DESPIZER Joyride of Despair ’13

CD '13
Ocena: 4,5/6
Gatunek: punk/crust

Przyznaję bez bicia – nie słyszałem wcześniej o DESPIZER, zapewne dlatego że crust/punk to nie do końca moja muzyczna bajka, ale po pierwsze dobra muzyka obroni się w każdych okolicznościach, a po drugie gdyby ktoś liczył na profesjonalną opinię to nie czytałby moich tekstów :) Jedziemy z tematem.

Jak wykazało krótkie internetowe śledztwo DESPIZER to załoga z Pabianic, w której udzielają się ludzie związani ze znanym w pewnych kręgach PERSECUTOR, a „Joyride of Despair” to ich debiutancki wypust. Muzycznie całość lokuje się w okolicach wczesnego NAPALM DEATH, DISCHARGE czy EXTREME NOISE TERROR czyli info dla mniej zorientowanych, to taki zmetalizowany punk rock na sterydach.

Od otwierającego album „Fight Back” aż po końcowy „Misconception”, „Joyride of Despair” to taka punkowa petarda przygotowana w myśl zasady – szybko prosto i konkretnie napierdalamy. „Joyride of Despair” jest monolitem, który najlepiej sprawdza się jako całość i dlatego nie ma sensu rozkminiać zawartości poszczególnych numerów. W zależności od dnia i nastroju najlepiej robią mi energetyczny „Fight Back” czy bujający „Gambling is for Fools” a innym razem stonerowy „Real Freedom” i rozpędzony „Intruder”. Dla urozmaicenia w dwóch utworach („Nie mogę tak żyć”, „Socjopata”) zespół zdecydował się nawijać po polsku co robi robotę i jakoś tak bardziej pasuje mi do konwencji, ale tak czy inaczej nie o teksty tutaj chodzi.

Zawartość „Joyride of Despair” po prostu bardzo dobrze się słucha i te pół godziny muzyki przenosi słuchacza do ostatnich dekad ubiegłego wieku kiedy wszystko było prostsze i po prostu bardziej szczere. To właśnie szczerość przekazu jest najmocniejszym punktem DESPIZER, który sprawia, że mimo całkowitej antyoryginalności tej muzyki, chce się do „Joyride of Despair” wracać. Warto sprawdzić. [Michał Pawełczyk]

Despizer, https://www.facebook.com/despizerhttps://despizer.bandcamp.com/;