EMPATIC: Spełniamy swoje fantazje

Empatic_logo.gifEMPATIC to młody death/thrashowy zespół z Ostrołęki. W 2010 r. zadebiutował pełną płytą „Gods Of Thousand Souls”, wydaną przez Wydawnictwo Muzyczne Psycho. Album ten doczekał się w tym roku zagranicznej edycji. Między innymi o to wydanie zapytałem sekcję rytmiczną EMPATIC, którą tworzą: Włodzimierz „Włodas” Małaszek i Jarosław „YopeQue” Śliwka.

Witam serdecznie. Na początek prosiłbym, abyście w kilku żołnierskich słowach przedstawili się.

Włodas: Hej. Ja nazywam się Włodzimierz Małaszek, dla znajomych „Włodaw”, wraz z kolegą reprezentujemy zespół EMPATIC z Ostrołęki. Gramy razem pod tym szyldem od grudnia 2005 roku, oprócz mnie i perkusisty skład zespołu tworzą: Rochaczewski Maciej – wokal, Bednarski Jakub – gitara oraz Cikacz Przemysław – gitara.

 

YopeQue: Jarosław Śliwka. Witam.

Już ponad rok minął od premiery Waszej debiutanckiej płyty „Gods Of Thousand Souls”. Jakie jest przyjęcie tego albumu w Polsce? Czy to, że zbiera pochlebne recenzje w prasie, przekłada się na sprzedaż?


Włodas: Uważam, iż nasz debiutancki krążek został pozytywnie przyjęty przez krytykę oraz publiczność, która coraz liczniej przychodzi na nasze koncerty. Jednym słowem jesteśmy zadowoleni. A czy przekłada się to na liczbę sprzedanych krążków, to szczerze mówiąc nie wiem, jesteśmy teraz na etapie podsumowania poprzedniego roku.

 

l_empatic_gods_of_thousand_soulsJak napisałem w recenzji, na początku miałem spore problemy z Waszą płytą. Długo się do niej przekonywałem, odkrywając zalety muzyki stopniowo. Czy spotkaliście się z podobnymi opiniami? Czy to znaczy, że Wasza muzyka jest wymagająca, trudna w odbiorze? Jak Wy, jako twórcy postrzegacie tę kwestię?

 

Włodas: Zdarza się, że niektórzy po drugim czy trzecim przesłuchaniu dopiero stwierdzają, że album jest konkretny. Trzeba go przesłuchać na spokojnie, niczym się w tym czasie nie zajmując, np. nie siedzieć i gadać na facebook hehe. Na drugie pytanie odpowiem tak: osobiście uważam, iż nasza muzyka nie jest mocno skomplikowana. Jednak jeżeli wymaga kilkukrotnego przesłuchania, zwłaszcza u ludzi ze sprecyzowanym gustem muzycznym, to chyba coś w tym jest.

 

YopeQue: W sumie nie zdarza się często, żeby ktoś miał z „Gods Of Thousand Souls” „spore problemy”, należysz do tych wyjątkowych. Raczej ludzie wyczuwają na tej płycie upodobania naszego wokalisty do skandynawskiego nurtu ciężkiego brzmienia, jak i naloty reszty kapeli zajaranej jakimiś własnymi metalowymi dziwadłami.

Umieściliście na albumie własną wersję piosenki OMD „Enola Gay”. Skąd taki wybór? Nie baliście się, że metalowcy zlinczują was za wybór przeboju naszych rodziców z początku lat 80-tych?


Włodas: Pomysł na ten numer zrodził się dawno temu, jak razem z Maćkiem, naszym wokalistą, skakaliśmy po rusztowaniach. Tyle razy leciał ten numer w radio, że tak wrył nam się w beret, że postanowiliśmy zrobić ten numer. Tym bardziej, że na youtube nie widziałem wtedy żadnego mocnego coveru „Enola gay”. A z tymi metalowcami to jest tak: starszym zatwardziałym z odrobiną poczucia humoru to banan z twarzy nie schodzi przez cały numer, a młodsi robią taki rozpierdziel pod sceną, że z kolei nam banan z twarzy nie schodzi i tak się kręci. Jednym słowem to świetny numer koncertowy. Podejrzewam, że nie podoba się tylko tym, co ortodoksyjnie podchodzą do muzy.

