogma Of Mercy”, co oznacza: Siódma Filozofia Miłosierdzia. W związku z tym, że na albumie jest siedem utworów, całość nazwaliśmy „VII Dogmata Of Mercy” czyli Siedem Filozofii Miłosierdzia. A jeśli chodzi o to, czym jest dla nas ta płyta, to nie ukrywam, że jest to nasz najważniejszy album, dzięki któremu usiłujemy wrócić na tą skostniałą polską scenę. Dla nas to najciekawsza propozycja, jaką zaproponowaliśmy odbiorcom naszej muzyki, ale to tylko nasza opinia. „VII Dogmata Of Mercy” to płyta, na którą tyle samo się pluje, co i wystawia na piedestał. Dzięki niej ustawiliśmy się jakoś w szeregu krajowej sceny, choć uważam, że CRYPTIC TALES to obecnie zespół kompletnie nieznany szerszej publiczność. Sprawa promocji tego albumu nie jest jednak jeszcze zakończona, gdyż dopiero za kilka 2-3 miesięcy ruszy kampania poza granicami Polski.

E jak Empire Records
Empire to kolejny upadły symbol polskiej sceny. To zadziwiające, jak długo boss tej firmy starał się wspierać krajowe zespoły pomimo tego, że spotykał się z ciągłą krytyką swojej osoby. Empire dawało krajowym grupom możliwość zetknięcia się z odrobiną profesjonalizmu i w miarę solidnym distro, dzięki magazynowi „Thrash`em All”. Nasza scena na pewno straciła na tym, że Empire Records wycofało się z branży. Teraz młode kapel muszą szukać mniejszych wytwórni, by wydawać w tym kraju swoje CD, a to nie zawsze wiąże się z oczekiwaniami, które Empire mogłoby im zaspokoić. Nie zapominajmy, że to dzięki tej firmie VESANIA czy CRIONICS są dziś tam, gdzie są. A i VADER czy DECAPITETED też mogą coś na ten temat powiedzieć, bo Carnage Records, Carion Records, Empire Records, „Thrash`em All” czy Massive Music to ta sama osoba, która wypromowała wszystkie te zespoły czyli Mariusz Kmiołek.

F jak filmik do „Towards Modern Darkness”
Teledysk do „Towards Modern Darkness” jest pierwszym w historii zespołu materiałem video. Zrobiliśmy go, bo w dzisiejszych czasach to bardzo istotna forma promocji. Wszystko nakręciliśmy w okolicznych fortach, bo panuje tam nastrój zbliżony do tego z płyty „VII Dogmata Of Mercy”. Obraz wyszedł naprawdę fajnie i jesteśmy z niego w 100% zadowoleni. Produkcją teledysku zajęła się nasza lokalna grupa filmowa Zwalinder Group, która do spółki z Jackiem Fall zmontowała wszystko w konkretny clip. Zdjęcia nakręciliśmy w jeden dzień za śmieszne pieniądze. Tym bardziej jesteśmy wdzięczni Zwalinder Group za to, że wzięli na siebie temat zrealizowania tego obrazu, bo za usługi na tym poziomie płaci się dziś spore pieniądze.

G jak gazeta „Thrash`em All”
I tu mamy następny upadły symbol naszej polskiej sceny. „Thrash`em All” wypromował dziesiątki naszych rodzimych zespołów. Pamiętam jeszcze jego początki, kiedy wychodził na początku lat `90. Zawsze profesjonalnie wydany i z silną dystrybucją, był swego czasu ogromną medialną siłą. Niestety czasy się zmieniły i dziś potęga informacji mieszka w internecie. Dlatego „Thrash`em All” musiał odejść.
ImageH jak „hery”
Długie włosy od zawsze były przypisane metalowej muzyce. Był to element, który odróżniał fanów tej muzyki od innych subkultur. Dziś jednak wiele się zmieniło w wizerunku prawdziwego metalowca i długie włosy nie są już jego elementem podstawowym, tak jak to było kiedyś. Zmieniły się wizerunki samych muzyków kreujących metalową twórczość. CRYPTIC TALES stara się kultywować stare tradycje noszenia długich włosów, skoro para się taką muzyką. Zdajemy sobie jednak sprawę tego, że starsi członkowie zespołu z biegiem lat stracili już sporo włosów (w tym ja), dlatego w przyszłości może być z tym różnie. Na razie jednak trwamy…

