Dead Stench #1 `00

„DEAD STENCH” #1
`00 (A4/54s./druk/7,5zł)

 

Dead StenchWyjątkowo wstrętna okładka „Dead Stench” #1 obwieszcza nam dumnie, że mamy do czynienia z zinem poświęconym przede wszystkim muzyce grind i brutal death. Szymon na pewno miał jakiś tam pomysł na swoje pisemko. Może niezbyt oryginalny, bo niedoścignionym wzorem w tej materii jest „Messershmitt” #3, ale chyba jeszcze wciąż efektowny. Wystarał się o drukarnię, zadbał o ładniutki skład komputerowy, a w realizacji graficznego konceptu pomógł mu kolega Spider. Więc trupim odorem jedzie na kilometr. Jak gore to gore. Rozbabrane rysunki. Bardzo fajne. Kutasy na wierzchu, nawet u szkieletorów. Proponuję, aby na drugi raz ozdobić tak podręcznik do anatomii dla początkujących. Nie dajcie się jednak zwieść ponętnym wyglądem, ponieważ treść tego debiutu jest mało ciekawa. Wiecie, grindersi zwykli odpowiadać na pytania na odpieprz. Nie popisali się ludzie z SKINLESS, REINFECTION, CEREBRAL TURBULENCY, itd. Dużo lepiej wypadły więc zespoły mniej rzeźnickie, jak ETHELYN, AD PATRES, DISLOYAL, które ogólnie urozmaicają zine’a. Porozrzucane co kilka stron recenzje są różne, bowiem ich autorami są trzy osoby. Ratunku, jeden koleś podnieca się BESATT. Nie podobają mi się relacje z koncertów, tzn. te z Czech, w których pan Wykrota, niczym Sivy z „Eligora”, bredzi o swoim upojeniu alkoholowym i innych pierdołach. Muzyki w nich niewiele. Kurwa, co mnie obchodzi karimata Olki z „Inphobii” czy pedalskie skłonności Kiszki z EPITOME? Zresztą częsta „obecność” tego ostatniego jegomościa na łamach „Dead Stench” to też przegięcie pały na maxa. Z tego wszystkiego polecam tylko artykuły. O seryjnych mordercach, historii WC, autopsji czy grupie AUTOPSY właśnie. Cóż, „dwójka” musi być lepsza, jeśli ma się obronić! [Kasia]

„Dead Stenach”, Szymon Wykrota, P.O.Box 151, 26-600 Radom 1; deadstench@poczta.onet.pl