Dennis Stratton: Dawno temu w IRON MAIDEN…

stratton.alcatrazDennis Stratton. Jedna z najważniejszych postaci w historii brytyjskiego heavy metalu wczesnych lat 80-tych. Współautor początkowych sukcesów prawdopodobnie najważniejszej kapeli metalowej w historii – grupy IRON MAIDEN. Gitarzysta na pierwszej płycie „Iron maiden”. Utalentowany instrumentalista, wokalista i autor. Przez wiele lat trochę działał na uboczu, ostatnio wraca… O najbliższych planach muzyka, a także chlubnej przeszłości w kilku zespołach będziecie mieli okazję przeczytać w ekskluzywnym wywiadzie, którego były muzyk IRON MAIDEN zgodził się nam udzielić. 

 

 

Witaj Dennis! Na początku chciałem Ci podziękować, że znalazłeś trochę czasu dla naszego magazynu. Chyba nie miałeś zbyt często do czynienia z polskimi mediami?!

 

Witam, tak to ja – Dennis Stratton hehe. Co do wywiadów… Jeśli ktoś z Polski lub z jakiegokolwiek innego kraju zadałby mi kilka pytań, na pewno bym na nie odpowiedział. Nie mam problemu z kontaktem z mediami.

 

Chyba nie narzekasz na nadmiar wolnego czasu. Co jakiś czas słychać o Twoich koncertach. Czy to oznacza, że Dennis Stratton wraca na dobre?

 

Prawdę mówiąc w ogóle nie mam wolnego czasu! Po IRON MAIDEN grałem w LIONHEART, w latach 1980-1986. Od 1990 do 2005, piętnaście lat, to z kolei udział w PRAYING MANTIS. Po odejściu z tej grupy w 2006 r., przez 4-5 lat pracowałem z trzema kapelami z Anglii i innych krajów Europy. Często też jeżdżę do Włoch i ogólnie po całym kontynencie, ponieważ gram na festiwalach. Przez ostatnie cztery lata jeździłem do Włoch na Iron Maiden Convention, gdzie grałem z fenomenalną kapelą CLAIRVOYANCE. W zeszłym roku pojechałem do Afryki Południowej. Zabrałem tam swoją kapelę z Anglii i zagraliśmy utwory z pierwszej płyty IRON MAIDEN, bo tego oczekiwali od nas fani. Uznałem, że to zrobimy – nie był to hołd, tylko to były moje lata w IRON MAIDEN. Graliśmy ten pierwszy album i set trwał ok. godziny – tyle co występ na jakimś dużym festiwalu. Odwiedziliśmy również Bułgarię w tym roku, żeby zagrać na kilku festiwalach i wszystko wypadło świetnie, naprawdę dobrze. Tak więc wolnego czasy nie mam wiele.

 

Dennis_StrattonChodzą słuchy, że przygotowujesz się do sporej trasy koncertowej po Ameryce Południowej. Jak konkretne są to plany?

 

Co do plotek o przygotowywaniu trasy po Ameryce Południowej, to na tę chwilę ta plotka ma w sobie sporo prawdy. Tak, kilka miesięcy temu, za pośrednictwem Facebooka i mojej strony, skontaktował się ze mną organizator trans koncertowych z Ameryki Południowej. Spytał, czy ja i zespół bylibyśmy zainteresowani przyjazdem i zagraniem koncertu. Nasza odpowiedź: „Jasne!”. Nadal wszystko jest w trakcie dogadywania, czekamy na ich ostateczne „Tak”. Zobaczymy, jak to wyjdzie. Mam nadzieję, że z Ameryką Południową będzie wszystko ok.

 

Czy w związku z tym jest szansa na podobną trasę po Europie?

 

Byłoby super, gdyby podobna trasa odbyła się Europie. Jeśli ktoś w Europie tylko nas zechce, na pewno to zrobimy. Pewne jest, że zagramy na kilku festiwalach w Europie. Na pewno w przyszłym roku jedziemy znowu do Bułgarii. W planach mamy też Rosję i Białoruś.

