DRACO HYPNALIS: Czeska imaginacja

ImageDRACO HYPNALIS to nietuzinkowy zespół z Czech. Tamtejsza scena od lat słynie z dwóch przeciwległych gatunków: grindu i doom metalu. Zaś DRACO HYPNALIS, na przekór temu, tworzy inne dźwięki – będące połączeniem pokrzywionego black/death, granego z automatem perkusyjnym i klawiszami, czerpiącego także z muzyki klasycznej! W roku 2007 ukazała się druga płyta długogrająca tego morawskiego tercetu, „Imagination”, będąca kontynuacją debiutanckiego albumu „Weavers Of Unrest”. Od początku działalności trzon grupy tworzy dwóch muzyków: gitarzysta, klawiszowiec i obecnie główny kompozytor Mira oraz basista Ivos, który w wywiadzie okazał się szczery i opowiedział kilka cennych prawd o swojej kapeli…

Witaj! Zespół DRACO HYPNALIS istnieje przeszło 15 lat i ma na swoim koncie dwie duże płyty, promo i split. Który moment w historii zespołu szczególnie utkwił Ci w pamięci?

Trudny był początek roku 2002, kiedy grupę opuścił wokalista Martin. Poza tym w tym czasie zaprzestaliśmy grać próby, ponieważ nasza salka prób została zniszczona. Mieliśmy awarię grzejnika, wszędzie było pełno wody. Na szczęście nasze gitary, klawisze i automat perkusyjny mieliśmy w domu. Gdybyśmy to wszystko stracili, prawdopodobnie nigdy już nie bylibyśmy w stanie grać; poniesione zniszczenia doprowadziłyby nas do finansowej ruiny!

DRACO HYPNALIS to trio. Gracie z automatem perkusyjnym, który nadaje muzyce specyficznego wymiaru. Czy taki układ to Wasz świadomy wybór? Czy maszyna może być bardziej idealna niż żywy człowiek?

ImageKiedyś graliśmy z bardzo utalentowanym, ale prywatnie nie godnym zaufania perkusistą. Gdy nie przyszedł na sesję nagraniową, natychmiast wyrzuciliśmy go z zespołu. Chcąc kontynuować działalność, mieliśmy tylko jeden wybór – grać z automatem perkusyjnym. Tutaj, w regionie, w którym mieszkamy, metal nie jest popularny, no, może teraz bardziej niż parę lat temu, ale wówczas nie mieliśmy szans na znalezienie odpowiedniej osoby do gry w takiej kapeli jak DRACO HYPNALIS. Jeśli zaś chodzi o perfekcję – wszystkie nasze partie automatu są programowane przez człowieka z dwiema rękami i dwoma nogami, więc staramy się tworzyć partie brzmiące „po ludzku” i naturalnie. Ale automat nie jest bardziej idealny niż człowiek. Jest jedynie dokładniejszy w sposób mechaniczny. Maszyna może zagrać tylko to, co my jej zaprogramujemy. Nie jest w stanie nic skomponować.

Wasza muzyka robi wrażenie chaotycznej i rozdartej wewnętrznie. Jakbyście prowadzili nieustanną walkę między death a black metalem. W tak perfidny, trudny sposób łączycie te dwa gatunki:-). Jak Wy się w tym odnajdujecie? Nie możecie się zdecydować, czy wręcz przeciwnie – z rozmysłem chcecie pokazać, że te gatunki można zespalać ze sobą jeszcze inaczej niż to robi masa innych kapel? Czy taka właśnie jest Wasza wizja twórcza?

Mógłbym się z  Tobą nie zgodzić. Dla mnie muzyka DRACO HYPNALIS nie jest chaotyczna czy schizofreniczna. Może tak to wygląda, bo gramy nie planując, łącząc pasaże, jeden po drugim, kawałek po kawałku. Tworzymy bez systemu, bez względu na ostateczny rezultat, ale taka jest prawda. Ale na pewno masz rację, że taki jest nasz pomysł na tworzenie własnego stylu i wydaje się, że robimy to inaczej niż inne zespoły. Ale tak nam to po prostu wychodzi, nie mieliśmy takiego celu. Mówiąc krótko, kreujemy muzykę w ten sposób, jaki lubimy.

Jak wygląda proces twórczy w DRACO HYPNALIS? Pytam o to z uwagi na to, że Wasze kompozycje są cholernie poszatkowane. Jak to jest – więcej czasu pochłania Wam wymyślanie poszczególnych patentów czy scalanie ich w jedną (na pierwszy rzut ucha niekoniecznie spójną) całość?

