DE PROFUNDIS: W otchłani ciemnych uczuć…

de.profundis_logoROTTING CHRIST w Zabrzu! Gdy informacja ta dotarła do mnie, wiedziałem, że tym razem nie mogę przegapić okazji, by zobaczyć na żywo Sakisa Tollisa wraz ze swoją świtą. W ramach Aealo Tournee po Europie Wschodniej headlinera miały wspomagać następujące kapele: OMNIUM GATHERUM, DAYLIGHT MISERY, DARK END oraz DE PROFUNDIS.

Udając się na koncert do „Wiatraka” w Zabrzu, dostałem również misję, żeby przeprowadzić wywiad z jednym z supportów wspomagających na tej trasie Greków – doomową formacją DE PROFUNDIS z Anglii. Zespół, pomimo tego, iż powstał niedawno (w 2005 roku), zdążył już zwrócić na siebie uwagę kilku uznanych promotorów. Rozmawialiśmy dosyć długo. Muzycy opowiadali początkach istnienia grupy, o planach na przyszłość, o najnowszej płycie…

 

 

Przedstawcie się proszę naszej metalowej braci i powiedzcie czym też trudnicie się w zespole.

 

Craig Land: Nazywam się Craig, jestem wokalistą.

 

Shoi Sen: Shoi, jestem gitarzystą

 

Roman Subbotin: Roman, gitarzysta.

 

Arran McSporran: Arran, gram na basie.

 

Nick Tingle: Nazywam się Nick, jestem perkusistą.

de.profundis_foto1


Około rok temu byliście w Polsce w ramach trasy koncertowej, prawda? Czy możecie opowiedzieć, jak wyglądał Wasz występ, jak Wam się grało?

Craig: Taa, nikt nie przyszedł… Graliśmy trasę z norweskim black metalowym zespołem RAGNAROK oraz kapelą NOCTEM z Hiszpanii. Reklama tej trasy była niestety bardzo uboga. Występowaliśmy w Gdyni w bardzo przyzwoitym klubie, jeśli chodzi o wielkość, jednakże przyszło naprawdę mało osób. To było bardzo niefortunne.

 

Czyli nie był to dla Was udany koncert?

 

Craig: Nie przejmujemy się tym, jak duże jest audytorium na naszych koncertach. Zawsze staramy się grać najlepiej, jak potrafimy. Nie robi nam wielkiej różnicy fakt, czy na naszym koncercie jest jedna osoba, czy 30 tyś. ludzi. Uważamy, że dla nas był to udany występ, gdyż zagraliśmy rzeczywiście dobrze, choć faktycznie nie przyszło zbyt wiele osób.

 

Pomówmy teraz o tym, jak to się wszystko zaczęło. Jak się poznaliście, jak zaczęliście grać ze sobą?


Roman: W 2005 roku, czyli blisko 6 lat temu, zamieściłem ogłoszenie w Internecie, na które odpowiedział Craig. I tak właśnie poznaliśmy się ze sobą. Craig wymyślił również nazwę zespołu – DE PROFUNDIS. Ostatecznie wspólnie znaleźliśmy resztę muzyków. W obecnym składzie jesteśmy od około dwóch lat. Uważam, że wszyscy są bardzo zadowoleni z obranego kierunku muzycznego. Nareszcie możemy wyrazić muzycznie wszystko to, co chcemy. Nasi pierwsi perkusiści nie potrafili zagrać partii, które chcieliśmy, żeby zagrali. Nick potrafi zagrać wszystko to, o co go prosimy… Zazwyczaj:-). Także jest dobrze. Myślę, że stanowimy dobry kolektyw i wspólnie możemy tworzyć ekstremalny i progresywny materiał.

 

Craig: Uważam, że udało się nam coś przez te pięć lat osiągnąć, od początku założenia zespołu. Nie nagrywaliśmy żadnego dema, gdyż stwierdziliśmy, że postaramy się zarejestrować album.

 

Masz na myśli „Beyond Redemption”, tak?


Craig: Dokładnie. Dwa lata po nagraniu tego wydawnictwa podpisaliśmy kontrakt z Kolony Records, pod przewodnictwem którego zarejestrowaliśmy w obecnym składzie płytę pod tytułem „Bleak Reflection”. Teraz skupiamy się nad tworzeniem naszego trzeciego albumu. Mamy za sobą kilka udanych tras, graliśmy przed dosyć sporymi widowniami. Wszystko układa się po myśli.

 

Jaki przekaz kryje się pod nazwą zespołu?