I jak instrumenty – kontrabas, flet, gitara akustyczna…
Kiedyś używaliśmy sporo dodatkowych instrumentów, które miały uczynić naszą muzykę ciekawszą. Dlatego nagrywaliśmy z kontrabasem, fletem czy gitarą klasyczną. W latach `90 byliśmy właśnie taką grupą, którą kojarzono z kontrabasem czy gitarą akustyczną. W tamtym okresie to był nasz pomysł na bycie oryginalną kapelą. Dziś podchodzimy do tego tematu ostrożnie i nie nadużywamy dodatkowych instrumentów. Na „VII Dogmata Of Mercy” akustyk ma jednak kilka wejść w krótkich epizodach między utworami.

J jak jakość demówek wczoraj i dziś
Różnica jest ogromna. Dziś demo nagrywa się w profesjonalnym studio, do którego często następnie wchodzi się, by nagrać już pełny materiał. Demo musi mieć wysoką jakość, bo w przypadku jej braku, nie wzbudzi zainteresowania mediów i jego pierwotne zadanie nie zostanie spełnione. Dawniej jakość dem często była fatalna z powodu wysokich cen produkcji studyjnych. Dzisiaj sprzęt w studio pozwala już zrealizować za rozsądne pieniądze przyzwoicie brzmiącą demówkę.

ImageK jak komercja na „The Tales”
O tak, był tam taki jeden utwór – „Mirrors Rider”. To był chyba krok w kierunku komercjalizacji naszej muzyki. Wystąpił jednak w formie odosobnionej, dlatego album „The Tales” został odebrany raczej jako produkcja trudna w odbiorze. Taki antykomercyjny twór w czasach, gdy na około wszyscy zaczęli już pisać kawałki oparte na zwrotce i refrenie. Po ukazaniu się tego materiału napisaliśmy sześć utworów zbudowanych właśnie w ten sposób. Na szczęście nie doszło do nagrania i wydania tych piosenek.

L jak „live”
Nie jesteśmy typowym zespołem live i trudno jest nas zobaczyć na żywo. Jednak koncerty z naszym udziałem będą się odbywały. Mamy już za sobą pierwszy po jedenastu latach koncert, na którym wystąpiliśmy jako support dla SAMAEL. Nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności zagrania, bo jest to zespół, z którego muzyką dorastaliśmy. Zdajemy sobie jednak sprawę, że CRYPTIC TALES nie jest aktualnie koncertową petardą. Mieliśmy długą przerwę i potrzebujemy trochę czasu, by w pełni wrócić na deski.

M jak Matejko
Mateusz Bernardyn [alias Matejko – red.] jest członkiem CRYPTIC TALES, jak każdy z nas.

N jak nieobecność
CRYPTIC TALES wycofał się ze sceny w 1998 r., bo nie widziałem już sensu kontynuowania dalszej działalności. CRYPTIC TALES był zespołem, który nie zdołał się wtedy przebić na szersze wody. Muzycznie zaczął się staczać i pisać zbyt łatwe, przyjemne dla ucha utwory. Dlatego nie było wyboru i trzeba było to przerwać. Mimo rozpadu grupy, po paru latach próbowaliśmy z Jarkiem jakoś na nowo wskrzesić działalność, ale brakowało nam wtedy jakiegoś konkretnego impulsu, by ruszyć na poważnie z miejsca. W pewnym momencie zatrybiliśmy i powstała płyta „VII Dogmata Of Mercy”. A poza sprawami muzycznymi nasza nieobecność to zwykłe życie szarych ludzi czyli praca, dom etc.

