EMINENCE, MAIGRA, INFLECTION – 23.11.2008, Wrocław

EMINENCE, MAIGRA, INFLECTION

23.11.2008, Wrocław, „Madness”

Niedzielny koncert we wrocławskim ,,Madness” był dla mnie wielką niewiadomą głównie dlatego, że brazylijski EMINENCE, który miał być najważniejszą atrakcją wieczoru, jest praktycznie nieznany szerokiej publiczności w naszym kraju. Oprócz tego, że obawiałem się o frekwencję (koncert przyciągnął ok.60 osób), nie byłem także pewny, jak zespół podejdzie do tego występu. Brazylijczycy mogli przecież przejść obok show, tym bardziej że kwartet z Belo Horizonte miał już w nogach trzy koncerty w Polsce zagrane w odstępie trzech dni. Na szczęście moje obawy szybko zostały rozwiane!

Zacznijmy jednak od początku…

U boku gości z „Kraju Kawy”, na deskach „Madness” zaprezentowały się dwie młode kapele z Dolnego Śląska…

Około 19:15 na pierwszy ogień poszedł głogowski INFLECTION. W ciągu trzydziestu minut grupa ta próbowała zaczarować zgromadzoną publikę muzyką, zachowując oczywiście wszelkie proporcje i umiar, będącą wypadkową stylu LAMB OF GOD, FEAR FACTRY i tego typu kapel. Kwintet z Głogowa starał się jak mógł, fragmentami nawet to fajnie wyglądało, ale generalnie czegoś mi w tym występie zabrakło. Po prostu muzyka INFLECTION była za mało przekonywująca.

2008.11.23_inflaction

Kilka minut po 20:00, na kolejne trzydzieści minut sceną zawładnęła wrocławska MAIGRA. Przede wszystkim wielki plus za image! Dobra prezencja na początku, zawsze zachęca do wysłuchania koncertu. Osobiście uważam, że MAIGRA zaprezentowała się nieco lepiej niż INFLECTION. Gołym okiem było widać większą dojrzałość i obycie zespołu ze sceną. Stylistycznie nie odbiegali bardzo od tego, co zaprezentowali poprzednicy, no może momentami miałem wrażenie, że zanadto zbliżają się do tego, z czego znamy KORNa, ale generalnie wrocławianie wypadli nieźle i pozostawili po sobie dobre wrażenie.

2008.11.23_maigra

Kilka minut po 21:00 na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru – brazylijski zespół EMINENCE. Pod sceną zrobiło się małe zamieszanie, czuć było że za chwilę „coś” się wydarzy. Przez myśl mi jednak nie przeszło, że to „coś” przerodzi się w najlepsze show, na którym byłem w całym 2008 roku! Dawno nie widziałem takiej energii i takiej charyzmy na scenie, nie mówiąc o fantastycznych umiejętnościach. Przez prawie godzinę EMINENCE bombardowali salę muzyką z najwyższej półki. Dla fanów SPULTURY, FEAR FACTORY, SOULFLY czy HAUNTED mam świetną wiadomość – pojawił się zespół, który za chwilę będzie wymieniany jednym tchem, razem z powyższą czwórką. EMINENCE do Europy przywędrował promując najnowszą płytę „The God Of All Mistakes” i set koncertu oparty był właśnie na utworach z tego krążka. Klasą samą dla siebie był wokalista Wallace Parreiras o plastycznym wręcz głosie. Nie robiło mu żadnej różnicy czy ma ryknąć jak lew, czy wyśpiewać spokojnie linię melodyczną refrenu. Wielkie brawa należą się również pozostałej ekipie. Gitarzysta Alan Wallace, mimo że był sam, brzmiał tak, jakby występował w trzech osobach! Natomiast perkusista Andre Marcio swoimi umiejętnościami zawstydziłby niejednego „Metalowego Boga Perkusji”. I tylko zastanawiam się, czy wpływ na jego precyzję oraz siłę miał fakt, że bębny, na których grał, pochodziły z kolekcji samego Dave`a Lombardo! Jeśli miałbym wybrać jakieś najmocniejsze punkt programu, to bez wątpienia wskazałbym na „The God Of All Mistakes”, „Enemi Inside” czy „Devils Boulevard”, ale tak naprawdę cały koncert był niesamowicie równy i perfekcyjny. Na uwagę zasługuje, że panowie zachowywali się na scenie tak, jakby to był ich pierwszy i ostatni koncert w życiu. I to jest dla mnie wykładnikiem klasy każdego zespołu. Bez względu gdzie grasz i dla kogo, robisz to na maxa, nie zapominając o czerpaniu z gry przyjemności! Jako ciekawostkę podam, że mniej więcej w połowie EMINENCE postanowili uatrakcyjnić sobie wieczór zapraszając do pomocy w chórkach jedną z przeuroczych fanek. Publika miała ubaw po pachy!!!

2008.11.23_eminence

Podsumowując, stwierdzam tylko jedno: EMINENCE to klasa światowa. Szkoda tylko, że niewiele osób z Wrocławia mogło się o tym przekonać naocznie…

[Sebass, fot. Mariusz]