DEPRIVED, MEMEMBRIS, NARRENTURM – 22.01.2011, Katowice

2011.01.22_deprivedTotal Death:

DEPRIVED, MEMEMBRIS, NARRENTURM

22.01.2011, Katowice, „Korba”

Lubię spędy w małych knajpkach, gdzie kapele grają dla max 50 osób. Nie ma jakiegoś strasznego ścisku, chociaż to też się zdarza, można spokojnie pogadać z ludźmi, no i masę nowych znajomości muzycznych i niemuzycznych można zawrzeć. A że umknęło mi kilka wcześniejszych koncertów w „Korbie”, to w końcu się pofatygowałem. Z obolałym karkiem po czwartkowym NILE przekroczyłem próg klubu, a oczom mym ukazały się znajome mordy z DEPRIVED i NARRENTURM. Chłopaki niedawno dojechali i dopiero co wnosili sprzęt. Pominę tutaj te wszystkie rozmowy, wzajemne zapewnienia o przyjaźni polsko-radzieckiej itd. Dodam jeszcze, że pojawiło się distro Mad Lion Rec., gdzie można było nabyć ciekawe płyty, nie tylko wydane przez tę wytwórnię.

Koncert niestety rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem i zamiast o 19-tej, NARRENTURM wyszło na scenę dopiero o 20-tej. Krótkie sprawdzenie, czy wszystko działa i zaczęli. Chłopaki grają mieszankę black/death metalu z klawiszami. Trzeba przyznać, że w ich wykonaniu to naprawdę porządny zastrzyk energii i adrenaliny. O brzmieniu nie będę się rozpisywał, bo to w końcu malutka knajpka, jednak jak na takie standardy, było całkiem, całkiem. Przy scenie zebrało się kilku maniaków mocniejszych wrażeń i wspólnie wspomagali zespół, a nawet w jednym utworze doszło do rozkręcania młyna, co w związku z brakiem miejsca nie miało większych szans powodzenia. Koncert NARRENTURM będą jednak dobrze wspominać.
Następni w kolejce byli łomżanie z MEMEMBRIS. Tutaj już nie było zabawy w jakieś dodatkowe klawisze czy inne udziwnienia. Surowy black metal, z klimatycznymi wstawkami zrobił wrażenie. Jednak publika nie dopisała i w czasie ich koncertu jedynie dwie osoby wspomagały zespół pod sceną, a kilka obserwowało biernie. W trakcie koncertu NARRENTURM niestety wokal był bardzo słabo słyszalny i trochę zepsuło to ogólne wrażenie i odbiór muzyki. Szkoda, że panowie zapomnieli swojej płyty do sklepiku, miałbym jakąś pamiątkę, bo porządnie chłopaki łoili.
Na koniec wystąpiła, można powiedzieć, że już znana marka na śląskiej ziemi, a więc DEPRIVED. Tarnogórzanie rozbijają się już nie tylko po Śląsku i Krakowie, ale mają zapędy coraz dalsze i wyruszają niedługo na podbój Warszawy. Z taką muzyką nie powinni mieć problemów, ponieważ death metal w ich wykonaniu jest wypełniony świetnymi zagraniami technicznymi, solówkami, blastami i do tego jest tak ciekawy, że chce się go słuchać. No i spontaniczne zagrania, jak np. bis w wykonaniu chłopaków (to trzeba było usłyszeć – Kojot napierdala w perkusję wielką kanonadę, podbija napięcie i w pewnym momencie jeden akord i koniec!). Mają chłopaki dystans i poczucie humoru. Po sceną zebrał się niemały tłumek 20 osób i dawaj! Headbanging, znów próba rozkręcenia młyna i totalny pierdolec.
Po koncertach było tradycyjne afterparty do upadłego. I tyle. Osób w knajpie było może 50, z czego prawie połowa przyszła na urodziny i siedziała w innej sali. Szkoda, że metalowe zespoły nie mają jak się wybić i pokazać, ale szacunek dla nich, że nie składają broni.
[Sake]