DECAYOR Recurring Times Of Grief `09

Sympatyczny ten DECAYOR. Fajny, ponieważ gra taką odmianę doom metalu, którą lubię. Gatunek ten jest na płytce „Recurring Times Of Grief” płynnie łączony z deathem i pozostaje w swoim wymiarze klasyczny, zarazem nie przywodząc jednoznacznie na myśl żadnej ze starych kapel. Muzyka irlandzkiego tria jest ciężka, a zarazem melodyjna. Utwory są rytmiczne, w tempach niejednostajne. Dynamiczne fragmenty są świetną alternatywą dla tych wolnych, bywa że pochodowych. Grupa często stawia na instrumentalne granie (z wykorzystaniem np. czysto brzmiącej gitary), które wydłuża kompozycje do 10-12 minut. Nie umniejsza to jednak wkładu wokalisty, który dobrze growluje, a i często także potrafi całkiem nieźle zaśpiewać naturalnym głosem. Nastrój utworów, odpowiednio do zmienności motywów doom i death metalowych, również nie jest jednowymiarowy, lawiruje między smutkiem a agresją, emocjonalnym ukojeniem a pobudzeniem… Materiał „Recurring Times Of Grief” zespołu DECAYOR można polecić tym, którzy z sentymentem wspominają MY DYING BRIDE, ANATHEMA i PARADISE LOST, a zarazem są świadomi, że i w Irlandii rodzą się wartościowe klimatyczne formacje, z młodszego pokolenia niż od dawna znany już MOURNING BELOVETH… [Kasia]