DESHODY Collapsing Colors `14

CD `14 (SG Rec.)
Ocena: 3,5/6
Gatunek: thrashcore

Włoskie DESHODY zadebiutowało w 2014 roku swoim pierwszym długograjem nazwanym „Collapsing Colors”. Na płycie można usłyszeć muzykę z pogranicza progresywnego thrashu, thrashcore’u oraz groove metalu, ze szczególnym naciskiem na tę ostatnią odmianę. W muzyce debiutantów słychać jednak wyraźne inspiracje AT THE GATES oraz rozwiązaniami znanymi z melodic death metalu (melodyjne partie gitarowe), ale odnajdzie się tutaj także elementy djentowe. Już otwierający utwór „Losing Control” zwiastuje, że materiał będzie ciężki – nisko strojone gitary, obfitość breakdownów i porażający, a momentami nawet szaleńczy growl. Włoski zespół raczy słuchaczy szeroką gamą muzycznych zagrywek, poczynając właśnie od djentowych zwolnień, poprzez melodic death metalowe solówki, aż po modern metalowe efekty dźwiękowe – w efekcie właściwie żaden utwór na „Collapsing Colors” nie jest nudny, monotonny czy powtarzalny, co często jest bolączką młodych zespołów thrash metalowych. Niemniej jednak DESHODY to niewątpliwie eklektyczny zespół, a sam nie przepadam za nowoczesnymi „muzycznymi hybrydami”, to z tysięcy „corowe’ych” bandów wyróżnia go unikalna zdolność wydobywania jedynie (a przynajmniej w większości) pozytywów z pozornie różnych odmian muzyki i nieskrępowane wplatanie pomiędzy nuty pewnych form innowacji. Przykładowo moim ulubieńcem jest trzeci utwór na płycie, pt. „Calypso”, który pod pewnymi względami jest właśnie nowatorski, ponieważ zmienia się w dziki, nieokreślony sposób – nie sposób się z nim zaznajomić i w pełni poznać. Słychać w nim wszystko, co wymieniłem wcześniej, z dodatkiem zabiegu „industralizacji gitary”, co czyni ten utwór wyjątkowym. Ale z drugiej strony szósty na albumie „History of a Legion” wypada fatalnie, również za sprawą tego zalążka „innowacji”. Czemu? Posłuchajcie intra, które jest wyprane z jakiejkolwiek mocy i brzmi jak dogorywająca pralka prosząca o wyłączenie z prądu. Brakuje w tym utworze siły, pójścia za ciosem i właśnie w tym momencie muszę wspomnieć o kolejnym mankamencie. Pisałem już o licznych breakdownach, ale trzeba zaznaczyć, że bardzo często brzmią „płasko”, tak jakby za mastering na poszczególnych utworach odpowiadały różne osoby, które miały różne wyobrażenie o charakterze muzyki DESHODY. Gdzieś dostajemy basem po mordzie, żeby za moment gdzie indziej doświadczyć liźnięcia szczeniaka z autyzmem. Poza tym mam wrażenie, że Włosi najlepiej czują się grając nieco wolniej, zbliżając się gatunkowo do thrashcore’u, ponieważ melodyjne elementy bywają czasem po prostu nijakie, a w najlepszym przypadku przypominają przykładowe zagrywki z podręcznika dla początkujących naśladowców THE HAUNTED. Dlatego pomimo elementu wspomnianej odkrywczości, czy też chęci eksperymentowania, DESHODY nie wniesie chyba niczego nowego do definicji „CORE”. Przyjemnie się słucha „Collapsing Colors”, szczególnie że grają debiutanci – w większości bez żadnego stażu w innych zespołach, którym nie brakuje solidności i dojrzałego podejścia do kwestii muzyki. Wątpię jednak, żeby ta płyta zagościła u kogoś w odtwarzaczu na dłużej. [Vexev]

Deshody, www.reverbnation.com/deshody
SG Rec., Via G. Rossini, 48 – 62015, Monte San Giusto (MC), Italy; www.sgrecords.it