DEATH LIKE MASS Jak Zabija Diabeł `17

Na DEATH LIKE MASS trafiłem zupełnie przypadkowo, nieprzypadkowo zostałem na dłużej. Na początku miałem trochę wątpliwości, ale byłem ciekaw jak się to rozwinie. Borykałem się z też ze wstydem… ale przecież i tak nie czytają nas „wielcy znaffcy”, obawiać się więc gromów ze strony polskich zinuf/webzinuf/magazinuf nie musiałem. Kogo zresztą obchodzi co tutaj napisane jest… dobra, muszę to w końcu z siebie wydusić. DEATH LIKE MASS BRZMI MOMENTAMI LEPIEJ OD MGŁY! Dobra, po wszystkim. To było szybkie. Zupełnie tak jak EP „Jak Zabija Diabeł”.

Wszystko na tej EPce jest za krótkie, poza jajami twórców – M (bębny), Eye Of Urge (gitara, bass) oraz Left Hand Trip (wokale) stworzyli dzieło bezkompromisowe, nietuzinkowe i co najważniejsze – świeże. Może nawdychałem się w życiu już za dużo MGŁY, ale ta kondensacja NON OPUS DEI i ODRAZY z niestrudzenie młócącą gitarą robi piorunujące wrażenie. To co wyróżnia DEATH LIKE MASS to także nieustanne poszukiwanie zmian. Krzyki, zawodzenia, zwolnienia, inwokacje, istne szaleństwo i babilońska rozpusta. Może trochę brakuje tu melodyjności, czegoś chwytliwego jak u MASSEMORD, czegoś co sprawia że utwory wchodzą jak zmrożona wódeczka, ale w sumie to je*ać. „Jak Zabija Diabeł” to coś na tyle wariackiego, że pozwala zatopić się na ten krótki moment (15 minut) w morzu beztroski. Krwawym, heretyckim morzu, ale o jakże przyjemnej temperaturze. Najbardziej bezkompromisowym i zarazem najkrótszym jest ostatni utwór na EP pt. „Abominacja”. Od początku do końca przygniatani jesteśmy foniczną ścianą, dociskani tak mocno że właściwie… dobrze, że to trwa tylko 2 minuty, bo wysrałbym wnętrzności na dwa końce. Niemniej jednak, prawdopodobnie najlepszy jest tu utwór tytułowy, na który składa się intro w stylu ELECTRIC WIZARD albo nie, BELZEBONG, a potem jest już klasycznie (dla DLM)… black metal na pełnej (furii i mizantropii) ku*wie + klimatyczne zwolnienia + opis tego jak zabija Diabeł. Na tym krótkograju nie ma żadnych odpowiedzi, nie mam też żadnych pytań. Ale jeśli panowie utrzymają taki poziom chaosu na kolejnych wydawnictwach (no chyba, że starczyło im sił tylko na 3 utwory) to nie będzie czego zbierać. [Vexev]

DEATH LIKE MASS
Wiadomo o nich tylko tyle, że prawie nic nie wiadomo. Wiemy jednak, że M to nowy przydomek Menthora, garmistrza szerzej znanego dzięki występom w ENTHRONED (nagrał z zespołem „Sovereign” z 2014 roku), NIGHTBRINGER oraz epizodowi w CORPUS CHRISTII (wspominam bo to moja ulubiona kapela). Powyższy pan pochodzi z Portugalii, natomiast reszta składu czyli Eye Of Urge, znany też jako T.Kaos (obecnie gra w LVCIFYRE) oraz Left Hand Trip (albo Mark of The Devil) pochodzą z naszej nadbużańskiej krainy. Najbardziej rozpoznawalną postacią dla nas (o ile można mówić o jakiejkolwiek formie rozpoznawalności w tym nurcie) jest oczywiście ta ostatnia postać, gra bowiem na co dzień w CULTES DES GHOULES, które pomimo grobowego odoru wydobywającego się z ich muzyki zdobyło już spore uznanie w półświatku.

DEATH LIKE MASS miał dotąd na koncie EP z 2015 roku pt. „Kręte Drogi” składające się z 5 utworów o całkowitej długości 26 minut. Może to oznaczać, że kolejne dzieło DLM będzie trwało ok. 7 minut, ale liczymy na więcej.

Tracklista:
1.) Jak zabija Diabeł
2.) Fausta ciemna noc duszy
3.) Abominacje

Death Like Mass, https://deathlikemass.bandcamp.com/album/jak-zabija-diabe/;

Under the Sign of Garazel, http://utsogp.otwarte24.pl/.