Craig: Nazwa zespołu – DE PROFUNDIS – po łacinie oznacza „z otchłani”. Pod frazą „z otchłani” możemy rozumieć wiele różnych rzeczy. Każdy może mieć odrębne skojarzenia. To może być otchłań twoich uczuć, mogą to być również otchłanie głębokiej, ciężkiej muzyki. Sentencja ta ma naprawdę wiele znaczeń. My, jako zespół, mając taką nazwę nie musimy trzymać się stricte danego gatunku muzycznego. Staramy się odkrywać w swojej twórczości nowe obszary. Im bardziej członkowie zespołu poznają się muzycznie na wzajemnie, tym lepiej będziemy potrafili poruszać się w różnych stylach. Zresztą zobaczymy, co czas przyniesie… Na szczęście ludzie mogą interpretować nazwę grupy na wiele sposobów, jak tylko im się podoba.

 

Kto głównie jest odpowiedzialny za komponowanie muzyki?


Craig: Zasadniczo to wszyscy. Normalnie gitarzyści siedzą w pokoju i piszą muzykę. To właśnie oni bardzo często wpadają na różne pomysły i przynoszą je później na próby. Następnie siedzimy wspólnie nad tymi wszystkimi riffami, czy motywami i staramy się razem poskładać to wszystko, tak jak składa się klocki Lego. Później analizujemy, co pasuje, a co nie oraz co należy zmienić. Po kilku tygodniach, kiedy cały utwór jest zapisany i instrumentalnie zaaranżowany, ja piszę tekst.

 

Shoi: Roman i ja wymyślamy wiele partii i linii melodycznych. Zaletą takiej wspólnej pracy jest to, że tworzona przez nas linia rytmiczna staje się urozmaicona i daje naprawdę dużo powstającym utworom. Uważam, że to sprawia, iż dana kompozycja staje się dużo ciekawsza. Na dzisiejszym koncercie zagraliśmy kilka zupełnie nowych utworów, gdzie w wielu przypadkach w fazie pisania mieliśmy główny motyw, riff, jednakże nie wiedzieliśmy, w którą stronę pójść z tym wszystkim dalej. Jest to naprawdę wspólny wysiłek, wspólne tworzenie, a nie muzyczna koncepcja jednego z nas.

 

Kto pisze teksty? Jaki jest kontekst liryczny tekstów?


Craig: Ja piszę teksty. Na pierwszym albumie starałem się śpiewać o znaczeniu egzystencjalnym, zasadniczo o dość głębokich uczuciach. Druga płyta bazowała lirycznie na historii osoby, która straciła chęć do życia i skończyła ze sobą poprzez śmierć, także tematyka nieszczególnie szczęśliwa. Trzeci album, który zaczęliśmy już komponować, jest bardziej osobistą koncepcją zawierającą różne moje historie oraz teorie. Ludzie i tak będą interpretować teksty po swojemu, jednakże, jeśli piszesz osobiste liryki, tworzone z twojego punktu widzenia to zawsze będą one lepsze, niż te pisane na siłę, które nie zawierają części ciebie. Uważam pisanie tekstów za trudną rzecz, ponieważ zawsze poświęcam zbyt wiele czasu na sprawdzanie, czy przekazałem już całą zaplanowaną treść oraz czy warstwa liryczna nie jest za długa. Zmagam się z tworzeniem tekstów również dlatego, gdyż muszę idealnie wpasować się z nimi w zazwyczaj bardzo dobrze skomponowaną muzykę, co powoduje, że pracuję pod presją.

 

de.profundis_foto.live3

 

Jaki jest najtrudniejszy etap tworzenia nowego utworu?


Nick: Cóż, uważam, że budowa struktury utworu. Frazowanie, tworzenie riffów…

 

Craig: I upewnienie się, że muzyka jest spójna, że każdy następny motyw wynika z poprzedniego. Używamy wielu myśli muzycznych, co zazwyczaj psuje powstanie pożądanego pulsu. Często w naszych utworach chcemy pokazać zbyt wiele, poinformować wszystkich, że jesteśmy dobrymi muzykami. Musimy dlatego pamiętać, że utwór powinien być zdatny do słuchania i odbiorca, chcący poczuć klimat, winien odkryć odpowiedni puls. Należy także upewnić się, że początek oraz koniec danej kompozycji jest napisany w sposób przyciągający uwagę.

 

Jaki zespół wpłynął głównie na aranżowanie muzyki DE PROFUNDIS?


Craig: A jak Ty uważasz? Do jakiego zespołu jesteśmy podobni brzmieniowo?

 

Cóż, według mnie muzycznie przypominacie trochę OPETH, mam na myśli budowę utworów.


