EDAIN The Sulphur Breather `11

CD `11 (Zero Budget Prod.)
Ocena: 1,5/6
Gatunek:

Nazwa EDAIN przywiodła mi na myśl gotyckie operetki i hymny ku czci opadających liści, jesiennej szarugi czy placków polanych melancholijnym sosem żurawinowym. Spojrzałem następnie na tytuł: „The Sulphur Breather”… Dodałem dla przekory do powyższej myśli jeszcze łyżkę dziegciu „trafnie, mości panie, wytypowałeś” i po tej chwili oddania się byciu stronniczym i szufladkującym, wrzuciłem płytkę Czechów na wieżę i pozwoliłem, by szum wpłynął do uszu. I nie przypadkowo nazywam tę muzyczkę szumem – „The Sulphur Breather” to istny rehearsal albo ostrzejsze jam session – produkcja to chyba najgłębiej pogrzebana kość, z kości, które znajdziemy pod powierzchnią twórczości EDAIN. I kto doczytał do tego momentu, musi się dowiedzieć, że ten album to kompilacja – część utworów jest wersjami nagranymi na żywo, część coverami, a część nawet remake’ami. Czyli wszystko ze wszystkim – co wydało mi się szczególnie nieciekawym posunięciem, biorąc pod uwagę, że przed wydaniem „The Sulphur Breather” EDAIN miał w dorobku tylko jeden krążek długogrający (i nic poza tym). A co świszczy w treści? No właściwie… To nic ciekawego, nie udało mi się rozszyfrować, co jest wersją studyjną, a co wersją live, nie było zresztą takiej potrzeby. Nie ma nawet potrzeby rozwodzić się nad oceną, prawie wszystko bowiem jest tu beznadziejne. Nawet ta krzta techniki, solówek i prób stworzenia bardziej skomplikowanych riffów nie uchroniła Czechów przed dantejską porażką. Najgorzej, że instrumenty brzmią jak żywcem wycięte z Hip-Hop Ejay 3 – zwłaszcza bębny są nagrane na śladzie podobnym do odgłosów pukania palcami w blat biurka. I te wspomniane wcześniej solówki… wystukiwanie czego się da po skali. I konkluzja w postaci wykastrowanych wokali i braku konceptu, kolektywu i innych rzeczy na literkę „k”. Usprawiedliwieniem dla EDAIN może być to, że jest to jeszcze młoda kapela i nie stać jej na porządne studio albo muzycy nie wiedzą, że wystawiają się na śmieszność wydając kompilację po wydaniu zaledwie jednego albumu – a sama kompilacja zawiera więcej coverów niż autorskiej pracy. Niemniej praca w obydwu przypadkach została spieprzona. [Vexev]

 

Edain, martin@brnovjak.com; www.edain.cz, www.myspace.com/throughthoughtandtime

Zero Budget Prod., martinbrnovjak@gmail.com; www.myspace.com/easilythefinestinextrememetal, www.facebook.com/zerobudgetproductions