DECAPITATED CHRIST The Perishing Empire Of Lies `13

CD/digiCD/LP `13 (Metal Inquisition Rec.)
Ocena: 5/6
Gatunek: death metal

Nie umiem, nie potrafię i nie chcę być obiektywny w przypadku takich płyt jak „The Perishing Empire Of Lies” DECAPITATED CHRIST. Jest to oldschoolowe, klasyczne death metalowe granie, jakie sprawia, że nie mogę pozostać obojętnym i od razu radośnie podryguję wśród spowitych mgłą nagrobków, a czasy „Headbangers Ball” stają mi przed oczyma. Te piękne czasy, gdy death metal nie był muzyką ugładzoną, wypolerowaną i wypieszczoną, gdy grali go kudłaci kolesie w wyciągniętych i podartych koszulkach, a nie lalusie w dresikach i adidaskach. I gdy nie technika i szybkość były najważniejsze, a klimat. Klimat śmierci, zła, mroku, odoru zatęchłych katakumb. Kto kocha stare ENTOMBED, kto pamięta wczesne DEATH, kto nie wyobraża sobie dnia bez pierwszego UNLEASHED, wie, o czym mówię. DECAPITATED CHRIST nie zżyna z żadnej z tych kapel, choć ducha metalu śmierci z okresu rozwoju gatunku czuć z każdej nuty płyty „The Perishing Empire Of Lies”. Gdybym miał już wskazać największe podobieństwo, to rzeczywiście najbliżej Hiszpanom do ENTOMBED z okresu „Left Hand Path”, dlatego podejrzewam, że część z Was przestała już czytać tę recenzję i natychmiast szuka tego albumu. Ci, którzy nie wiedzą, o czym mówię, nie powinni w ogóle umieć czytać. Mamy więc do czynienia z death metalem mocnym i brutalnym, ale silnie zakorzenionym w thrashu, przez co możemy być spokojni, że nie zostaniemy przytłoczeni nawałem blastów i plątaniną riffów, a każde uderzenie ma swój czas i miejsce. Kiedy trzeba, panowie potrafią stylowo zwolnić, a nawet ubarwić tło klawiszami, bez słodzenia kompozycji, a jedynie potęgowania nastroju (posłuchajcie wstępu „The Cannibal Instinct” – od razu wracają wczesne lata 90-te). Dorzućcie do tego jeszcze cover DEICIDE, oczywiście „Sacrificial Suicide” z genialnej jedyneczki bluźnierczej formacji Bentona, a to jeszcze nie koniec oldschoolowych niespodzianek. W dwóch utworach gościnnie udziela się wokalnie Martin Van Drunen i dostaję tiku nerwowego na myśl, że miałbym komuś pisać, skąd ów pan pochodzi i jakie ma zasługi dla sceny. A już absolutną wisienką na torcie jest gościnny występ Pete Sandovala, który w instrumentalnym „Marching” pokazuje, że nie ma sobie równych w grze na bębnach. Niech sobie Trey pluje w brodę. Całość płyty zmiksował sam Dan Swano, co dla mnie samo w sobie jest najlepszą wizytówką. Zespół DECAPITATED CHRIST swoim trzecim albumem pokazał, że stary, dobry death metal wciąż ma znakomitych przedstawicieli. Może świata tym graniem nie zwojuje, kijem rzeki nie zawróci, ale na pewno zdobędzie wielu oddanych fanów. Jak niżej podpisany. [Shadock]

 

Decapitated Christ, cesarcold@gmail.com; www.facebook.com/decapitatedchrist, www.reverbnation.com/decapitatedchrist

Metal Inquisition Rec., Postfach 1113, 04767 Mügeln, Germany; info@metal-inquisition.de; www. metal-inquisition.de