Craig: Muszę powiedzieć, że OPETH faktycznie wywarł dość spory wpływ na naszą muzykę.

 

Roman: Myślę, że masz rację. Jeśli chodzi o budowanie utworów to zespół znacząco wpłynął na moje osobiste podejście do komponowania muzyki. Kiedy usłyszałem go po raz pierwszy, nikt wcześniej nie aranżował muzyki w taki sposób. Dlatego muszę się z Tobą zgodzić, jednakże nie uważam, żebyśmy grali stricte riffy podobne do OPETH.

Craig: Wszyscy słuchamy dość różnorodnych gatunków muzycznych. Osobiście bardzo lubię black metal, old schoolowy death metal oraz ekstremalny doom metal. Natomiast Nick i Arran cenią sobie progresywną twórczość lat 70-tych ubiegłego wieku.


Jaka jest różnica pomiędzy Waszym nowym materiałem, a albumem „Beyond Redemption”?

Shoi: Różnic jest wiele. Wprawdzie da się słyszeć, że to dalej jest DE PROFUNDIS, jednakże udało się nam poszerzyć swoje horyzonty muzyczne od tamtego czasu. Myślę, że to głównie poprzez zmiany składu zespołu. Muzyka jest zdecydowanie szybsza, występuje większa różnorodność. Kiedy dołączyłem w szeregi grupy, album „Beyond Redemption” był już w połowie napisany. Od czasu mojego przybycia do DE PROFUNDIS udało się nagrać drugi album, na którym również występują moje muzyczne pomysły. A teraz jesteśmy w trakcie rejestracji trzeciego krążka, który jest jeszcze inny niż debiutanckie wydawnictwo. Poprosiliśmy kilka osób o opinię dotyczącą nowego materiału. Wspólnie stwierdziły, iż słychać, że zespół gra ze sobą od dłuższego czasu. Wiemy, co robimy oraz do czego dążymy. To samo tyczy się występów na scenie. Czujemy się pewnie, gdyż gramy ze sobą od dwóch lat.

 

Craig: Kiedy zaczynaliśmy, miałem koncepcję stworzenia zespołu obracającego się w klimatach ekstremy doom metalu, ale nigdy nie udało mi się znaleźć kogokolwiek, kto byłby zainteresowany tego typu graniem. Na początku istnienia kapeli Roman słuchał głównie dość melodyjnych odmian metalu, mam na myśli grupy takie jak IN FLAMES czy OPETH. Przełożyło się to na fakt komponowania materiału w podobnym stylu do tychże kapel. Założyliśmy, że pierwszy album ma nawiązywać najmocniej, jak się da, do gatunku doom metal. Na drugiej płycie postanowiliśmy grać wszystko to, co sprawia nam przyjemność. Nie tworzyliśmy żadnych ograniczeń. Doszliśmy do wniosku, że im bardziej komfortowo czujemy się ze sobą pisząc muzykę, tym lepsza ona wyjdzie. Dlatego też zdecydowaliśmy się grać ekstremalny metal z domieszką progresji, ponieważ nie musimy się w tym wypadku ograniczać.

 

Jesteście dosyć młodym zespołem, założonym w 2005 roku. Gdzie dotychczas udało się Wam wystąpić?


Arran: W listopadzie 2010 byliśmy w Indiach, gdzie graliśmy trasę. Rok temu mieliśmy trasę również w Europie. Wystąpiliśmy w Polsce, Austrii, Niemczech, Holandii, Francji, Rumunii, Portugalii. Graliśmy też w wielu miejscach w Wielkiej Brytanii. Aktualnie podczas tego tournee odwiedzimy kolejne osiem państw, w których nie mieliśmy wcześniej możliwości wystąpienia. Tak więc lista miejsc, gdzie udało nam się być i grać robi się coraz dłuższa.

 

de.profundis_foto.live1

 

Jakie są zalety i wady bycia w zespole?


Roman: Cóż, prawdopodobnie zależy to od twojego usposobienia. Zaletą jest możliwość obcowania z resztą zespołu, a wadą jest także obcowanie z nimi na co dzień. Zaletą jest możliwość grania muzyki każdego dnia, a wadą jest granie tej samej muzyki każdego dnia. My jednak to robimy, bo to kochamy. Choć trzeba przyznać, że nie należy to do rzeczy łatwych. Życie muzyków nie należy do prostych…

 