Na wstępie chciałbym coś wyjaśnić. Materiał na nasz MC oraz debiutanckie CD zrobiliśmy wspólnie – ja i Mira. Przyłożyliśmy się do tego porządnie, ponieważ kompozycje powstały z różnych pomysłów i patentów. Ale utwory na nowy album „Imagination” są naprawdę przemyślane i nie są to puste słowa, ale szczera prawda i efekt muzycznej wizji. Ich jedynym kompozytorem i autorem jest Mira. Każda nasza kompozycja ma swój plan, na którym bazuje cały utwór; szkic, który się rozwija. Na zakończenie muszę powiedzieć, że naszym celem naprawdę nie jest tworzenie skomplikowanych struktur za wszelką cenę. Z drugiej strony staramy się tworzyć muzykę interesującą dla słuchaczy, nie tylko dla nas samych.

ImageTwórczość DRACO HYPNALIS trudno jednoznacznie porównać do innych zespołów, a jeśli już, to budzicie skojarzenia nie tylko z metalowymi kapelami. Jakie były najdziwniejsze lub najbardziej zaskakujące, ale też napawające Was dumą porównania Waszej muzyki, z którymi spotkaliście się w recenzjach i reakcjach odbiorców? Ogólnie jakie opinie o płytach DRACO HYPNALIS docierają do Was?

Niektórzy dziennikarze z trudem starają się coś napisać o nas. Czasem w ogóle nie rozumieją naszej muzyki, ponieważ nie mają większego rozeznania w tym gatunku. Nie mają pojęcia o tego typu muzyce i wyrzucają naszą płytę do śmieci. Nie mogę powiedzieć, że DRACO HYPNALIS jest wychwalany. Nikt nie jest idealny. Ale nawet negatywne opinie są dobre, bo zawsze można się z nich czegoś dowiedzieć i nauczyć. Nawet krytyka powinna być konkretna i może być konstruktywna. Podczas wieloletniej działalności byliśmy porównywani do takich starych zespołów jak ATHEIST, CYNIC, PESTILENCE, a jeśli chodzi o ostatni album, to generalnie jest to mix klasycznej muzyki w stylu OPETH, DIMMU BORGIR, EMPEROR, DARK FUNERAL. Jeśli chodzi o „najmądrzejsze recenzje”, to piszą o nas jako o black metalu z syntezatorami lub że gramy nieciekawie, z monotonnymi riffami. Bardzo zabawne było porównanie naszej muzyki do którejś płyty „głupkowatego” BURZUM. Naprawdę mnie to rozśmieszyło, gdy ktoś skojarzył nas z tą żałosną kreaturą.

l_draco-hypnalis_imaginationNa „Imagination” jest więcej instrumentów klawiszowych niż na „Weavers Of Unrest”, co uważam za świetne posunięcie. Jakie znaczenie ma dla Was ten instrument? Bowiem część słuchaczy sądzi, iż nie powinien on mieć racji bytu w – z założenia brutalnym i bezkompromisowym – metalu…

Nie przywiązujemy wagi do takich opinii. Instrumenty klawiszowe, a w naszym przypadku syntezatory były obecne w różnych hard rock`owych zespołach, dlatego zostały też zaakceptowane i mają swoje miejsce w muzyce metalowej. Wiele kapel je wykorzystuje. W DRACO HYPNALIS jest to naturalny i niezastąpiony element muzyki. Na początku używaliśmy partii keyboardu w dźwiękowej przestrzeni, jako tło, jednak z czasem rozbudowaliśmy ten element, rezerwując dla syntezatorów więcej miejsca w kompozycjach. Powód jest prosty – takie było nasze zamierzenie. Gdy zaczęliśmy używać klawiszy, pojawiło się w naszej muzyce sporo nowych, różnych dźwięków mających na celu zamknięcie całości w symfonicznym brzmieniu. Wiesz, jeśli nie możesz zagrać z prawdziwą orkiestrą, starasz się zbliżyć do takiego brzmienia poprzez syntezatory. W taki sposób Mira zrobił naszą ostatnią płytę. Wiesz, on gra na fortepianie od siedmiu lat, ponadto jego kompozytorskie umiejętności są bardzo duże.

l_draco-hypnalis_weavers-of-unrestMoim zdaniem „Imagination” to płyta lepsza, bardziej dojrzała niż „Weavers Of Unrest”. W jakim kierunku zamierzacie iść w przyszłości? Uprościcie czy jeszcze pokomplikujecie muzykę DRACO HYPNALIS?

