DISBELIEVER The Dark Days `13

CD `13 (Wormholedeath Rec.)
Ocena: 4/6
Gatunek: gothic metal

Cholera, jak tylko wzięłam do ręki płytę „The Dark Days” DISBELIEVER, byłam w 100%-tach przekonana, że już kiedyś zetknęłam się z tym zespołem. A kiedy zaczęłam słuchać muzyki, moje przeświadczenie tylko się umocniło. Tymczasem myliłam się! Przynajmniej w kwestiach formalnych. Po odświeżeniu pamięci i zbadaniu sprawy okazało się, że po głowie chodziło mi wspomnienie po grupie GOTHAM O.D i albumie… „Disbeliever” (właśnie). Podobieństwa nie kończą się jednak na zbieżności nazwy zespołu i tytułu płyty – wciąż jestem przekonana, że obydwie kapele grają taką samą muzykę! GOTHAM O.D pochodzi z Finlandii i tamten album wydał w roku 2010 nakładem Off Records / Firebox, zaś DISBELIEVER to grupa włoska, a „The Dark Days” firmuje Wormholedeath Records. Obydwie formacje poruszają się w obrębie gotyckiego metalu, ździebko zabarwionego doom metalem, a przede wszystkim wyraźnie inspirowanego PARADISE LOST… z późniejszego okresu. Tego w którym growling odszedł do lamusa, coraz większą rolę zaczęły odgrywać instrumenty klawiszowe, a piosenki stały się ładniutkie jak pupcia niemowlaka. I tak DISBELIEVER czaruje (nie tylko w utworach bardziej balladowych) chwytającymi za serce melodiami i klimatem, który jest melancholijny, a nawet romantyczny, mistyczny – można by rzec. Wokalista pięknie wpasowuje się w styl muzyki. Śpiewa z dużym wyczuciem, po prostu urzekająco. Czasem wspierają go chórki, drugie ścieżki wokalne, tylko w jednym utworze („Into Eternity”) niespodziewanie pojawia się growl. Muzyka DISBELIEVER jest emocjonalna i „płynąca”, co uważam za jej zaletę. Niczym niezmącone dźwięki spokojnie wybrzmiewają przez ponad 40 minut. Nawet bardziej ożywione piosenki nie wyłamują się z konwencji. Spory udział w muzyce mają melodyjne gitary oraz instrumenty klawiszowe, czasem mocniej zaakcentowane na elektronicznym polu. Płyta „The Dark Days” jest spójna, jednorodna stylistycznie i słucha się jej dobrze, tak jakby się zjadało smaczne czekoladowe cukierki z dzieciństwa. I te paradisowate riffy, rytmika czy melodie rozmiękczają na maksa. Kto lubi gotycką popelinę i fiński rock/metal (odnośnik nieprzypadkowy, mimo że zespół jest z Włoch), również typu HIM, śmiało może sięgnąć po debiut DISBELIEVER. Metalowcy z krwi i kości – trzymajcie się od tego krążka o lata świetlne z daleka. [Kasia]

Disbeliever, disbeliever@disbeliever.it; www.disbeliever.it
Wormholedeath Rec., worm@wormholedeath.com; www.wormholedeath.com