 

YopeQue: Zgadzam się z Włodasem, ten cover podoba się publice i często metalowa brać odstawia piwko na bar i rusza w pogo. Czasem gramy go tylko dlatego, że każdy z nas upatrzył sobie przystojnego metalowca, zrywamy z siebie czarne stroje, pozostajemy w różowych stringach, z góry osuwają się dyskotekowe kule i Maciek zapowiada: „…a teraz „Enola Gay”!”.

Z drugiej strony mój redakcyjny kolega napisał, że z całej płyty najbardziej podoba mu się właśnie ten cover! Nie czujecie się rozczarowani, że ktoś docenił tę chwytliwą piosenkę bardziej niż Wasze autorskie kompozycje?

Włodas: Tak jak mówiłem wcześniej, ten numer świetnie się sprawdził na koncertach, dlatego też m.in. znalazł się na „Gods Of Thousand Souls”. Jeżeli tylko ten numer komuś odpowiada z naszej płyty, to ja nie odbieram tego jako rozczarowanie. W końcu słucha utworu w aranżacji zespołu EMPATIC.

 

YopeQue: Cóż można powiedzieć: lepszy rydz niż nic. My bardzo lubimy ten numer, bo spełniamy przy nim swoje fantazje haha, a tak w ogóle byś dał nr tel. do kolegi.

Wasz album został wydany także zagranicą. Kto się tego podjął, jak doszło do współpracy? Jaką formę wydania ma ta wersja, czym różni się od polskiej edycji?


Włodas: To prawda album „Gods Of Thousand Souls” doczekał się reedycji na zachodzie za sprawą wytwórni Terrasound Records z Austrii, zaś dystrybucją zajęła się renomowana niemiecka firma Twilight Vertrieb. Premiera odbyła się 20 stycznia 2012, więc to świeża sprawa. Nawiązaliśmy kontakt z tą wytwórnią przez przypadek. Już na początku 2011 roku nawiązałem kontakt z Dariuszem Oles, który udzielał się wtedy w DAYS OF LOSS z Austrii. Chciałem nawiązać czystą współpracę koncertową, więc wymieniliśmy się naszymi płytami. Nasza spodobała się jemu do tego stopnia, że postanowił puścić ją Reiniemu – właścicielowi Terrasound Rec. Reini pożyczył ją od niego i w ten sposób Darek już jej nigdy nie odzyskał. My natomiast otrzymaliśmy prawie od ręki, bo w lutym zeszłego roku, kontrakt na wydanie w formatach elektronicznych, z perspektywą wydania reedycji w postaci CD. W ten sposób od lutego 2011 nasz album dostępny jest na całym świecie za sprawą m.in. www.amazon.com oraz www.itunes.apple.com. Zawartość muzyczna się nie zmieniła, mieliśmy odróżnić te wydania umieszczeniem bonusa w postaci teledysku do utworu „VS”, ale mądrzy ludzie odciągnęli nas od tego pomysłu. W dzisiejszych czasach i tak wszyscy oglądają na youtube.

 

empatic_band1


Płyta „Gods Of Thousand Souls” powstawała w kilku studiach. Dlaczego zdecydowaliście się na taki sposób nagrywania?

Włodas: Wydarzenia w tamtym czasie spowodowały, że krążek był nagrywany w taki, a nie inny sposób. Całość miała być nagrana u Tomka „Zeda” Zalewskiego w Olkuszu. Zdążyliśmy nagrać bębny i tak naprawdę zaraz musieliśmy szukać nowego perkusisty. I tak dalej można by wymieniać. W międzyczasie rozbudowaliśmy nasze SB studio w Ostrołęce i pod okiem naszego gitarzysty Przemka postanowiliśmy nagrać gitary i bas. Tomek usłyszał gitary, które nagraliśmy na próbę do jednego utworu i zgodził się, abyśmy sami to dokończyli. Dla nas był to niesamowity komfort. Kiedy chcieliśmy i mogliśmy, to po prostu nagrywaliśmy. Wokale też zarejestrowane zostały praktycznie pod nosem – 50 km od Ostrołęki, u Marka Karolskiego. Następnie wszystkie ślady pojechały do Olkusza, gdzie Tomek zrobił mix i master. W ten oto sposób powstał nasz debiutancki krążek „Gods Of Thousand Souls”.

