DAWN OF TEARS Act III: The Dying Eve `13

CD `13 (Inverse Rec.)
Ocena: 4,5/6
Gatunek: melodic death metal

Fascynujący jest twór pod nazwą DAWN OF TEARS. Swobodnie przyodziewa bowiem szaty thrashu, gothicu, symphonicu i deathu, zachowując jednocześnie odpowiednie proporcje pomiędzy każdym z wymienionych gatunków. Kwintesencją i zarazem streszczeniem twórczości tego hiszpańskiego zespołu może być już pierwszy utwór z płyty „Act III: The Dying Eve”, pt. „A Cursed Heritage”,  gdyż spina w nieco ponad trzech minutach takie elementy jak nacechowany emocjonalnie damski wokal oraz krótką, aczkolwiek treściwą solówkę (nieszablonową!), ale także symfoniczne intro. Utwór płynnie przechodzi w „Present Of Guilt”, w którym Hiszpanie kreują skądinąd mniej techniczny wizerunek zespołu (albo po prostu prezentują wachlarz możliwości). Do głosu dochodzi tu łagodniejsza natura DAWN OF TEARS, która urzeczywistnia się poprzez bardziej „popowe” elementy, które paradoksalnie wpływają na polepszenie odbioru materiału. Można wręcz odczuć delikatną ekstazę płynącą z faktu piętrzenia się energetycznych rytmów, niezaburzonych żadnym niewłaściwym dźwiękiem. Przypaść to może szczególnie do gustu amatorom nowoczesnego melodic death metalu, którzy cenią sobie synergiczność w muzyce, czyli umiejętność sprawnego spajania elementów. Kolejną, godną przytoczenia cechą tego wydawnictwa jest umiejętność unikania monotonii, co w konsekwencji sprawia, że album nie nudzi się ani w trakcie odsłuchu, ani też po paru dniach słuchania – można poczuć powiew świeżości, który ostatnio zarezerwowany był wyłącznie dla zawodników z najwyższej półki, mogących pozwolić sobie na dowolne manipulowanie dźwiękiem. Spostrzeżenie to „rodzi” kolejną cechę, która nabiera znaczenia po wysłuchaniu całości „Act III: The Dying Eve” – płyta sprawia bowiem wrażenie naturalnej i żywej, która nie wymagała obrobienia/masteringu/mixu w 15 studiach, zanim nabrała znośnego kształtu. Instrumenty (bez wyjątku) brzmią naturalnie, ich użytkownicy zdają się mieć wysokie umiejętności i co najważniejsze… potrafią komponować kolektyw, który nie musi wcale opierać się na czystych wokalach i utartych schematach. Popieram DAWN OF TEARS, które jako jeden z nielicznych zespołów stąpa drogą naturalności i emocjonalności. Od samego początku „Act III: The Dying Eve” trzyma słuchacza w napięciu i nie pozwala oderwać się od głośnika, raczy muzyczną przyjemnością i jest wspaniałym suplementem dla każdego metalomaniaka. Polecam do przesłuchania ludziom poszukującym właśnie tego. [Vexev]

Dawn Of Tears, www.dawnoftears.org, www.facebook.com/dawnoftears
Inverse Rec., info@inverse.fi; www.inverse.fi