DISCIPLINE X Wasted In Hollywood `14

CD `14 (Inverse Rec.)
Ocena: 4/6
Gatunek: thrash/crossover

Ahoj! Hola! Zawdziejcie katany z telewizorkiem, wyjmijcie z szafy białe adidasy i dziurawe dżinsy ze strzępami. I w prawo marsz! Natychmiast! Ze śpiewem na ustach, z okrzykami „why don’t you kill yourself?” i inne takie teksty, które płyną z ust Reksiego, wokalisty DISCIPLINE X. Jego zespół to zgraja zapewne świetnych kumpli, którzy lubią poimprezować, zabawić się, pograć w bilard – vide karykaturalna okładka długograja „Wasted In Hollywood”. Bez parcia na pęcherz, ani na sukces, grają soczysty crossover/thrash. Muzyka tychże kolesi jest szybka (z wolnymi wkrętami w dwóch utworach – jednak hehe), drapieżna, chwytliwa, z wyczuwalnym ciężarem gitar i pododawanymi wstawkami gitarowymi (solosami), pozbawiona ozdobników, w surowym brzmieniu. Jest prosta, zadziorna, jest też w niej punkowe niedbalstwo i szczera szczerość. Jest przy tym zagrana z głową i jajami. W parze z muzą idą teksty o chlaniu, kobietach i innych uciechach. A ciekawe jeszcze, co oznacza znajomy dla Polaka w wymowie tytuł kompozycji „Bukowski”?!? (jest to fajny przerywnik, gitarkowy instrumental, niestety krótki). Nie ma na „Wasted In Hollywood” agresji jako takiej, jest radość i totalny luz, czy też młodzieńcza drapieżność (choć nie wiem, w jakim wieku są ci Finowie). Nie wszystkie utwory mają jednak szybkie tempa, np. „Backstabber” ma fajne, umiarkowane. A dziesiąty z kolei, „T.A.B.”, jest już całkiem nastrojowy w warstwie gitar (znów można go potraktować jak przerywnik). Spokojne wykończenie ma także następujący po nim, kończący album „Whoring Hollywood”, więc w ostatnich minutach płyta traci swój pazur. Ale to nic nie szkodzi, bo wczesniej nadrabia to z nawiązką! Dla thrashersów „Wasted In Hollywood” to jazda obowiązkowa. Muzyka DISCIPLINE X wchodzi bez popitki. Punky metal rules! [Kasia]

Discipline X, www.facebook.com/disciplinexcrossover
Inverse Rec., info@inverse.fi; www.inverse.fi, www.facebook.com/inverserecords