Dziękuję za komplement. Jak już mówiłem, nasze utwory zostały dobrze zaplanowane i myślę, że dlatego uważasz, że ostatni album jest lepszy i bardziej dojrzały. Jednak teraz, kiedy zespół jest bardziej skoncentrowany na koncertach, trudno powiedzieć, jak w przyszłości zabrzmi nasza muzyka. Mogę powiedzieć, że nie będzie ona prostsza i tak jak dotychczas, nie zabraknie w niej atmosferycznych motywów. Na przykład, kiedy pod koniec 2007 r. byliśmy na spotkaniu gitarzystów w rodzinnym Zlinie (właściwie był to konkurs, w którym braliśmy udział), Mira wybrał do zagrania „Leningrad Symphony” autorstwa kompozytora muzyki klasycznej, Dmitri`ego Shostakovich`a – naprawdę wykonał to w zmienionej, swojej własnej wersji i być może będzie to dobry pomysł na twórczość DRACO HYPNALIS w przyszłości…

No właśnie! Nietypowym elementem w Waszej muzyce są cytaty z muzyki klasycznej, które wplata Mira. Co ważne, są one umiejętnie wkomponowane i brzmią dobrze. Jacy są Wasi ulubieni kompozytorzy muzyki klasycznej? Czy wyróżnilibyście jakieś zespoły, które Waszym zdaniem udanie łączą cięższą muzykę z poważną?

ImageNie znam żadnej grupy metalowej lub rockowej zespołu, który w swoich utworach wykorzystywałby dużo elementów muzyki klasycznej. Więcej kapel gra w stylu progressive, art, jazz lub łączą te gatunki. Przy czym muszę tu zaznaczyć, że według mnie nie można mówić od razu o wpływach z klasyki, gdy tylko dana kapela gra z orkiestrą lub ma orkiestralne brzmienie. Takie efekty są możliwe do zrealizowania, co nie znaczy, że w tego typu utworach słychać muzykę klasyczną. Ulubieni kompozytorzy Miry to Dmitri Shostakovich, M.P. Musorgskij, Dmitri Kabalevskij. Ja i Petr za bardzo nie słuchamy muzyki poważnej.

Ciekawi mnie, czy w ogóle trudno jest zagrać taką muzykę, jaką wykonujecie w DRACO HYPNALIS? Jak oceniacie swoje umiejętności władania instrumentami? Czy dużo ćwiczycie, może uczycie się w jakiejś profesjonalnej szkole, aby rozwijać warsztat?

Interesujące pytanie. Osobiście nie sprawia mi problemu granie muzyki DRACO HYPNALIS i nie wiem, w jakim kontekście jest ona skomplikowana. My po prostu lubimy tak grać i dlatego to robimy. I w zasadzie nie interesuje nas nic więcej, nie myślimy o tym, żeby czerpać z tego korzyści finansowe. Jesteśmy szczęśliwi, jeśli ktoś docenia naszą muzykę. A nasze muzyczne umiejętności… Ehh, w naszym kraju nie wypada się tym przechwalać. Osobiście zawsze zwykłem mówić, że nie potrafię grać na basie… Próby gramy w zależności od potrzeb; teraz niezbyt często, wolimy ćwiczyć w domu z CD, a w sali prób spotykamy się przed koncertami. Oczywiście graliśmy dużo prób przed sesją ostatniego albumu, kiedy aranżowaliśmy utwory itp. Wówczas, w roku 2006, spotykaliśmy się 3-5 razy na tydzień, tak często, jak każdy z nas tego potrzebował. Co do profesjonalnej edukacji, to tylko Mira brał lekcje. Jak wspomniałem, gra na fortepianie od kilku lat. Pozostali to całkowite samouki.