 

A czy jest jakaś szansa na Twój koncert w Polsce, z którego polscy fani bardzo by sięucieszyli?

 

Bardzo chętnie znów przyjechałbym do Polski. Ostatnim razem, gdy byłem w Sopocie z innymi gwiazdami sprzed lat, nagraliśmy album, za który nie dostaliśmy kasy i który został wydany bez naszej zgody. Ale pomijając ten fakt, to zależy mi na koncercie w Twoim kraju. Jeśli jakiś organizator będzie zainteresowany, to z chęcią przyjadę ze swoim zespołem, tak jak wtedy do Sopotu i możemy zagrać utwory z pierwszej płyty IRON MAIDEN.

 

 

 

Niestety nie ominiemy tematu IRON MAIDEN, musisz mi wybaczyć hehe. Byłeś częścią jednej z najważniejszych kapel w historii. Jak wspominasz tamte romantyczne czasy?

 

Mam wspaniałe wspomnienia dotyczące IRON MAIDEN. Wiesz, pracowałem z nimi rok, półtora. Pierwszy album, pierwsze trasy z KISS i z innymi, np. JUDAS PRIEST. Fanie jest mieć takie wspomnienia i to świetne uczucie, że było się częścią zespołu, który osiągnął taki sukces.

 

Pamiętasz moment, kiedy Steve Harris zaproponował Ci współpracę?

iron.maiden_strattonPracowałem wtedy z własną kapelą REMUS DOWN BOULEVARD (RDB) i występowaliśmy w pubie we wschodnim Londynie, który nazywał się „Bridge House”. Graliśmy tam co tydzień. Steve i Dave przychodzili tam i patrzyli, jak gramy. Kiedy podpisali kontrakt z EMI, spytali się mnie, czy nie dołączyłbym do nich, bo szukają gitarzysty, który robi tyły i śpiewa. Spytali również, czy nie znam jakiegoś gitarzysty, a ja powiedziałem: „Znam” i wziąłem z sobą Clive’a. A oni spytali się go, czy też chce dołączyć. Wziąłem sobie ich nagrania, które przygotowali do nagrywania pierwszej płyty IRON MAIDEN i pracowałem nad piosenkami w domu. Więc kiedy weszliśmy do studia, mogłem wprowadzić zgranie, gitarę i technikę, które wykorzystywałem w poprzednich kapelach przed IRON MAIDEN, do piosenek stworzonych przez Steve’a, a to sprawiło, że brzmiały dużo mocniej.

 

Dennis, czy możemy wyjaśnić pewną sprawę? Krążą plotki, że podobno chciałeś ukierunkować brzmienie IRON MAIDEN w stronę tego, co robił zespół QUEEN. Dotyczyło to bodajże spojrzenia na utwór „Phantom Of The Opera”.

 

Prawdą jest, że to, co się stało, wyglądało tak: byliśmy w studiu i wraz z inżynierem oraz producentem siedzieliśmy nad każdą piosenką, pracowaliśmy nad zgraniem i gitarami, zgrywaliśmy wokale. Pewnego dnia eksperymentowaliśmy sobie z operą i trochę nas poniosło. Nanieśliśmy harmonijkę i gitarę na „Phantom Of The Opera” i całkiem sporo wokalu. Brzmienie było po prostu genialne! Do studia przyszedł Rod Smallwood i puściliśmy mu to, a on powiedział: „To brzmi jak QUEEN”. I trochę tak było. Za dużo jednak, jak na IRON MAIDEN. Tak sobie po prostu eksperymentowaliśmy. To była taka zabawa, kombinowanie. Później zdjęliśmy gitarę i harmonię. Utwór od razu zabrzmiał, jak reszta albumu.

 

Iron.Maiden_first.albumZ którego utworu nagranego na płycie „Iron Maiden” jesteś szczególnie dumny?

 

Z całego albumu, ale to „Phantom Of The Opera” sprawia, że drżę. W tej piosence tyle się dzieje, a ja mogłem pozwolić sobie na trochę więcej z harmoniami.

