ELYSIUM Dreamslands `00

ELYSIUM Dreamslands

Już od dłuższego czasu Maciek podsycał moją ciekawość względem „Dreamslands” coraz to nowymi wieściami na temat tego materiału. Wiedziałem, że będzie inny niż „Sunset”, dodatkowo w tym przekonaniu utwierdził mnie koncert ELYSIUM, na którym usłyszałem wiele utworów z „Dreamlands'”. Wzrastały też we mnie obawy, szczególnie po owym gigu… Teraz słucham tego stuffu z przyjemnością, bo jak tu nie słuchać, gdy dźwięki wykreowane przez ELYSIUM są nieprzeciętne i co najważniejsze – charakterystyczne (już dla tego zespołu). W tym miejscu należałoby mi też oficjalnie przeprosić całą grupę za porównanie jej muzy do nowych dokonań CHRIST AGONY.

Ja doskonale rozumiem, że to nie był komplement. Ta moja gafa wynikła z niedostatecznego wsłuchania się w „Dreamlands”. Sorry… Muzyka zawarta na tej płycie żyje innym, własnym i lepszym życiem. Doskonale czuć tu dawny, „sunset’owy” klimat, choć teraz został wzbogacony feelingiem typowym dla death metalowej sceny ze Szwecji. Misiek nigdy nie ukrywał, że zespół wsłuchuje się w te dźwięki, a właściwie to właśnie on jest wprost zakochany w zespołach pokroju IN FLAMES czy DARK TRANQUALITY. Jak widać, obecne oblicze ELYSIUM jest więc inne niż poprzednio. Brak tutaj tak wielkiego i wszechobecnego smutku, który toważyszył „Sunset”. Prym wiedzie bardziej energetyczne, cięższe, deathowe granie z dużą dozą melodii i zmian tempa. Jest jeszcze jedna, zasadnicza różnica dzieląca „Dreamlands” od dema. Płyta jest dwa razy dłuższa,  ale i lepsza. Widać już ogranie, wokale Miśka pachną profesjonalizmem, lecz też plują jadem ze zdwojoną siłą:-).  Ale o tym przekonajcie się sami… [Paweł]

Image

ELYSIUM to zespół już chyba wszystkim w podziemiu znany i przez wielu lubiany. Po taj rymowance wstępnej pora na parę słów na temat jego nowego produktu nazwanego „Dreamsland”. Pierwszymi skojarzeniami, jakie mi się nasunęło podczas słuchania, był SAMAEL, rzecz jasna z czasów sprzed „Rebelion”. A drugim niejaki ALASTIS. W prasie podziemnej zwykle narzucano panom z ELYSIUM podobieństwo do popularnego MOONSPELL. Tyle że ja też jakoś nie jestem obyty z współczesnymi, nowomodnymi poczynaniami Portugalczyków. Jak więc widać jasno, niekompetencja totalna! Ale do rzeczy… Muzyka ELYSIUM bardzo mi pasi. Przyznać się niechętnie muszę, że„Dreamsland”  to jeden z bardziej muzycznych materiałów, jaki ostatnio słyszałem. W tym bezsensownym zdaniu chodzi mi o to, że czuć w tej muzyce coś w rodzaju artyzmu czyli chłopy grają z jajem. Nie raz i nie dwa zastanawiałem się, czemu słuchając poprawnego i rzetelnie zagranego materiału mam niejasne wrażenie, że tworzony był on po to, by paru kolesi mogło przelecieć naiwne fanki? Czyli brakowało mi w muzyce tego czegoś, co już np. taki ELYSIUM z pewnością posiada. Nazwać tego się nie podejmuję, ale jest to drobiazg, który sprawia, że z przypadkowych melodii lub dźwięków powstaje muzyka czyli jedno z najchętniej nadużywanych przez „scenę” (nie wyłączając i mnie samego) wyrażeń. No proszę, co za prostak ze mnie! Hm, żadnych konkretów nie podaję w tej recenzji! A ile włazidupstwa! Jeśli więc ktoś czuje się po moich wypocinach zniesmaczony albo jeszcze bardziej niż wcześniej zdezorientowany, proponuję, żeby sobie „Dreamsland” samodzielnie przetrawił i dla sportu spróbował zrecenzować. Mnie się muzyka ELYSIUM zwyczajnie podoba i nic więcej na ten temat pieprzyć nie będę. [Ukasz]

Elysium, Michał Marynia, P.O.Box 15, 50-950 Wrocław 2