O jak oryginalność (w muzyce i stylu CRYPTIC TALES?)
Nasz aktualny styl oparty jest w prostej linii na tym, co pisał kiedyś BATHORY. To do tej rdzennej koncepcji black metalowej muzyki odwołuje się dzisiaj cała rzesza skandynawskich zespołów, przerabiając ją na swój sposób. My robimy podobnie. Tak samo jak EMPEROR czy MARDUK nie ukrywa swoich inspiracji, również CRYPTIC TALES nie ukrywa, że takowe posiada. Muzyka po prostu nie istnieje bez pewnej rdzennej bazy, którą w procesie twórczym dana grupa przetwarza dla potrzeb swojego stylu. Dlatego jeśli ktoś poszukuje w dzisiejszych czasach totalnie oryginalnych dźwięków, to ma pecha, że nie urodził się 30 lat wcześniej. Kiedy ukazała się nasza płyta „VII Dogmata Of Mercy”, recenzenci prześcigali się w wyszukiwaniu różnych wpływów w naszej muzyce. Porównano nas do tylu kapel, że aż jestem w szoku, że w jednym albumie ludzie dopatrzyli się tylu podobieństw. Wielokrotnie padały też nazwy zespołów, o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy. Jest to prosty dowód na to, że każdy, czy to słuchacz, czy krytyk, usłyszy w muzyce jakieś znajome mu klimaty, jeśli będzie ich tam wnikliwie poszukiwał. CRYPTIC TALES nie jest grupą na wskroś oryginalną i wcale taką nie staramy się dzisiaj być. Mamy swój własny, wypracowany przez lata styl pracy gitar, który na ostatniej płycie rozwinęliśmy, wzbogaciliśmy o elementy harmoniczne dotąd niespotykane w naszej muzyce. Po prostu piszemy utwory, układamy na próbach riffy, a jak coś nam się za bardzo z czymś kojarzy, to wywalamy to i tyle. Mamy swoje inspiracje i będziemy je pielęgnować, bo to dla nas bardzo ważny dorobek, który jest nam potrzebny do tego, by dalej tworzyć muzykę. Zespół bez wpływów i korzeni to pusty worek śmierdzący na odległość jakimś tanim chwytem reklamowym.

ImageP jak Peter – tyran czy demokrata?
Powiedzmy, że w CRYPTIC TALES nie ma ani za dużo tyranii, ani demokracji. Zespół liczy się z moim zdaniem, a ja szanuję opinię pozostałych muzyków. Jeśli ktoś ma ciekawszy pomysł na rozwiązanie jakiegoś problemu dotyczącego CRYPTIC TALES, to będę szczęśliwy, jak weźmie się za jego realizację. Póki co wszystko jest na mojej głowie i nie stwierdza się większej aktywności pozostałych członków grupy, poza Jackiem Fall, który dużo mi pomaga.

R jak reaktywacja (w prawie oryginalnym składzie)
No tak, większość osób w dzisiejszym CRYPTIC TALES to ludzie, którzy nagrywali „The Tales”. To dobrzy muzycy, więc szkoda było tracić czas na szukanie innych. Potrzebowaliśmy tylko drugiego gitarzysty i tu wskoczył Jacek Fall [wcześniej związany z kapelą BLEEDING ART – red.]. W chwilę później do zespołu dołączył Bartek Filipiński (klawisze). Mamy silny skład oparty na doświadczonych muzykach, co znacznie ułatwia pracę w studio czy komunikację na próbach.

S jak Spaart Studio
Spaart to dobre studio i można tam zrealizować dźwięk mieszczący się w dzisiejszych standardach wydawniczych. Poza tym do Boguchwały mieliśmy najbliżej. Płytę „VII Dogmata Of Mercy” nagraliśmy w trzech sesjach, dlatego im bliżej, tym lepiej, bo nie męczyły nas dojazdy. I cena w Spaart też była dla nas korzystna, więc wybór był prosty.

ImageT jak tapeta na twarzy u starego wyjadacza
CRYPTIC TALES używa makijaży w celu kreowania jakiegoś swojego wizerunku, więc sprawa ta dotyczy każdego z nas, również mnie. Tak samo jak pozostali członkowie CRYPTIC TALES, w jednakowym stopniu biorę udział w realizacji założeń zespołu.

