DEATH WARRANT Time Of Dying `08

Brud, smród i metal! Takie określenia łażą po łbie, gdy słucha się  płyty „Time Of Dying” meksykańskiego DEATH WARRANT. Na wstępie wiele wyjaśni sam fakt, iż jest to kompaktowe wznowienie materiału aż z roku 1986!!! Czyli kłania się prehistoria. Jaką grało się wtedy muzykę, wie chyba każdy i nie trzeba do tego specjalnej edukacji. Zespół wykonuje archaiczny już dzisiaj, siarczysty thrash.

Robi to w dynamicznych tempach, na bazie oschłej perkusji oraz charczących riffów, z poupychanymi tu i ówdzie krótkimi solóweczkami (dobrymi, to fakt), z czystym, często zażartym wokalem. W swoich czasach na pewno była to agresywna muza, ale dziś nie robi takiego wrażenia. Zresztą całość brzmi nie najlepiej, a nawet źle. Surowo i ubogo aranżacyjnie. Dźwięk faluje i czasem w ogóle mało słychać. Jednym słowem twórczość DEATH WARRANT jest pierwotna, prosta, drapieżna, bezpośrednia. Nie sposób jednak ostro osądzać tej grupy, bo w latach `80 większość istniejących kapel (nawet w Polsce) grała na podobnym, często amatorskim poziomie. Na koniec można dodać, że krążek „Time Of Dying” zawiera jeszcze bonusy – nagrania koncertowe z roku 1987 (w tyle ludzie skandują nazwę kapeli), jedną nie publikowaną, wolną kompozycję instrumentalną oraz dwa numery z jeszcze starszego dema z 1984. Album „Time Of Dying” nie jest czymś, co powinien zdobyć każdy fan metalu, bynajmniej. Jest to wydawnictwo tylko dla totalnych koneserów, którzy najchętniej w ogóle nie słuchają nowej muzyki i na przykład uważają, że internet zabija podziemie! [Kasia]

Death Warrant, felixreyes56@yahoo.com
Utterly Somber Creations, P.O.Box 08 – 419, Chicago, IL 60608, USA; angeldelujuria@msn.com; www.utterlysomber.com