DEPRESSION Ein Kakophonischer Lebenshauch `07

Image DEPRESSION „Ein Kakophonischer Lebenshauch”
CD `07 (Apathic View Prod.)

Image

 

DEPRESSION to dość znany grind/gore`owy zespół z Niemiec, który po serii wydawnictw studyjnych, pokusił się o pierwszą płytę live pt. „Ein Kakophonischer Lebenshauch”. Jest to 16-fragmentowy zapis z koncertu gdzieś w ojczyźnie chłopaków oraz bonus – studyjny numer „DalaiDahmer”. Album oddaje chory klimat, który panował podczas występu kapeli i jest dość wiernym zapisem występu, bez cięć. Pomiędzy utworami zostawiono wszystkie zapowiedzi (a muzycy są rozmowni i przed każdym coś zagadują), wrzaski publiczności, krzyki, klaskanie, gwizdy, śpiewy a capella. Nie odczyszczono tych nagrań z takich rzeczy i dobrze, bo takie zabiegi odebrałyby płycie autentyczności. A sama muzyka? Brutalna, opętana, wściekła, zwyrodniała. Pierdolone granie prosto w ryj. Trochę przewrotnych improwizacji też się zdarza, ale to taka cisza przed burzą. Kto nie zna tej grupy, niech go nie zmyli nazwa oraz okładka „Ein Kakophonischer Lebenshauch”! Death/grind w wykonaniu DEPRESSION ma zmienne tempa. Choć znamienne jest to, że muzyka Niemców nie jest cały czas ultra szybka, aż do obrzydzenia. Ale to dobrze, bo nie jest tak oczywista, zamulająca i nie nudzi się za szybko. W sumie zespół bardziej mierzy w brutal death, z tendencjami do grindowego młóckowania i maniactwa. Jest to więc taki miarowy, średnio-szybki death plus grindowe patenty typu drugi wokal, wyeliminowane solówki czy skromność czyli krótkość numerów. Wokaliści w DEPRESSION szaleją. Zwłaszcza gdy do gardłowego growlingu Rona wtrąca się jeszcze drummer Kai i basista Marc. Nie brakuje więc także świniakowatych voxów, chrumkania, bekania, kwiczenia, rzygania i pierdzenia. Nieźle poczyna też sobie basista. Jego instrument jest dobrze nagłośniony, słyszalny, jednym słowem dość wyrazisty na tle innych. Utwory są proste, konsekwentne, podobnie zbudowane. Wyróżnia się dłuższy „Amputations For My Rations”, zmienny rytmicznie, na przemian szybki i wolny, ba, nawet ze szczątkową melodią. Zaś studyjny track również jest utrzymany w typowym dla DEPRESSION stylu. Są w nim te same elementy jak we wcześniejszych koncertowych tj. umiarkowane tempo, ciężkie riffy, grobowy growl plus pig scream, dudniący bas. Tylko naturalnie brzmienie jest lepsze… Co by jednak nie mówić i jakim powodzeniem fanów nie cieszyłby się krążek „Ein Kakophonischer Lebenshauch”, nie ma powodów, by moczyć się w nocy… Pomimo długiego stażu i bogatego dorobku (szczególnie demówkowo-splitowego) DEPRESSION to wciąż podziemny band, który kieruje swoją twórczość tylko do określonej grupy odbiorców. Nie można więc oczekiwać tysięcznej publiczności na gigach tej kapeli. Jednak na płycie audio tego nie widać. Co najwyżej słychać po wcale nie takiej euforycznej reakcji publiczności, jak można by się spodziewać… Ps. A książeczka wydawnictwa zawiera krótkie wspomnienia muzyków z trasy, m.in. z pobytu w Kalifornii. [Kasia]

Depression, depressive@depression-grind.de; www.depression-grind.de / www.myspace.com/depressiongrind
Apathic View Prod., Norman Besecke, Friedeholzstr. 1, 06886 Wittenberg, Germany; nonconform@gmx.net; www.apathic-view.de