Craig: Bycie na trasie koncertowej jest dosyć trudne, choć zdarza się, że to także przysparza wiele dobrej zabawy. Muzycy z zespołu są moimi dobrymi przyjaciółmi, z którymi dobrze się dogaduję. Wiadomo, czasami zdarzają się kłótnie, jednakże jesteśmy jak bracia i łączy nas silne uczucie. Będziemy się wzajemnie kochać, aż do śmierci! Uwielbiamy tworzyć muzykę. Uważam, że wadą grania w zespole są wszelkie sprawy dotyczące biznesu muzycznego. Shoi ma aktualnie nieprzyjemność prowadzenia rozmów z promotorami oraz osobami, które w żaden sposób nie tworzą muzyki, ale chcą wywrzeć na zespole swoje warunki. To naprawdę trudny proces i rezultaty tych rozmów są dosyć nikłe. Cała muzyczna otoczka odnośnie bycia członkiem kapeli sprawia olbrzymią radość, jednakże kwestie biznesu muzycznego są okropne od początku do końca.

 

Shoi: Bardzo ciężkie jest życie na trasie, gdzie podróżuje się cały dzień, po czym ma się dla siebie około pół godziny czasu wolnego. Jesteśmy z dala od naszych domów, rodzin. Kiedy jesteś na trasie, to bardzo chcesz wrócić do domu. Kiedy jednak jesteś już w domu, to myślisz tylko o tym, kiedy rozpoczyna się kolejna trasa koncertowa. To nie jest takie proste. Dzisiaj jednak dobrze nam się grało, repertuar był dobry. Cóż, pierwszy koncert na trasie.

 

Czy możecie przybliżyć nam trochę angielską scenę metalową?


Craig: Scena metalowa w Anglii jest trochę rozczarowująca, przede wszystkim jeśli chodzi o frekwencję na koncertach. Poza tym mając na myśli miasto takie jak Londyn, oczekujesz, iż znajduje się tam dość sporo ciekawych i interesujących zespołów metalowych, ale to niestety nieprawda. Scena metalowa w Londynie jest dosyć mała, nie mówiąc już o innych angielskich miastach, gdzie zjawisko to jest bardzo zmarginalizowane. Promotorzy nie przejmują się swoją pracą i źle ją wykonują. Większość osób woli pojechać na słynny festiwal, na którym występuje wiele znanych zespołów, zamiast pójść na lokalny koncert. Ale na szczęście powstaje coraz to więcej młodych kapel wnoszących coś swoją obecnością na scenie, które stopniowo uzyskują coraz to większy szacunek wśród fanów. Anglia zawsze była dobrym miejscem dla rozwoju metalu. To właśnie tutaj narodził się przecież heavy metal – BLACK SABBATH, JUDAS PRIEST, IRON MAIDEN. Nie mówiąc już o wszystkich death metalowych kapelach z końca lat 80-tych i początku 90-tych. Niestety od połowy lat 90-tych i przez cały okres od początku nowego wieku muzyka metalowa stopniowo zaczęła zanikać. Jednakże później znowu zaczęły powstawać nowe, dobre zespoły. Sugeruję, by mieć czujne oko na Anglię, gdyż jest tam parę zespołów, które mogą nieźle wszystkich zaskoczyć. Wierzcie mi, czy też nie, ale obecnie bardzo ciężko jest być zespołem z Anglii. Uważam, że aktualnie mamy do czynienia z monopolem na zespoły skandynawskie. Cóż, wszyscy domagają się skandynawskich kapel lub grup, które brzmią niczym ze Skandynawii. Jest też obecnie duży popyt na folk metal, zwłaszcza w Niemczech. Obecnie niestety nie zobaczysz zbyt wielu angielskich zespołów na trasach koncertowych. Mówiąc szczerze, jesteśmy chyba jedyną kapelą (poza jedną grupą, którą mam jeszcze na myśli), która aktualnie wyjechała z UK na trasę koncertową. Jak widzisz, to nie jest takie proste.

 

To było już ostatnie pytanie. Na koniec poproszę o jakieś przemyślenia, czy też inne przesłanie dla fanów, świata, whatever…


Craig: Wspierajcie heavy metal, chodźcie na koncerty, w miarę możliwości kupujcie płyty, raczej nie starajcie się ściągać ich z Internetu. Róbcie po prostu wszystko, by metal dalej żył, ponieważ zespoły na pewno potrzebują Was bardziej, niż Wy potrzebujecie tych zespołów. Wspierajcie nas dalej, byśmy mogli ciągle grać metal.

 

Dzięki wielkie za udzielenie wywiadu.


Craig: Dzięki!

 

[Adam Dzwonnik, pomoc techniczna: Marta Kasprzak]

 

De Profundis, www.deprofundisband.com, www.myspace.com/deprofundisuk