Dużo koncertujecie? Jak przedstawia się DRACO HYPNALIS na scenie? Bo mnie się wydaje, że Wasza muzyka w pierwszej kolejności jest studyjna i wymaga skupienia podczas słuchania…

Ostatnimi czasy koncertujemy dosyć dużo. Od sierpnia do końca roku 2007 zagraliśmy ponad 20 koncertów. I w tym roku będą kolejne, w nowych miejscach i być może odbędziemy kolejny, czwarty tour. Z pewnością nie jesteśmy studyjnym zespołem. Zagraliśmy kilka większych i mniejszych tras, często występowaliśmy na żywo – tyle mogę powiedzieć. Oczywiście cieszymy się, kiedy na koncercie ludzie doceniają naszą muzykę, nie ważne, czy pogują, czy nurkują ze sceny. My zazwyczaj na scenie wpadamy w szaleństwo…

Image


Jak na muzykę DRACO HYPNALIS reagują osoby, które Was nie znają, np. przypadkowo oglądają Was na koncertach (typu festiwale)? Spieprzają spod sceny:-)? Stoją z rozdziawionymi buziami:-)? Próbują podrygiwać:-)? A może głowa chodzi w tę i w tamtą, i o mało szyja się nie urywa:-)? Tyle połamanych rytmów tam macie…

Różnie to bywa. To prawda, że ludzie czekają na inwazję masakrycznych dźwięków, które eksplodują ze sceny, ale nie sposób zaspokoić wszystkich, trafić w gust każdego widza. Przyjęcie DRACO HYPNALIS głównie zależy od nastroju publiczności. Właściwie ja nigdy nie widziałem nikogo, kto rzuca się ze sceny. Ale to nie byłoby dobre, gdyby nasza muzyka łamała ludziom karki; tego byśmy nie chcieli. Ale na przykład w Polsce, na Merciless East Festival w Chełmie w trakcie naszego występu cały czas było dzikie szaleństwo wśród maniaków. Podobne było podczas ostatniej trasy w Uzhgorod na Ukrainie i na wschodzie Słowacji. Na koncercie w miejscowości Liptovsky Mikulas stało się tak, że na początku ludzie stali jak kołki (może nie mieli pojęcia, co się dzieje na scenie…), a po trzecim utworze aż do końca potrząsali swoimi ciałami. Generalnie to był dobry koncert i podobał się nam.

Znajdujecie się teraz pod skrzydłami Zero Bunget Productions – wytwórni, która jest też wydawcą m.in. płyty PARASOPHISMA. Co myślicie o tym zespole? Moim zdaniem on też wykonuje nietuzinkową muzykę, która pasuje w sąsiedztwie DRACO HYPNALIS:-). Przy okazji powiedź też, jak oceniasz obecne, bardzo już zbrutalizowane poczynania grupy NOMENMORTIS, w której kiedyś grałeś?

Szef naszej wytwórni specjalizuje się w wyszukiwaniu nietypowych zespołów i za to należy mu się szacunek! PARASOPHISMA? Mogę powiedzieć, że muzyka tej grupy przetrwała próbę czasu, ponieważ utwory z ich albumu mają więcej niż siedem lat i wciąż są absolutnie aktualne. Zaś NOMENMORTIS potwierdzili swoje umiejętności już na pierwszym demie „Twilight Of Humanity” z 1994 r. Bardzo podoba mi się ich pierwsza płyta „How I Learn To Bleed… For The Things I Wish To Forget” z 2000 i MCD „Misanthrone” z 2001. Kolejne wydawnictwo „Exterminating The Bastard Forces” z 2005 było już dla mnie za bardzo brutalne, ponieważ preferuję bardziej melodyjny stuff. Muzyka, którą robi teraz NOMENMORTIS, jest ekstremalna. Niekoniecznie melodyjna, ale na pewno inteligentna. To totalna masakra.

Na zakończenie powiedz, jakie plany ma DRACO HYPNALIS. Dziękuję za rozmowę.

Plany są bardzo proste: kontynuować dobre relacje z naszą wytwórnią, grać koncerty, być może pojechać w następną trasę i nagrać kolejną płytę. Na koniec chciałabym Ci podziękować za interesujące pytania i miejsce w „Atmospheric`u”. Dziękuję też wszystkim, którzy przeczytali ten wywiad. Jeśli chcecie, posłuchajcie naszej muzyki, zapraszam na naszą stronę internetową oraz profil MySpace. Piszcie, co sądzicie o DRACO HYPNALIS. Przesyłamy pozdrowienia dla metalowców i przyjaciół w Polsce!

[Kasia / Atmospheric #14]


Draco Hypnalis, Ivos Kratky, Lidicka 448, 763 02 Zlin-Malenovice, Czech Republic; ivokratky@o2active.cz; www.dracohypnalis.ic.cz, www.myspace.com/dracohypnalis