U jak Ukraina (fajki, wóda – przemyt, podróże:-))
Tak, mieszkamy przy samej granicy z Ukrainą. Wielu ludzi żyje tu z przemytu. Papierosy, wódka i benzyna to towar, którym handluje się na każdej ulicy. Podróże na Ukrainę nie są chyba jednak zbytnią atrakcją turystyczną z powodu nieprzewidywalności działań tamtejszej policji. W każdej chwili mogą cię zatrzymać i zażądać łapówki za byle co. Podobnie jest na samej granicy. Tu rządzi kasa. Jak ją masz, to spokojnie możesz podróżować płacąc co chwilę to tu, to tam jakąś łapówkę. Jak nie masz kasy, to się nie pchaj na Ukrainę i zapomnij, że ten region leży w Europie.

W jak władza
Tak już zbudowany jest ten świat, że od jego powstania ludźmi żądzą przywódcy mający w rękach władzę. Przywódcy są ludziom potrzebni, by w ramach władzy mądrze sprawowali rządy, w trosce o dobro społeczności, której interesy reprezentują. Gdy ginie przywódca, ludzie zaraz gromadzą się, by wybrać nowego władcę. Człowiek to zwierzę stadne. Władza jest niezbędna, by zachować strukturę odpowiednich zachowań społeczności, jednak musi działać w oparciu o prawo i zasady, które ta społeczność wcześniej ustała. [dziękujemy za wyłuszczenie podstaw socjologii:-) – red.] I tu mamy właśnie problem, bo z tym bywa różnie, zwłaszcza w kraju, w którym żyjemy. Do władzy dostają się debile, których nie wybiera ludność, tylko partyjne listy. Te ćwoki myślą tylko o interesach swoich partii lub własnych, domowych korytach. Ciebie czy mnie mają w dupie. Dlatego tak nienawidzę polityki i wszystkich władców, którzy usiłują wmówić mi, jaką drogą mam podążać.

ImageV jak „Valley Of The Dolls” kontra „VII Dogmata Of Mercy” (różnica? podobieństwa?:-))

Widzę podobieństwa w strukturze budowy utworów. Każdy zespół ma taką przewidywalność w pisaniu swojej muzyki dotyczącą tego, co za chwilę nastąpi. To jest nasze dziedzictwo, które przez te wszystkie lata sobie wypracowaliśmy i korzystamy z niego do dziś. Zmienił się natomiast sam nośnik muzyczny czyli to, z jakiej bazy teraz korzystamy. Dziś nasza muzyka obraca się w o wiele szybszym tempie i zaprawiona jest kąśliwą harmonią gitar. Takich elementów nie było na „Valley Of The Dolls”. Odmienna jest także ideologia i filozofia towarzysząca pisaniu obu tych wydawnictw. „VII Dogmata Of Mercy” to album zapełniony demonizmem i agresywnym podejściem. Na „Valley Of The Dolls” byliśmy raczej gdzieś w mistycznych opowieściach, nastawieni o wiele mniej bojowo. „Valley Of The Dolls” zostanie niebawem wznowione w formie reedycji CD przez wytwórnię Psycho Records, więc wszyscy zainteresowani tym tematem będą mogli wyrobić sobie własną opinię, porównując obie płyty.

Z jak zdjęcia zespołowe (nowe i stare)
Na początku działalności zespołu robiliśmy zupełnie przypadkowe fotki, nie dbając o to, co na siebie wkładamy. Rządził przypadek i dlatego jak teraz patrzę na niektóre z nich, to ogarnia mnie śmiech. Trwało to do czasów „Valley Of The Dolls”. Od „The Tales” zaczęliśmy uważać na to, co ubieramy idąc na sesję zdjęciową i takie podejście mamy do dziś. Zdjęcia do „VII Dogmata Of Mercy” odzwierciedlają to, co muzycznie dzieje się na tym albumie.

Image

[Kasia / Atmospheric #15]


Cryptic Tales, Piotr Kopko, P.O.Box 777, 37-700 Przemyśl; cryptictales@interia.pl; www.cryptictales.pl, www.myspace.com/cryptictalesband