DARK HAMSTERS – 23.08.2006, Kraków / + KITSCH OBJECT – 18.12.2006, Kraków

DARK HAMSTERS

23.0.2006, Kraków, „Pod Jaszczurami”

 

Image Thrash metalowy DARK HAMSTERS zagrał w swoim rodzinnym mieście w słynnym z różnych inicjatyw klubie „Pod Jaszczurami”. Koncert rozpoczął się punktualnie bardzo mocnym akcentem w postaci świetnie wykonanego coveru „Enter Sandman”. Następnie wokalista przywitał się i zapowiedział autorską kompozycję kapeli, który po delikatnym wstępie przerodził się w numer w stylu METALLICA! :-) Później zabrzmiały inne fragmenty z debiutanckiej płyty zespołu, „Sawdust Exploration”, m.in. „Efekt PO”, „Marsz Przez Morze”, „Wind Of Sacrifice”. Pojawiły się też „niezidentyfikowane” kompozycje w stylu „Siekierka” :-), jakieś dziwne, krótkie utwory instrumentalne. Tak więc na żywo styl DARK HAMSTERS prezentuje się podobnie jak na albumie, czyli bardzo niespójnie. Kolejne kompozycje ukazywały coraz to inne oblicze grupy: dynamiczne – thrashowe, balladowe i bardziej nie pasujące do tego zespołu. Np. zdziwił mnie taki utwór, w którym wokalista pokrzykiwał coś co na pewno nie było tekstem i generalnie dźwięki, które z siebie wydobywał, pasowałyby raczej do repertuaru kapeli grindowej jako ciekawostka :-) (choć z drugiej strony był to urozmaicający fragment, gdyż te wzorcowo thrash`owe wokale stawały się już nudne). Zresztą ogólnie Bryndza jest najbardziej barwną postacią w zespole. Dobrze czuje się przed audytorium, dużo mówi, na zadatki na charyzmatycznego frontmana. Jednak musi się jeszcze wiele nauczyć, gdyż schodzenie ze sceny, ostentacyjne picie piwa czy palenie papierosa na scenie nie było zbyt profesjonalnym zachowaniem. Choć może jestem zbyt surowa… W końcu nikt nie był wielką gwiazdą, a koncert właściwie miał charakter towarzyskiego spotkania – zarówno ze strony członków grupy jak i publiczności. Ludzi było nie za wiele. Wśród nich znajdowali się znajomi muzyków DARK HAMSTERS, ich dziewczyny i ojcowie :-). Błyskały flesze :-). Po 15-20 minutach najodważniejsze osoby obydwu płci zaczęły pogować, machać niektórymi częściami ciała i podskakiwać. Od tamtej chwili atmosfera zrobiła się bardzo luzacka. Zabawa pełną gębą! Ogromny wpływ na całokształt odbioru koncertu miało oczywiście brzmienie. Generalnie tego wieczoru zdecydowanie najbardziej było słychać perkusję! Dominowała nad pozostałymi instrumentami. Można by wręcz pomyśleć, że garowy to despotyczny lider kapeli :-) (hail Sabi!). Niemniej technika gitarzystów uwidaczniała się wielokrotnie, a nawet częściej niż w nagraniach studyjnych! We fragmentach instrumentalnych radzili sobie bardzo dobrze, wprawnie, z dużą swobodą. I tak też było podczas sztucznie „wymuszonego” bisu – świetnie zagranej, okazałej pieśni finałowej: „Master Of Puppets”!

[Kasia]

 

DARK HAMSTERS, KITSCH OBJECT

18.12.2006, Kraków, „Imbir”

Image Cztery miesiące później w DARK HAMSTERS nastąpiła zmiana na stanowisku wokalisty. Bryndza, jak przystało na rodowitego Europejczyka, wyjechał na West za chlebem i solą. Jego miejsce zajął młody człowiek z hardcorowo-grindowego TERRORDOME i to właśnie on wystąpił na koncercie w „Imbirze”. I cóż, radził sobie, jak tylko potrafi, no starał się chłopak, ale… jego głos czy też chwilami zbyt krzykliwa bądź piskliwa maniera nie pasuje do thrash metalu (PANTERA to jednak coś innego!). Poza tym jego prezencja na scenie jest jeszcze dość żałosna. Koleś po prostu stał jak kołek, wysunięty dwa kroki przed kapelą, jak przedszkolak przed szeregiem (choć na pewno układ klubu mu to narzucił), z miną bez wyrazu (zero uśmiechu i zero szaleństwa!), coś tam mówił, ale nie zawsze sensownie :-) i wyraźnie się nudził we fragmentach instrumentalnych. To już w dyscyplinach ruchowych zdecydowanie lepiej wypadła garstka gorących fanek, tańcząca jak na disco :-). To pewnie były wszystkie obecne i byłe dziewczyny panów muzykantów :-). No ale najważniejsze, że na tym koncercie, obok utworów z „Sawdust Exploration”, no i coveru wiadomo kogo :-), zabrzmiały nowe utwory, które pokazały, że grupa kontynuuje swój styl czyli obrany dobry kierunek. Czekamy więc na drugą płytę, która będzie egzaminem dla Piotrka i rozstrzygnie, czy nadaje się on do DARK HAMSTERS czy nie.

 

Poza tym w „Imbirze” zagrała rockowa kapelka KITSCH OBJECT, która brzmiała i wyglądała jak połączenie THE CRANBERRIES, GUANO APLES czy NO DOUBT (wokalistka) i OASIS (chłopcy z pięknie wymodelowanymi fryzurami). Wiek licealny. Kwartet wykonał sporo własnych kompozycji i coś obcego (np. słynny przebój EURYTHMICS w mocniejszej wersji). Na szczęście przed właściwym koncertem gitarzysta i basista pobrzękiwali „Hey Joe” JIMMI`ego HENDRIX`a, więc klasyka też nie jest im obca i dobrze!

 

[Kasia]