D.A.M.N. Vermächtnis `06

Niemcy, poza tym że potrafią grać doskonały niemiecki thrash metal, heavy metal i speed metal, potrafią też wysmyczyć co nieco zgrabnego w gatunkach stworzonych i grywanych przez inne nacje. Np. w melodyjnym death metalu stworzonym przez Szwedów. Noo, powiedzmy, że fraza „melodyjny” nie tak do końca została słusznie użyta, bo niejedna/en od razu wrzuci płytę D.A.M.N. „Vermächtnis” do wora z etykietą „gówno – omijać szerokim łukiem”. A tymczasem Niemcy grają ostro.

Owszem, w konwencji AT THE GATES, DARK TRANQUILLITY, ale z naciskiem na to, co najważniejsze – mocne, death metalowe rytmy, a potem melodia. Zresztą nieważne, ważne, że nie są to żadne popłuczyny i chliposiupy serwowane przez niegdyś wspaniałe grupy jak choćby słynny IN FLAMES (ach, debiucik i mini!). Podoba mi się D.A.M.N. kiedy się właśnie rozpędza, a wokal wyrzuca desperackie okrzyki, jakby poganiał resztę instrumentarium. Thrash metalowe zapędy jak w „Illusion Des Lebens”, dużo mocy, przyzwoite aranżacje i tempa przy jednoczesnym ograniu dawno sprawdzonych patentów prawie że omotały mnie doszczętnie. Ale są jednak jakieś „ale”. Takim głównym jest miejscowe przemęczenie materiału – np. w „Gefangen Im Ich”, gdzie grupa zaczyna grać mdławo i tak jakby momentami się zawieszała, nie wiedząc, co zagrać dalej. No i ostatni na „Vermächtnis” utwór to „Exit”, czyli 7,5 minuty niczego. Poza szumem na początku. I co? Po co to komu? Na co? Na jaki chuj – się pytam!? A było tak miło… [von Mortem]

D.A.M.N., damn_metal@yahoo.com; www.damnmetal.de; www.myspace.com/damnmetal