EKTOMORF Black Flag `12

Przyznaję bez bicia – nazwa EKTOMORF była mi dotychczas znana z plakatów i zapowiedzi płytowych, ale z samą muzyką nie było mi po drodze. Premiera dziesiątego albumu tego zespołu to okazja równie dobra jak każda, żeby nadrobić zaległości i zobaczyć, co z tego wyniknie. Trzymając się mody na tagowanie wszystkiego w zasięgu wzroku, na „Black Flag” mamy modern groove metal, a w wersji dla wykształciuchów definiujących przy pomocy genus proximum (tzn. najbliższy rodzaj, jakby kto pytał) SEPULTURĘ / SOULFLY. Nie używając żadnej skomplikowanej terminologii, na zawartość płyty składa się 14 utworów nowoczesnego, na wskroś metalowego grania, którego przykładem z naszego podwórka mogą być ostatnie dokonania ROOTWATER. Jak można się spodziewać po kapeli o takim stażu i dorobku (19 lat i 10 albumów), wszystko się tu zgadza – wybuchowa mieszanka klasycznych riffów, średnich i szybkich temp oraz zróżnicowanego wokalu. Poszczególne utwory, choć wszystkie utrzymane w nowoczesno-metalowym stylu, pozostają jednak na tyle zróżnicowane, że po pierwsze nie zlewają się w homogeniczną dźwiękową masę, a po drugie trudniej się nimi od razu zamulić. Dźwiękowy obraz dopełnia odpowiednia produkcja, spinająca wszystkie te elementy w całość – odpowiedzialny za nią jest znany tu i ówdzie Tue Madsen (Antfarm Studios), więc wiadomo że nie ma lipy. Fani już pewnie dawno pobiegli do sklepów kupić „Black Flag”, pozostałym też polecam zainteresować się najnowszym dziełem EKTOMORF; zbadajcie pierwszy singiel „Unscarred” i jeśli was nie ruszy, to znaczy, że pomyliliście bajki. [Michał Pawełczyk]

 

Ektomorf, www.ektomorf.com

AFM Rec., jg@afm-records.de; www.afm-records.de