EPICOR From Nightmares To Dreams `15

CD `15
Ocena: 3,5/6
Gatunek: gothic-black metal

Jak każdy wyznawca dobrze wie – Diabeł tkwi w szczegółach. Starożytni Grecy i Rzymianie myśleli na przykład, że każdy, najlichszy nawet przedmiot, ma swojego ducha (inaczej: Demona). Nie był on od razu przedmiotem kultu, ale powodował czasem owym przedmiotem – nierzadko wbrew właścicielowi. „From Nightmares To Dreams” to pozornie bardzo poprawny półgodzinny album: gothic metal z pazurem i lekką domieszką blacku, ale – wiadomo – Diabeł tkwi w szczegółach. Wiec po kolei: w muzyce EPICOR na równi z gitarami postawiono na klawisze, najczęściej piano. Jest ono kręgosłupem, absolutnym kośćcem tej muzyki, głównym nośnikiem linii melodycznej, rusztowaniem, na którym oparty jest aranż. Te klawiszowe motywy są przy tym „ekstremalnie melodyjne”… Zapyta mnie ktoś: czy to źle? Diabeł podpowie: „To zależy”. W szczególe – zależy to od „jakości” owych melodii. W tym przypadku ma się wrażenie, że trafiliśmy do jakiejś metalowej dyskoteki… Dołożyć należy do tego jeszcze niebiańsko piękne (nie pomyliłem się tu z przymiotnikiem), chwytliwe refreny (takie przelukrowane aż do obrzydzenia), wampiryczny(?) element grozy i mamy oto przepis na muzykę EPICOR. I to już tylko kwestia gustu, czy ktoś lubi takie słodziusie, hiper-melodyjne granie w metalowym aranżu, czy też nie. Dla uszczegółowienia dodam jeszcze, że owe chwytliwe melodie po kilku przesłuchaniach też sprowadzić można do wspólnego mianownika – przypisać im pewien wspólny kompozytorski schemat. Inaczej: melodie z różnych piosenek są ostatecznie zaskakująco mocno do siebie podobne. Za szyldem EPICOR urywają się Ukrainiec Maksym Komar oraz Wojciech Karmański – bass (razem działają również pod szyldem FROZEN HOPE) i Bartosz Falkowski – gitary. Odpowiedzialność za poszczególne partie materiału nie jest mi znana, ale coś mi podpowiada, że za większością muzyki stoi pan Komar, któremu bardzo fajne gitary dograł pan Falkowski. I niby jest tu wszystko: solóweczki, gitary z pazurem, melodii na tony, różne wokale, wampiryczne sample, „smaczki”, a jednak płyty „From Nightmares To Dreams” słucha się jak kołysanek dla niegrzecznych dziewczynek z czarnym, rozmazanym makijażem. [Herr Bee]

Epicor, www.facebook.com/EpicorOfficial