DAMNATIONS HAMMER Disciples Of The Hex `13

CD `13 (I Hate Rec.)
Ocena: 2,5/6
Gatunek: doom

Nie ma co! Muzyka DAMNATIONS HAMMER potrafi wywołać emocje: jest zniecierpliwienie, zażenowanie, konsternacja, lekkie współczucie i oblewająca wszystko, jak gęsty sos, nuda. Artyści pochodzą z brytyjskiego Lancashire, jest ich trzech, zespół powołali do życia w 2007 roku, w 2009 wydali demo, a „Disciples Of The Hex” to ich pierwszy oficjalny materiał, który wydał szwedzki label o nazwie I Hate. Jest to doom metal w stylistyce rozwiązanego ostatnio CATHEDRAL lub szwedzkiego CANDLEMASS, choć w tym drugim przypadku nawiązanie jest mniej dosłowne i tyczy się raczej tego dusznego klimatu znad wiedźmiego gara, tego pop-ludowego okultyzmu pełnego świec, czaszek, czarnych kotów, pentagramów, ludowych zabobonów, guseł i innych dziadów. Bo wspaniałości muzyki CANDLEMASS tu nie ma, a wszystko to w kontekście DAMNATIONS HAMMER wypada jakoś niewiarygodnie, żałośnie i udawanie. Są tu niby dwie gitary i dwaj niewprawni gitarzyści, którzy siłują się ze swoimi instrumentami. Są tu riffy tak sztampowe i tak jednocześnie do siebie podobne, że słuchanie kolejnych ośmiu numerów bez chwili przerwy staje się prawdziwą męką. Riffy owe przetykają razy kilka solówki grane tapingiem tak nieciekawym, że brzmi on raczej jak nieudolne ćwiczenie początkującego szarpidruta. Wszystko tu jest jakby udawane i nadęte. Przy okazji owych solówek wyobraziłem sobie małolata, który na domowym przedstawieniu przebrał się za czarownika. Wszyscy wiedzą, że to on, bo domowe papucie wystają mu spod płaszcza, a broda i wąs są domalowane, ale nikt nie chce psuć dziecięcej iluzji. Maluch jest śmiertelnie poważny, stremowany. Trochę nie w porę wyskoczy zza zasłony ze swoim Wielkim Solo. Wszyscy widzą i słyszą, że to lipa, ale nikt nie będzie psuł młodemu zabawy! Osobną historią jest wokal. Tak straszny, że aż śmieszny. Skala głosu nie przekracza połowy oktawy, przepona jest raczej nie używana, a do tego wokalista DAMNATIONS HAMMER udowodnił nam skutecznie, że do wszystkich sześciu piosenek (bo dwie są instrumentalne) można użyć praktycznie tej samej linii melodycznej. Do tego ów wokal nagrany jest koszmarnie. Oto jakby gitary, gary i basik grały sobie na zapleczu jakiegoś brytyjskiego sharring housu, a zza parkanu pokrzykiwał na nich wku…ony sąsiad. Jest kompletnie schowany za ścianą gitar, przy czym i tak nie pomogło to w ukryciu jego braków. O basie nie będę pisać, bo nie zawsze go tu słychać, a jak już jest, to robi za dość mało istotne tło, przypominające raczej bulgotanie gęstej mazi w wiedźmim kotle. A owa wiedźma – gdyby pochodziła z okolic Białegostoku – powiedzieć by musiała do swych uczniów z Lancashire: „przeklęte młoty! Wszystko źle!” I ja też już kończę pleść, bo z płytą „Disciples Of The Hex” dłużyło mi się te 40 minut jak Piekarskiemu na mękach. [Herr Bee]

 

Damnations Hammer, www.damnationshammer.co.uk, www.myspace.com/damnationshammer

I Hate Rec., P.O.Box 13023, S – 600013 Norrkoping, Sweden; info@ihate.se; www.ihate.se, www.myspace.com/ihate666