DISMA Towards the Megalith (2011)

CD / LP (Profound Lore)
Ocena: 5/6
Gatunek: death metal

Tym razem na warsztat poszedł archiwalny kult w celu uzupełnienia niedopuszczalnej luki – braku recenzji albumu „Towards The Megalith” zespołu DISMA. Jedynego lonplay’a w dotychczasowym dorobku projektu z New Jersey. Album składa się z ośmiu kawałków, a DISMA z zacnych muzyków znanych m.in. z EVOKEN, IMMOLATION czy INCANTATION. Zespół w ubiegłym roku wypuścił EPkę „The Graveless Remains” jednak tym razem nie będzie ona przedmiotem naszych rozważań.

Na wokalu w DISMA spotkamy nikogo innego jak Craig’a Pillard’a (m.in. INCANTATION). Spodziewajcie się zatem neandertalskich, chodnikowych wałów na najniższych rejestrach. Ach, uch i och! Kwintesencja pierdolnięcia w najczystszej postaci. Z pięknym, wokalnym slow motion będziemy mieć do czynienia w kawałku „Chasm Of Oceanus”, ale i w innych nie można zarzucić wokaliście jakichkolwiek braków. Spisał się chłop na medal!

Co jeszcze? A to, że jeśli jesteś fanem piekielnego i siermiężnie mocnego death metalu w starym, dobrym stylu – MUSISZ poznać ten album, innej opcji nie ma. Świdrujące mózg gitary, niczym piła łańcuchowa tnące czaszkę zgniłego zombiaka, rytmiczne zagrywki, zmiany tempa szybkie niczym dziad z Alzhaimerem – masa „smaczków”, których często brakuje w obecnych wydawnictwach death metalowych wymiataczy.
W kawałku „Spectral Domination” zetkniemy się z chwilowym, nagłym uderzeniem agresji – nie spodziewajcie się jednak w muzyce DISMA popisów wirtuozerskich, czy prób bicia jakichkolwiek prędkości. Nie o to tu chodzi. Płyta nieco kojarzy mi się z neandertalczykami z CIANIDE czy SKELETAL REMAINS. Album jest pięknie zwieńczony tytułowym „Towards The Megalith”, niczym wisielec sznurem. Tutaj wchodzą już nawet tempa doom’owe, ale i dostaniemy po pysku blastami, niczym serią z otwartej dłoni od nadpobudliwego Chińczyka, które finalnie meczą i powalają kolosa na glebę, pozwalając mu zasnąć. Płyta się kończy.

Także moi mili, jeżeli nowe wydawnictwa death metalowych wyjadaczy nie cieszą jak dawniej, czegoś w nich brakuje, polecam ten album. Zmiażdży Wam tyłki, gwarantuję. Płyta może wydać się niektórym nieco nudna… Jednak życie nie zawsze obfituje w fajerwerki i „Towards the Megalith” zespołu DISMA również nie musi.

[Eva]

DISMA: https://www.dismaband.com/;
Profound Lore Records: https://www.profoundlorerecords.comhttps://www.facebook.com/profoundlorerecords/.