DEMORIAN Back To The Glorious Past `09

Siódmego dnia Bóg stworzył hałas, jazgot i dysharmonię. Szatan postanowił go jednak przelicytować i zamyślił działający w Szwecji projekt o nazwie DEMORIAN. Nie lubię pastwić się nad słabą muzyką. Po prostu wyłączam ją i zapominam. DEMORIAN jednak, ze względu na mającą powstać recenzję, jeździł ze mną autem i uparcie hałasował w moich słuchawkach. Próbowałem słuchać płyty „Back To The Glorious Past” w każdych możliwych okolicznościach: w skupieniu i w tle, i zawsze zadawała mi męki. Na tym albumie skupiły się wszystkie nieznośne wady black metalu i pagan/folk metalu, jakie przychodzą mi do głowy. Przede wszystkim materiał ten jest fatalny pod względem nagrania, jak również brzmienia, a nawet miksu. Choć datowany jest na rok 2009, a cztery utwory pochodzą zaś z dema z 2007 roku, brzmi jak amatorska, garażowa (jaskiniowa?) próbna sesja nagrywana na wysłużonym Kasprzaku, w dodatku na startą, częściowo wymiętoszoną i rozmagnetyzowaną taśmę… Na miłość Boga! Mamy XXI wiek i nagrywanie materiału tej jakości, tytułowanie go płytą i tłoczenie na CD, uwłacza nie tylko muzykom, muzyce jako takiej, ale przede wszystkim odbiorcy! Nie jestem jakimś oszołomem domagającym się dla undergroundowej muzyki jakości brzmień uzyskiwanych w studiu Manfreda Eichera, ale propozycja DEMORIAN to dla mnie za wiele. W rzeczywistości mamy na „Back To The Glorious Past” za każdym razem dwa rodzaje ścieżek: te „brudne” – nagrywane jakby u wylotu jaskini trolla (wokal lub raczej skrzeczenie, gitary lub raczej szum gitar i perkusja przypominająca rozsypany na drewnianych schodach wór kartofli) i całkowicie czyste, dogrywane i generowane najpewniej przez keybord lub komputerowo (klawisze, piszczały i podobne). Tym pierwszym brakuje dynamiki (wokalowi również warsztatu), te drugie dograne są zazwyczaj za głośno, co poprzez swój kontrast pogłębia niechciany efekt. Muzyka jest prosta, momentami komicznie banalna, ale i tak zdarzają się nierówności, słychać wręcz momenty włączania i wyłączania się poszczególnych ścieżek. Długo DEMORIAN brzmiał dla mnie jak jednoosobowy projekt młodego muzyka próbującego samodzielnie (z większą lub mniejszą wprawą) obsłużyć wszystkie wykorzystywane instrumenty. Tytuł sugerował jakiś składak demówek z zamierzchłego („chwalebnego”) okresu, który umieszczałem gdzieś w pierwszej połowie lat 90-tych (kiedy to jeszcze jakieś Kasprzaki mogły być w użyciu)… Okazało się jednak, iż pomyliłem się o dekadę. Najstarszy materiał zamieszczony na „Back To The Glorious Past” pochodzi z demo „Christ Of Evil” z 2007, a muzyków na wkładce do płyty jest trzech i nie wyglądają bynajmniej na młodzieniaszków! Wydawnictwo „Back To The Glorious Past” polecam wyłącznie kolekcjonerom (stosunkowo ładne wydanie) i fanatykom gatunku. Mnie jednak „Powrót do pełnej glorii przeszłości” (czyjej niby: sceny, ludzkości czy zespołu?) kojarzyć się będzie już zawsze z przemokniętym, ukrytym pod paprotką karłem, który w ulewny deszcz gniewnie pokrzykuje na pędzące autostradą samochody… [Herr Bee]

star10

Na dźwięk nazwy DEMORIAN i na widok okladki płyty „Back To The Glorious Past” wystraszyłam się… I niestety przeczucie nie omyliło mnie. To, co uprawia ten jednoosobowy (najprawdopodobniej) projekt, jest cienkie jak dupa cienkiego węża. Pan artysta-intelektualista mianuje się pewnie true black metalowcem, ale mało tego – blackowcem z duszą, sercem i jajami… Choć tak bezjajecznej muzy dawno nie słyszałam. Jak jest black, to z bezdusznym automatem, pozbawionym mocy, ze szczyptą zwykłego klawisza i cofniętym, zniekształconym screamem. Zaś druga połowa utworów to dziwactwa w innym stylu. I tu jest jeszcze gorzej. Folkowe brzmienia i melodie, ambientowe czy industrialne wstawki, czysty wokal, spokojne tempa, a w outro nawet motyw przypominający mi ten przewodni z serialu „The X-Files” („Z archiwum X”). Elementy składowe nienajgorsze, ale w połączeniu zastosowanym przez DEMORIAN wyszło coś pokracznego, jakby koleś na raz chciał złapać pięć srok za ogon. Całościowo to porażka. Ubogie aranżacje, fałsze gitarowe, rozjeżdżające się poszczególne ścieżki melodyczne, ogólnie jest to dla mnie niezrozumiałe i koszmarne. W żadnym z wcieleń DEMORIAN nie jest choć trochę interesujący, a wręcz przeciwnie – z „Back To The Glorious Past” na każdym kroku uderza amatorszczyzna. Dziwię się, że ktos wydał tę płytę oficjalnie…  [Kasia]

Demorian, camazotz.666@gmail.com; www.demorian.se, www.myspace.com/demorianband

Salute Rec., Tony Sundstrand, Murargrand 43, 733 36 Sala, Sverige, Sweden; saluterecords@gmail.com; www.myspace.com/saluterecordsofficial

Azermedoth Rec., www.azermedoth.com, www.myspace.com/azermedothrecords