 

YopeQue: Dodam tylko, że jesteśmy bardzo zadowoleni z faktu, iż to właśnie Zed wziął naszą płytę pod swoje skrzydła. Polecam odsłuchanie jej na dobrych słuchawkach – świetna lekcja o tematyce: „co, gdzie ma być i z jakim natężeniem”. Naprawdę profesjonalna robota.

Do „VS” został nakręcony klip. Ciekawi mnie, dlaczego wybraliście akurat ten utwór. Chciałbym też wiedzieć, jak wyglądała współpraca z Tobiaszem Grucą oraz czy jesteście zadowoleni z efektu końcowego?

Włodas: Odpowiem od końca… Gdybyśmy nie byli zadowoleni, to ten klip nigdy by się nie ukazał. Z Tobiaszem pracowało nam się bardzo dobrze i to on wybrał numer „VS”, ponieważ miał co do niego swoją wizję. Powstała nawet wersja autorska Tobiasza, ale demokratycznie postanowiliśmy, aby to nasz obecny perkusista Yopeque zajął się montażem. I w taki oto sposób wspólnymi siłami zrealizowaliśmy nasz pierwszy oficjalny teledysk, prawda Jopek?

 

YopeQue: Prawda. Nawiedzili mnie Sesyl z Włodasem, a wręczywszy mi nagrania dodali: „Jarku, wierzymy w ciebie… Ale jak tylko coś spie***lisz, to ci obetniemy klejnoty.”. Siedziałem więc i dłubałem, a efekt końcowy jest dlatego taki zadowalający, ponieważ myśl o utracie wiadomo czego wzmagała wyobraźnię.

 

 

Chciałem zapytać o plany na przyszłość. Może macie w planach jakąś większą trasę koncertową promującą „Gods Of Thousand Souls”?


Włodas: Chcemy promować album poprzez koncerty w kraju, jak i zagranicą. Na dzień dzisiejszy mamy zaklepane dwa koncerty i oba zagranicą. Pierwszy już za tydzień, jedziemy na Słowację, później w kwietniu udajemy ponownie się do Wiednia na Terrrasound Festival.


empatic_live


Szykujecie już kolejny materiał? Czego możemy się spodziewać po kolejnej płycie EMPATIC?

 

Włodas: Materiał na nowy album powstaje, mamy już skończone cztery nowe numery. Dwa z nich testujemy podczas koncertów. Myślę, że następca „Gods Of Thousand Souls” na pewno będzie godny uwagi. Ale kiedy się ukaże, to jeszcze za wcześnie o tym mówić.

 

YopeQue: Jeśli chodzi o nową płytę, to zdarza się, że i ja coś tam zawsze wcisnę swojego. Szykuję się do przedstawienia chłopcom nowego rytmu i riffu doń wymyślonego… Najwyżej znów mnie przekopią, ale już się przyzwyczaiłem, zresztą jak swoi kopią, to tak nie boli.

 

Na zakończenie kilka słów od Was do czytelników. Dzięki za odpowiedzi.


Włodas: Również dzięki za pytania. Pozdrawiamy wszystkich czytelników Atmospheric w imieniu swoim, jak i całego zespołu EMPATIC. Sprawdźcie naszą płytę w domu i przybywajcie na koncert, jeżeli takowy będzie się odbywał w Waszej okolicy. Zapraszamy na nasze strony.

[Sake]

 

Empatic, www.empatic.com, www.facebook.com/empatic.info, www.myspace.com/empatic, www.youtube.com/empaticofficial