 

Po sesji nagraniowej debiutanckiej płyty zagraliście pierwszą znaczącą trasę u boku KISS. Świat praktycznie stał u Waszych stóp…

 

Tak, pamiętam to całkiem nieźle. Nagrywanie poszło naprawdę szybko, ponieważ mieliśmy przed sobą dwie trasy z KISS i JUDAS PRIEST. Tak, zespół IRON MAIDEN powstał bardzo szybko i z dnia na dzień stawał się coraz bardziej popularny.

 

Zatrzymując się przy KISS… Nie jest tajemnicą, że podczas tej pamiętnej trasy z IRON MAIDEN zżyłeś się z Paulem Stanleyem i Gene Simmons. Masz z nimi jeszcze jakiś kontakt?

 

To była niezapomniana trasa. Wszyscy były wspaniali. Świetnie się dogadywaliśmy z KISS. Tak samo, jak z innymi kapelami grającymi przed IRON MAIDEN, a także z JUDAS PRIEST, z którymi wyruszyliśmy w trasę. Paul Stanley i Gene Simmons zabrali mnie w Sztokholmie, aby uczcić moje urodziny. Tę noc na pewno zapamiętam na zawsze. Dostałem od nich prezenty, Paul dał mi swój kask przeciwpożarowy z symbolami KISS. Z chęcią bym się z nimi ponownie zobaczył, ale niestety są w Stanach i rzadko się widujemy.

 

Jakiś czas temu media obiegła wiadomość o Twoim spotkaniu ze Stevem Harrisem przy okazji koncertu IRON MAIDEN w Londynie w sierpniu 2011. Na zdjęciach wyglądaliście jak bracia. Miły obrazek. Może w IRON MAIDEN potrzebują czwartego gitarzysty hehe?

 

Steve zadzwonił do mnie w czwartek przed koncertem. Nie rozmawialiśmy chyba od trzynastu lat. Zaprosił mnie, żebym przyszedł do hotelu „Orino”. Poszedłem tam z partnerką i córką. I było fantastycznie, po prostu rewelacja! Mieliśmy sobie tyle do powiedzenia, porobiliśmy mnóstwo zdjęć. Moja córka znów zbliżyła się z dziećmi Steve’a; podczas trasy po USA w 1992 r. zajmowała się jego dziećmi. To prawda, byłoby super, gdybym dołączył jako czwarty gitarzysta albo chociaż, żeby Janick sobie odpoczął, a ja pograł. Wspaniale byłoby znów zagrać w IRON MAIDEN. Jestem ze Stevem w stałym kontakcie. Teraz wrócił do domu, do Portugalii, później leci na Bahamy, gdzie też mieszka. Ale piszemy do siebie smsmy, bo kibicujemy naszej drużynie West Ham. Kto wiem, może jeszcze kiedyś razem zagramy?!

 

A jakie są Twoje stosunki z pozostałymi, byłymi i obecnymi muzykami IRON MAIDEN?

 

Relacje z pozostałymi członkami są bardzo dobre. Clive’a Burra nie widzę za często, choruje i teraz nie spotykamy się. Z Nicko spotkałem się jakiś czas temu na koncercie na „O2 Arena”. Niestety nie miałem okazji wpaść na Dave’a. Mam nadzieję, że niedługo znów się spotkamy, byłoby fajnie znów zobaczyć ich wszystkich.

 

W połowie lat 80-tych dołączyłeś do formacji LIONHEART. Zespół wyglądał solidnie. Co się stało, że nie przetrwaliście próby czasu?

 

W 1980 roku odszedłem z IRON MAIDEN i zadzwoniłem do LIONHEART. Ja, Rocky Newton i Steve Mann graliśmy razem przez około sześć lat. Napisaliśmy ponad sto piosenek. Pracowaliśmy w małym studiu nagrań, gdzie pisaliśmy wszystkie utwory. W końcu, w 1984 r. podpisaliśmy kontrakt z CBS i wyjechaliśmy do Los Angeles, aby nagrać album LIONHEART. Problem polegał na tym, że gdy wróciliśmy z nagrywania, mieliśmy wrócić do Stanów, żeby odbyć trasę z FOREIGNER, JOURNEY, albo trasę po Kansas z REO SPEED WAGON, ale jakoś się nie udało. Wytwórnia się nie odzywała, trasa upadła, a przez kolejne dwa lata (1984-1986) kapela powoli się rozjeżdżała. Szkoda, bo nasze brzmienie było rewelacyjne.

