DARK CONFESSIONS Insanity `12

DARK CONFESSIONS to zespół ze słonecznej Hiszpanii. Niby takie to piękne miejsce, a scena metalowa dość prężna. Tym razem, na płycie „Insanity”, mamy do czynienia z brutalnym death metalem. Tak widnieje w oficjalnym bio zespołu. Dodam, że jest to nowoczesne spojrzenie na ten gatunek, obfitujące w odniesienia do sceny metalcore. Brzmienie jest miażdżące, to prawda czuć ciężar, mocny groove, perkusja robi, co należy, a wokalista wykrzykuje swoje, raz growlując, a raz krzycząc w wyższych rejestrach. Utwory nie są zbytnio zróżnicowane i nie zaskakują niczym, czego inne zespoły parające się podobną stylistyką by nie zrobiły. Przeważają na tym materiale kompozycje w średnim lub średnio szybkim tempie. Blastów tu jak na lekarstwo. Ciężkość osiągają panowie w breakdownach, a brutalność w większości budowana jest na kilku riffach, które pchają utwory do przodu. Czasem znajdzie się bardziej melodyjny fragment, czasem usłyszeć można popisy instrumentalistów – krótką solówkę czy też klangowany bas, gdzieniegdzie zespół wspomaga klawisz, ale raczej są to wyjątkowe sytuacje i nie jest ich zbyt dużo. DARK CONFESSIONS skupia się na precyzyjnym łojeniu dość prostych riffów, ale muzycy starają się, by ich utwory opierały się na jak największym groovie. To się udaje; dużo tu mięsistych zwolnień, szarpanych gitar i riffów, typowych dla core’a, jednak panowie nie przesadzają i dbają, aby jedną nogą pozostać w bardziej klasycznym death metalowym klimacie. Oczywiście nie ma mowy o zbliżeniu się do technicznych zagrywek czy choćby brzmienia typowego dla death metalu pokroju np. SUFFOCATION. Tu jest prościej, riffy nie są tak technicznie zakręcone, brak tej gęstości, perkusja zdaje się tu ciągnąć grę zespołu i nadawać jej kierunek. „Insanity” to nie jest zły album. Powiedziałbym nawet, że to solidny krążek, niestety w zalewie dzisiejszych produkcji w tym gatunku DARK CONFESSIONS nie wybija się specjalnie niczym, a to trochę za mało, by zainteresować słuchacza i naciągnąć go na poświęcenie 40 minut na wysłuchanie calości. Zwłaszcza, że można by usunąć nic nie wnoszące klawiszowe intro i sprawić, by zawartość była bardziej wybuchowa, ponieważ po pierwszych 20 minutach robi się dość przewidywalnie i zwyczajnie można się znudzić podobnymi do siebie rozwiązaniami kompozycyjnymi. To chyba czas, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, w którą stronę DARK CONFESSIONS pójdzie na następnej płycie – albo bardziej zbrutalizuje muzykę albo inkorporuje jeszcze więcej `stylistyki. Kończąc napiszę tak: jeśli album „Insanity” trafi jakimś cudem w Wasze łapki, możecie go spokojnie przesłuchać, a jeśli to się nigdy nie stanie, nic nie stracicie. A ja poczekam na kolejną płytę DARK CONFESSIONS, aby przekonać się, jakie Hiszpanie wyciągnęli wnioski na przyszłość. [darkuss3]

Dark Confessions, www.myspace.com/darkconfessionsdc, www.facebook.com/pages/dark-confessions/166378370082453

Art Gates Rec., artgatesrecords@gmail.com; www.artgatesrecords.com