DARK DAYS AHEAD The Long Road South `12

Kolejna porcja fińskiego groove metalu prosto ze stajni Inverse Records. Tym razem na tapecie świętująca siódme urodziny ekipa DARK DAYS AHEAD z Jyväskylä. Czego się spodziewać po krążku zatytułowanym „The Long Road South”? Dziewięciu, solidnych kompozycji inspirowanych… muzyką – jak twierdzą muzycy na swojej stronie internetowej. W rzeczywistości, każdy z numerów, których łączny czas trwania to prawie trzydzieści siedem minut to próba imitacji PANTERY – bardziej, lub mniej udana, bo gitarzystom Jariemu Huttunenowi i Jarkko Petosalmiemu dużo brakuje do nieodżałowanego Dimebaga Darrella. Mocnym punktem kapeli jest niewątpliwie solidny growl Tony’ego Kaikkonena – niejedna death metalowa ekipa nie powstydziłaby się takiego frontmana. Sekcja rytmiczna – w porządku, jednak bez szczególnych fajerwerków. Kompozycje są raczej mało skomplikowane – otrzymujemy poteżną młóckę – czyli to, co jest dewizą groove metalu. Czasami jest bardziej melodyjnie (vide: „Chaos Caravan” lub „Bastard Son Of Disaster”), z reguły jednak „The Long Road South” to raczej ciężkie dzieło. Najmocniejszymi punktami są – przebojowy „M M M” oraz ciężki, walcowaty „No Single Word”. Punktem kulminacyjnym jest mariaż BLACK SABBATH z ENTOMBED w postaci długiego, ośmiominutowego „Until You Come Full Circle” – solidna, bardzo ciężka – choć wolna rzecz. Bardziej przebojowo robi się jeszcze w „Enemy Of The Nation” – ciekawy riff, otwierający ten numer potrafi na dłużej pozostać w pamięci odbiorcy. Brzmienie – raczej bez zastrzeżeń. Jest selektywnie, ciężko i walcowato. Bez zbędnego przymilania czy czyszczenia czegokolwiek. Groove to groove. I tego Finom odmówić nie można. Jedynym minusem kompozycji zamieszczonych na najnowszym longu kapeli z północy Europy jest ich wtórność. Słuchając tego krążka odniosłem wrażenie, że prawie wszystkie patenty już gdzieś wcześniej słyszałem. Ktoś powie, że to nie zarzut, bo przy tylu muzykach i tylu utworach, jakie do tej pory powstały – nieświadome plagiaty, czy też zrzynki nie są możliwe do uniknięcia. Rozumiem, ale momentami gra Finów jest do bólu sztampowa i oklepana. To jedyny aspekt muzyki DARK DAYS AHEAD do którego można się przyczepić. Poza tym – przyjemny w odsłuchu krążek. Fin. [Tomasz Kulig]

Dark Days Ahead, ddaband@gmail.com; www.darkdayshead.net, www.myspace.com/darkdayshead, www.facebook.com/darkdayshead

Inverse Rec., info@inverse.fi; www.inverse.fi