DUST N BRUSH Exist For What You’ll Die For `13

„Exist For What You’ll Die For” to jedno z bardziej wyczekiwanych przeze mnie wydawnictw. Nie ukrywam, że DUST N BRUSH było moim muzycznym, energicznym zaskoczeniem. Miałam okazję o nich słyszeć wiele razy, gdzieś tam przewinął mi się teledysk, który – nie ukrywam – przykuł moją uwagę. I tyle z niego zapamiętałam, że jak na kapelę, która w randze światowej póki co jeszcze nie istnieje, ma całkiem przyjemną wizualizację swojej muzy, ale sama muza zaginęła mi w akcji. Później trafił się koncert, gdzie dopiero wtedy – przysłowiowo mówiąc – urwało mi dupę. Może to zasługa nowego już wtedy wokala (nowego, mam na myśli, innego niż na płycie z roku 2010), a może ogólnej energii, która emanowała ze sceny. W każdym razie, nie mogąc się oprzeć pokusie, zaczepiłam chłopaków, gdzie nastąpiła standardowa wymiana płyt, makulatury i innych takich tworów promocyjnych. Wróciłam do domu, odpaliłam płytę i zrobiło się całkiem przyjemnie. Dlatego moje oczekiwania względem zapowiedzianej dużo wcześniej EPki wzrosły. W między czasie pojawił się całkiem obiecujący trailer, reklamujący nadejście nowego materiału „Exist For What You’ll Die For”. Pierwszy wał, „Walls Filled With Lies”, już sugeruje o świeżości tych kompozycji, ale w moim odczuciu dalej są one „dustowe”. Pierwsze skojarzenie z tą muzą zasugerowało mi UNEXPECT, złożony z wielu świetnych, utalentowanych muzyków, gdzie sporo się dzieje, a technika przebija wszystko. Jest sporo „poukładanego chaosu”. Wszystko trzyma się wysokiego poziomu i jednocześnie rozpierdala system. „Exist For What You’ll Die For” – hah, tu jest moja ulubiona „drabinka”, czyli wchodzimy i schodzimy po dźwiękach. Jest moc, jest kopnięcie i jest pomysł. „Dying For Your Sins” – o! Jest jakiś monologo/dialog, czy jak to nazwać. Pierwsze skojarzenie: „Let The Killing Begin!” Tak, mowa o mojej największej miłości, czyli VITAL REMAINS – „Dechristianize”. Aż ma się ochotę pokazać cycki. I moi Drodzy Państwo, jest zaskoczenie! Jakie? A posłuchaj i się przekonaj. Brzmienie EPki jest jak najbardziej pod mój gust. Rytmika przeplatana, są zwolnienia, przyspieszenia, charakterystyczne, przemyślane gitary. Nawet znajdziemy tu zabawę sekcji rytmicznej. Krótki, trzyotworowy twór „Exist For What You’ll Die For” z całą pewnością nie da nam odetchnąć, aby chłonąć każdy dźwięk. Cóż tu dużo mówić. Jaram się, ale mnie za mało! Więcej minut napierdolu, Drodzy Panowie! W każdym razie z dumą polecam i promuję! Dodam, że ekipa DUST N BRUSH jest złożona z młodych ludzi, którzy mają pomysł na siebie i cisną do przodu w piorunującym tempie! [Silentium Tenere]

Dust N Brush, www.facebook.com/dustnbrush