DEAD ASYLUM General Carnage `13

CD `13
Ocena: 4,5/6
Gatunek: melodic death metal

Kanadyjczyków szanuję. Za totalne wyluzowanie i wprost proporcjonalny do niego profesjonalizm. Ichnie zespoły mają to do siebie, że przy wyzuciu z pretensji do wielkiej kariery i braku gwiazdorskich kompleksów, niemal zawsze demonstrują kapitalny warsztat oraz etykę pracy, jakiej próżno szukać u zmanierowanych Jankesów (że o przedstawicielach gatunku kuc polski tłustogrzywy nie wspomnę). Czwórka metaluchów płci obojga działająca pod kryptonimem DEAD ASYLUM to zupełni debiutanci. Istnieją raptem trzy lata, grywają koncerty głównie w rodzinnym Vancouver i okolicach, a debiutancki matex wydali sobie DIY-owo. No i long „General Carnage” to klasa sama w sobie, jeśli chodzi o produkcję i wykonanie. Kanadyjczycy wybrali melodyjny death metal w podniosłym wydaniu, podparty thrashowym riffowaniem. AMON AMARTH spotyka KREATORa, choć porównania do ARCH ENEMY i THE CROWN również nie będą od czapy. Gitary bardzo treściwe, blastami rzuca dziarsko atrakcyjna perkusistka, a gdy obaj gitarowi zaczynają grzmieć jednocześnie tymi chropawymi voksami, to robi się konkretna miazga. Chłopaki z DEAD ASYLUM nie zawojują świata, nie odkryją nowych wymiarów, ale za profeskę chętnie przybiję kanuckim muzykantom piątkę, a bawię się przy tej muzyce równie dobrze, co oni. Młodzi grajkowie z Polski, niech z Kanady płynie dla was przykład – ćwiczyć, trenować, nie wyściubiać nosa z próbowani, póki nie nagracie czegoś przynajmniej na miarę „General Carnage”. Wykonać! [Elvis Belzebub]

Dead Asylum, deadasylumbooking@gmail.com; www.facebook.com/deadasylum