SAXON, BLACK LABEL SOCIETY, J.D. OVERDRIVE – 4.07.2015, Wrocław

2015.07.04_SaxonEleven Bike Fest:
SAXON, BLACK LABEL SOCIETY, J.D. OVERDRIVE …
4.07.2015, Wrocław, Pola Marsowe

Napisanie relacji z festiwalu Eleven Bike, wydaje się łatwą sprawą. Ot, szybka przebieżka po kapelach, które grały danego dnia. Oczywiście obszerna i perfidna krytyka tych kapel, a na koniec – wiadoma sprawa – „jazda” po organizatorach. I wydawało się, że w przypadku opisywanej imprezy, wszystko zmierza w tym właśnie kierunku. Otóż to. Wydawało się… „Pech” chciał, że trafiłem na festiwal, która z tzw. „polską organizacją” ma niewiele wspólnego.
Gościłem na II. edycji Eleven Bike Fest we Wrocławiu.
Eleven Bike Fest to impreza stricte motocyklowa. W tym roku organizatorzy postanowili jednak poszerzyć spektrum odbiorców i ściągnąć na wrocławskie Pola Marsowa wszystkich fanów klasycznego rocka i metalu.
Nie będę ściemniał, głównym magnesem tego festiwalu była jedna, acz konkretna nazwa – SAXON!!! Legenda heavy metalu jako headliner festu w Polsce – tego jeszcze nie było. (Nie liczę ich występu w Dolinie Charlloty – zagrali przed UFO, a nie jako główna atrakcja)! W związku z tym nie mogło we Wrocławiu zabraknąć ekipy Atmospheric.

2015.07.04_eleven.bike.fest

Cała zabawa (na której niestety nie mogliśmy być od początku) ruszyła w piątek – 3.07. Pierwszy dzień wypełniły dźwięki kapel z nad Wisły, z PROLETARYATem, CREE, BIG CYCem I ZŁYMI PSAMI w finale. Nasza obecność na festiwalu ograniczyła się do soboty, więc wybaczcie pominięcie opisu pierwszego dnia festiwalu.
Sobota od samego rana przywitała niemiłosiernym słońcem. W takich warunkach zespoły i fani nie mieli łatwego zadania. Z góry usprawiedliwię publikę, że tak marnie zameldowała się przy supportach (SCREAM MAKER, STRAIN, 4 SZMERY). Temperatury afrykańskie, zero cienia i walące słońce prosto w scenę. Na takie czynniki pogodowe nie ma mocnych.

Prawdziwe granie zaczęło się w okolicach godz. 18.30. Na deskach zameldował się zespół J.D. OVERDRIVE. Nowi podopiecznie Metal Mind Productions. Chłopcy w swoim blisko 40-minutowym secie zaprezentowali wszystko to, co we współczesnym metalu jest wiodące – agresywność, siłę, mięsiste aranże i bezwzględny wokal. Nie jestem fanem tego podejścia do muzy, ale panowie z J.D. OVERDRIVE pokazali pełną profeskę. Brzmieli doskonale, co na plenerowych imprezach nie jest rzeczą powszechną, bawili się grą i zarażali optymizmem. Gratuluję koncertu, Panowie!

2015.07.04_jd.overdrive.live

W okolicach 20.00 na scenie miał pojawić się Zakk Wylde z kolegami z BLACK LABEL SOCIETY. Anturaż gotowy, ekipa w blokach startowych, a kapeli… nie ma. Z delikatną obsuwą wreszcie zawyły syreny i na deskach niemałej sceny Bike Festu ryknęły gitary! Koncert, mimo trudnych warunków, należał do tych z serii intensywnych. Słońce pruło bezwzględnie po oczach muzyków, ale Zakk, John DeServio i Dario Lorina kompletnie na to nie zwracali uwagi. Oglądanie takich muzyków w akcji to czysta przyjemność. O gitarowym kunszcie Wylde’a można napisać oddzielną relację. Zagrania pod publiczkę, żonglerka gitarą jak zabawką i ta nieprzeciętna sprawność. Zakk zahipnotyzował te 3 tyś. wyznawców, niczym brodaty gitarowy mag. Ponad godzinny koncert spełnił oczekiwania. BLACK LABEL SOCIETY nie wziął jeńców!

2015.07.04_black.label.socity.live

2015.07.04_black.label.socity.zakk.livejpg

Po dłuższej przerwie, około godz. 22.15 na scenie pojawili się goście z Wielkiej Brytanii. SAXON to bez wątpienia jedna z najważniejszych kapel metalowych w historii. Może to kogoś zdziwi, ale przez wielu krytyków na Wyspach ekipa Biffa Byforda uważana jest za ważniejszą od DEF LEPPARD czy JUDAS PRIEST.
Koncert SAXON we Wrocławiu miał być występem szczególnym. Kwintet miał zagrać przed tak liczną publicznością, jakiej muzycy nie doświadczyli w naszym kraju od pierwszej wizyty w 1986 rok. Na Polach Marsowych w finałowym momencie można było doliczyć się spokojnie 6 tyś. ludzi. Według mnie to bardzo dobry wynik!

2015.07.04_saxon.live
Set zdominowały kompozycje przekrojowe. Muzycy wciąż grali trasę wspominkową, gdzie daniem głównym były kompozycje z kamieni milowych heavy metalu: „Wheels of Steel”, „Strong Arm Of The Law” i „Denim And Leather”. Żeby było jasne, nie zabrakło pojedynczych perełek z innych, równie ważnych krążków. Jakimi utworami SAXON wgniótł ludzi w nagrzaną ziemię? Najłatwiej powiedzieć – wszystkimi. Jednak w mojej świadomości najmocniejszymi punktami w set liście były w kolejności: „Power And The Glory”, „Eagle Has Landed”, „Dallas 1 PM”, pompatyczny „Crusader” i zagrany jako drugi bis „Broken Heroes”. W pewnym momencie wzruszenie odebrało mi mowę. Zorientowałem się, że z ust Biff’a spijam każde słowo, każdą frazę, każdy refren.

2015.07.04_saxon.paul.quinn.live
Oglądanie w akcji Panów w okolicy 60-tki sprawiało mi olbrzymia radość. SAXON to zespół petarda. Udowodnili to w każdej kompozycji. A Biff, mój Boże, nie bez powodu magazyn „Classic Rock” włączył go w poczet najważniejszych frontmenów w historii. Wokal Biff’a, jak wino. Im starszy, tym lepszy. Jego przekomarzanie się z publiką, charyzma sceniczna, łatwość w dyrygowaniu publicznością czyni go wyjątkowym.

2015.07.04_saxon.bill.live1
Podobnie czułem się tylko raz. Na koncercie IRON MAIDEN w Hali Ludowej w 2003 roku. Za czyją to sprawą – chyba nie muszę wyjaśniać.

Dziękuję organizatorom za to wydarzenie. Zaproszenie SAXON na Eleven Bike Fest było strzałem w dziesiątkę! Kto w przyszłym roku? Może Lemmy z kolegami?

[Sebass]