ELEGY OF MADNESS Brave Dreams `13

Tragiczna, a zarazem romantyczna okładka, przedstawiająca (chyba) uciekającą dziewczynę, której nogi (chyba) się palą, nazwa zespołu ELEGY OF MADNESS oraz tytuł płyty „Brave Dreams” podpowiadał mi, że będę tu miała do czynienia z muzyką gotycką. I tak jest. Ten włoski zespół ma w składzie wokalistę, która ma trochę operową barwę głosu czy też manierę śpiewania (nazywa się Anja Irullo) i muzyka mieści się w granicach gotyckiego, ale dość miękkiego i miałkiego gothic metalu. Od pierwszych minut trwania albumu trochę zraziło mnie syntetyczne brzmienie, bałam się, że „sztuczne” klawisze będą tu grać pierwsze skrzypce, nie byłam nawet pewna, czy perkusja jest żywa. Na szczęście moje obawy były przedwczesne i płyta „Brave Dreams” jako całość nie jest niestrawna, da się ją przesłuchać bez grymasów. Co prawda utwór „Red Dust” jest tak w dużej mierze oparty na elektronice, a przede wszystkim na początku śpiewa w nim chłop przypominający mi Dave`a Gahana (nie mam pojęcia, czy to członek kapeli czy jakiś inny gościnnie), że ogólnie brzmi mi jak DEPECHE MODE, a w zamykającym krążek „Uomo” znienacka wyskakuje jak Filip z konopi jakiś hip-hopowiec frazujący po włosku, ale więcej niemiłych niespodzianek nie ma. A do tych milszych należy zaliczyć męski growling gdzieniegdzie (charczy gitarzysta Tony Tomasicchio) oraz sympho/power/heavy metalową kompozycję „The Spirit of the Sacred Willo”. Jest to najlepszy fragment albumu „Brave Dreams”, który generalnie jest jako tako wyważony między utworami balladowymi i nostalgicznymi, a bardziej doniosłymi (gitarowo czy tam symfonicznie). Ogólnie z czystym sumieniem mogę polecić tę płytę fanom EPICA, NIGHTWISH, LACRIMOSY itp., chociaż osobiście zarzucam muzyce ELEGY OF MADNESS brak wyrazistości i brak mocy. [Kasia]

Elegy Of Madness, elegyofmadness@libero.it; www.elegyofmadness.com, www.facebook.com/elegyofmadness
Wormholedeath
Rec., worm@wormholedeath.com; www.wormholedeath.com