DEAD INFECTION Brain Corrosion `04

DEAD INFECTION Brain Corrosion `04

Pierwszym materiałem DEAD INFECTION, który usłyszałem, był „A Chapter Of Accidents”, ale w 1995 roku średnio interesowało mnie takie nakurwianie i wstyd przyznać, ale trochę się uprzedziłem. Od tamtej pory po prostu nie mogłem się do nich przekonać, choć też nigdy nie dałem im poważniejszej szansy. To był ogromny błąd. „Brain Corrosion” otrzymałem do recenzji, więc siłą rzeczy musiałem posłuchać tego materiału przynajmniej kilka razy. Już po kilku pierwszych taktach wiedziałem, że będę wracał do tego wydawnictwa z przyjemnością. Trzecia płyta DEAD INFECTION poniewiera okrutnie. Oczywiście mogę zostać źle zrozumiany, więc od razu prostuję. Nie jest to najwybitniejsza grindowa płyta wszechczasów. Nie jest też najszybsza, ani najbrutalniejsza. Jest po prostu świetna. Jest doskonałym wyznacznikiem grindowego łojenia. Numery są stosunkowo proste, średnio szybkie (podkreślam po raz kolejny, że ta płyta wcale nie jest nastawiona na osiąganie zawrotnych prędkości), ale też chwytliwe i brutalne. Do tego dochodzą całkiem ciekawe partie wokalne, choć osobiście niekoniecznie jestem nimi zachwycony. W sumie panowie nagrali 22 kawałki, całość trwa blisko 35 minut i czas ten w całości wypełniony jest muzyką. Brak tutaj zbędnych introdukcji, więc jak na standardy grindowe, ta płyta jest naprawdę długa. Ale wspomniałem już o chwytliwości i porządnej dawce brutalności, a zatem ciężko narzekać na nudę. Spotkałem się z opiniami, że ciężko odróżnić jeden utwór od drugiego. Bzdura, jakich mało. Można tak powiedzieć o wielu grindowych wydawnictwach, ale na pewno nie o „Brain Corrosion”. Ponadto oceniłbym ten materiał znacznie niżej, gdyby nie tak niszczące brzmienie. Co więcej, można być w lekkim szoku, gdy sprawdzi się gdzie ta płyta została nagrana. Po prostu w przeciwieństwie do całego mnóstwa podobnie brzmiących płyt, nagrywanych w białostockim Hertz Studio, tutaj jest inaczej, nie słychać, że „Brain Corrosion” wyszło z Hertza. A to tylko potwierdza klasę zarówno studia, jak i kapeli. Wystarczy, że zespół wie, co chce osiągnąć i efekt może być znakomity. DEAD INFECTION nagrał kawał bardzo dobrej, choć absolutnie nieoryginalnej muzyki. Muzyki, która daje potężnego kopa w zad, a o to przecież w tym wszystkim chodzi. [Mirek]


Dead Infection, Slawek Cywoniuk, ul. Palacowa 4/42, 15-064 Bialystok; cyjan@wp.pl, www.deadinfection.info
Obliteration Records, Sekine, 3-32-1 Higashi-Ueno Taito-ku, Tokyo, 110-0015, Japan; grindrock@hotmail.com, www.obliteration.jp