 

 

 

W pewnym momencie na Twojej muzycznej drodze pojawiła się grupa PRAYING MANTIS. Nagrałeś z nią kilka płyt. Jak wspominasz tamten okres?

 

Tak, po LIONHEART dołączyłem do PRAYING MANTIS, to było w 1990. Pojechaliśmy do Japonii, aby świętować dziesięciolecie nowej fali heavy metalu i w 1990 r. nagraliśmy tam album koncertowy. Poproszono nas, abyśmy zostali i związali się z japońską wytwórnią Pony Canzon, która chciała wydać naszą płytę studyjną. W sumie nagraliśmy dla Pony Canyon dziewięć albumów. Ten okres trwał 15 lat, od 1990 do 2005 r. Moja współpraca z PRAYIMG MANTIS była wspaniała. Graliśmy razem przez kilkanaście lat, lataliśmy w te i z powrotem do Japonii i koncertowaliśmy. Niestety w 2006 r. odszedłem z zespołu, ponieważ wytwórnia chciała wydać album „The Best Of PRAYING MANTIS”, a nie kolejny studyjny album. Było to ponoć związane z recesją.

 

the.orginal.iron.men

Czy przypominasz sobie płytę z komiksową okładką ukazującą dwóch rycerzy – jednego z mikrofonem, a drugiego z gitarą? „The Original Iron Men”, part 1 a później part 2 to był projekt nagrany z Tobą i Paulem Di’Anno…

 

Doszedłeś do punktu, w którym będę się bardzo starał zachować spokój. Płyty „The Original Iron Men” nagrałem będąc jeszcze w PRAYING MANTIS. Nie były one jednak nagrywane razem z Paulem Di’Anno, nie spotykam się z nim. Te piosenki nagrał koleś o imieniu Lee Heart. Powiedział mi, że to będą dema być może do nowego kontraktu. Płyty „The Original Iron Men” zostały wydane przez Lee Hearta w Europie czy Ameryce Południowej za moimi plecami, bez mojej wiedzy i zgody. Niestety nie dostałem żadnej kasy za nagranie tych albumów. Więc w gruncie rzeczy ten koleś to oszust, który złamał prawo. Nie wiem, czy mogę coś z tym zrobić. 

 

stratton.buzzcocks5Wiem, że miałeś okazję wystąpić w muzycznym show BBC – „Never Mind The Buzzcocks”. W Polsce jest to program praktycznie nieznany, ale wiem, że w Wielkiej Brytanii ma sporo fanów. W przeszłości występowali tam Lemmy, Alice Cooper i Bruce Dickinson. Jak to się stało, że wziąłeś w nim udział?

 

Tak, wystąpiłem w „Never Mind The Buzzcocks”, nie miałem nic przeciwko. W zeszłym roku wystąpiłem w filmie i podczas nagrywania spotkałem się z osobami związanymi z BBC, a oni zaproponowali mi udział w programie. To był fantastyczny dzień. Spędziłem sporo czasu z osobami, które zajmują się takimi programami i oni naprawdę są zabawni.

 

Na koniec powiedź, czy jest szansa na jakiś premierowy materiał sygnowany Twoim nazwiskiem?

 

Co do nowych wydawnictw, to nie jestem pewien. Może, ale na razie niczego nie planuję.

 

Dziękuję za rozmowę!

 

Dziękuję bardzo. Do zobaczenia.

 

[Sebass, tłum. Maciej Szemiel]

 

Dennis Stratton, dennis@dennisstratton.co.uk; www.dennisstratton.co.uk, www.en-gb.facebook.com/people/Dennis-Stratton/100002020427976