ECLYPSE, DECEPTION, DIMENSION, CREMASTER – 21.12.2002, Tarnów

ECLYPSE, DECEPTION, DIMENSION, CREMASTER

21.12.2002, Tarnów, „Przepraszam”

W końcu jakiś koncert na tym zadupiu, co prawda nic rewelacyjnego, ale też nienajgorzej. Oczywiście na organizację narzekać nie będę, bo jak zwykle wszystko odbyło się dość sprawnie, ludzi trochę przyszło, choć teraz już nie bardzo pamiętam ile tego było… Na pewno było trochę miejsca pod sceną… Ale to w sumie nieistotne. Na pierwszy ogień poszedł krakowski CREMASTER… Widziałem ich wcześniej i jeszcze przed koncertem dowiedziałem się, że niestety nie będzie mąki ani porów… Szkoda. No, ale nie byliby sobą gdyby czegoś nie wymyślili. W końcu pojawili się na scenie, przebrani za mikołajów, trochę dziwnych co prawda, ale jednak. Wyglądali zabawnie, więc nie było źle. Można pomyśleć, że przy takiej otoczce chłopaki nie bardzo potrafią grać… i to jest błąd. Każdy z nich jest dobry w tym, co robi. W tym miejscu odsyłam do recenzji ich ostatniego materiału. A odnośnie koncertu dodam tylko tyle, że generalnie był naprawdę fajny. DIMENSION na żywo jakoś specjalnie mnie nie ruszyło. Takie niby black’owe granie, w które swój wkład ma Nowy, znany także z MISTERII. Sporo ludzi na scenie, klawisze, trochę ruchu i w sumie bez rewelacji, choć przyjęcie całkiem niezłe. Także w tym przypadku odsyłam do recenzji, która powinna się znaleźć w tym numerze. Przyszedł czas na rasowy death metal. DECEPTION to już całkiem chyba znany zespół w kręgach brutalnego grania. Koncert zagrali na poziomie i niby wszystko fajnie, ale czegoś mi tam brakowało. Może po prostu ogrania? Nagrali całkiem niedawno drugi materiał, którego nie miałem okazji posłuchać, ale myślę, że jest to kawał niezłego mięcha. I na koniec tarnowski ECLYPSE. Pierwszy koncert po zbyt długiej przerwie, powiedziałbym wręcz, że zabójczej, jeśli mówimy o tak młodych zespołach. Kilka lat temu pojawiło się kilka recenzji tu i ówdzie, zagrali kilka koncertów… Dobry początek, żeby uderzyć z kolejnym materiałem, a tu kilkuletnia cisza. Ale w końcu zebrali się do kupy i coś tam grają… Pozbyli się klawiszy, muzyka przeistoczyła się praktycznie rzecz biorąc w death metal… Skądinąd dowiedziałem się o absolutnym braku szczerości w tej zmianie stylu… No ale co ja im tu będę robił koło dupy. Te ich nowe kawałki są całkiem niezłe, bo to przecież sprawni muzycy, szkoda tylko, że jest to takie wykalkulowane…  A sam koncert też nienajlepszy… Niby czasem było dość żywiołowo, ale oczekiwałem trochę więcej. Generalnie była to całkiem przyjemna imprezka… Ale jak już wspomniałem – zestaw kapel furory zrobić nie mógł…
[Mirek]