DEEP DESOLATION Rites Of Blasphemy `12

CD `12 (Darkzone Prod.)
Ocena: 4,5/6
Gatunek: black/doom/stoner metal

Jak mam nie zachwycić się płytą, którą otwiera kawałek rozczulająco zatytułowany „Between the Tits of a Witch”? Inwencja łodzian na tym się jednak nie kończy. Drugi long DEEP DESOLATION, „Rites Of Blasphemy”, stoi pod znakiem czujnego połączenia groźnie brzmiącego black metalu z czarną, przepaloną doomową melasą. Wspomniany numer o uprawianiu wyszukanych ćwiczeń gimnastycznych z przedstawicielką wiedźmiego fachu daje dobre pojęcie o rzeczonym miksie, gdyż zaczyna się wstępem – sonicznym ekwiwalentem łyknięcia kwasa i popicia go herbatą z wkładką, przepoczwarza się w siarczysty black, by w końcu odjechać w groove’owy, transujący stoner/doom. Na „Rites Of Blasphemy” znajdziecie wszystko, co potrzebne do spreparowania ciężkiej luty o przytłaczającym klimacie: mocne sabbathowe riffy, psychodelizujące solówki, diaboliczną aurę… Kłania się stary tyran CELTIC FROST, z Norwegii porozumiewawczo machają łapką troskliwe misie z MAYHEM i SATYRICON, a gdy DEEP DESOLATION zaczyna zwalniać, to wtacza się na tory, gdzie porównania z takim ELECTRIC WIZARD nie będą zupełnie od czapy. Kulminacją blisko godzinnego mateksu jest zaś ponad dziesięciominutowy monument „Mroczny hymn”, a więc poemat Williama Blake’a zaadaptowany na katorżnicze misterium. Jedyne zastrzeżenie mogę mieć do brzmienia, które momentami zaczyna niepokojąco wonić syntetyką, ale to jedyny minus tej mocarnej płyty. Nie ma co pierdolić po próżnicy: rzecz całkiem w cyc (wiedźmy)! [Elvis Belzebub]

 

Deep Desolation, deep-desoaltion@o2.pl; www.facebook.com/deepdesolation

Darkzone Prod., mrocznastrefa@go2.pl; www.myspace.com/darkzonepl