DAN DEAGH WEALCAN Who Cares What Music Is Playing In My Headphones? `15

CD `15 (Total Metal PR Agency)
Ocean: 5,5/6
Gatunek: experimental-avantgarde-noise metal

Płyta „Who Cares What Music Is Playing In My Headphones?” ma chyba najbrzydszą okładkę, jaką w życiu widziałem, nazwa projektu (DAN DEAGH WEALCAN) jest nie do zapamiętania, a tytuł płyty brzmi lekko pretensjonalnie, zawartość zaś wydaje się być cokolwiek niestrawna, a przynajmniej niezrozumiała. Obcujemy tu z jakąś awangardową efemerydą metalu przepełnionego elektroniką, gdzieś z pogranicza noise’u, z muzyką, która pozornie wydaje się być antytezą harmonii i kompozycji, czymś co zwykłem nazywać czasem „muzyką męczącą”. A ja zwyczajnie nie lubię się męczyć w czasie relaksu. Próbowałem zawiesić ją gdzieś między znanymi mi eksperymentalnymi zespołami i projektami – ostatecznie doszedłem jednak do wniosku, że mógłbym pisać w tym kontekście tylko o tym, czym DAN DEAGH WEALCAN nie jest. Czasami błyśnie mi jakieś fałszywe skojarzenie, które jednak już w kolejnym fragmencie tego samego utworu można z powodzeniem zakwestionować. Olśnieniem i odpowiedzią dla „who cares what music is playing in my headphones?” okazały się dopiero teksty na tym albumie. Przyznam otwarcie: za muzykę chciałem dać gdzieś cztery i pół gwiazdki, napisać coś o „Blackaciddevil” (DANZIG), „Blackjazz” (SHINING), tudzież o MOGIWAI, MARS VOLTA czy MERZBOW i szeroko pojętym noise, elektronice, coś o hardcorze, awangardzie i odfajkować tytuł. Liryki jednak okazały się tutaj absolutnym objawieniem i kazały mi przewartościować priorytety. Bo po przeczytaniu tychże muzyka okazuje się tu tylko (doskonałą zresztą!) ilustracją tekstów. Te są mocne, przemyślane, dobrze napisane – jak dobra poezja: czasami dosadne, czasami dające pole do interpretacji, by ostatecznie uderzyć w punkt. Więc jeśli będziecie chcieli spróbować zmierzyć się z DAN DEAGH WEALCAN, zróbcie to według zalecanego wzoru: znajdźcie 35 minut i piętnaście sekund na relaks (choć to muzyka pozornie „męcząca” jest), połóżcie się wygodnie, do uszu – jak zalecane w tytule – przyłóżcie sobie słuchawki, a do ręki weźcie teksty. Tylko tak i tylko wtedy macie szansę zbliżyć się do DAN DEAGH WEALCAN, odczytać przekaz, zrozumieć niezrozumiałe i docenić. Innego rodzaju słuchanie ma sens tylko po takiej „sesji” – bez tego to strata czasu i prowokowanie własnej irytacji. Na Fecebooku pozytywnie test ten zdało niecałe 60 osób. Wynik to – przepraszam za szczerość – żaden (więcej lajków chapią moi znajomi zmieniając swoje zdjęcie w tle) i nawet nie mam ochoty szczególnie dociekać, czym jest to spowodowane (na pewno mało kto czyta dziś teksty, na pewno „who cares what music is playing in my headphones?” nie jest dla każdego). Bo jeśli szukacie w muzyce prostego łubu-dubu z refrenkiem – omijajcie tę płytę szerokim łukiem. Na koniec kilka „informacji podstawowych” przepiszę z ostatniej strony okładki: „All music was written, arranged, programmed, performer, recorded, mixed and digitally edited by Mikhail A. Repp (march – november of 2014) at Home Conditions kind-of-like-a-Studio, Moscow, Russia. (…) All lyrics was written by Eugene „Iowa” Zoidze-Mishchenko. (…) Lyrics subject and concept by Mikhail A. Repp. Vocal was performed and recorded by Eugene „Iowa” Zoidze-Mishchenko (april – october of 2014) in Zaporizhzhya, Ukraine. Mastered at TA Production by Anton Vorozhtsov (Zaporizhzhya, Ukraine)”. Miłego słuchania! [Herr B.]

Dan Deagh Wealcan, mikhailrepp@gmail.com; www.dandeaghwealcan.com, www.facebook.com/DanDeaghWealcan
Total Metal PR Agency, Natalia Kondyuk Kirimovna, Korolyova str. 2/22, 47501 Berezhany, Ternopil reg., Ukraine; metalscraprecords@gmail.com; www.metalscraprecords.com